Szukaj na tym blogu

14 października 2018

Gabinet masażu.

2. Dobra ciotka.

W ten sposób, goły, jak będzie Pan Bóg stworzył, ze sterczącym penisem, coraz bardziej podniecony (nie chciałem się do tego przyznać, ale tak było) podszedłem do łóżka i położyłem się grzecznie. Delikatna gąbka przykryta białym prześcieradłem pod moimi plecami, spotęgowała jeszcze efekt. Mój kutas sterczał już pod kątem 45 stopni, był gruby i twardy jak kij bejsbolowy, a fioletowa żyła oplatająca pokaźną żołądź, zdradzała mój stan.
O dziwo, pani, która miała się mną za chwilę zająć, w ogóle się tym nie przejęła. Można było odnieść wrażenie, że jestem dla niej tylko pacjentem, czy jak tam się to określa.
-Na imię mam Zofia, - odezwała się ciepło, - a ty?
-Bartek - wyrzuciłem z siebie tak, jakbym się tego wstydził.
Wzięła ręcznik. Leżał złożony na stoliku obok. Był mi biały, duży i miękki. Sprawnym ruchem położyła na moich biodrach, zakrywając wstydliwą część ciała.
-No i co, wygodnie? - spytała miękkim, ciepłym głosem.
Czułem się dziwnie. Miałem pełną świadomość tego, że jestem kompletnie nagi, że tuż obok jest stosunkowo zgrabna i pociągająca kobieta i, że tak naprawdę, nie mam zielonego pojęcia, co za chwilę może się stać, że mogę tylko czekać i mieć nadzieję.
Próbowałem zamknąć oczy i nie myśleć o tym. Nie wyszło. Próbowałem gapić się w sufit i liczyć żarówki, ale to także nie pomogło. Liczyłem chociaż na to, że mój zaganiacz trochę opadnie, że nie będzie tak ekstremalnie wielki. Nic z tego.
No cóż, w końcu doszedłem do wniosku, że to wszystko o nie ma sensu. Po cóż udawać, że nie jestem podniecony, skoro widać to już na kilometr. Mimo wszystko, nawet takie podejście, nie przynosiło żadnej ulgi.
Weszła między łóżko a ścianę, pochyliła się i sięgnęła do szafki, która stała w samym rogu.
-Spokojnie, - powiedziała, - odpręż się i pomyśl o czymś przyjemnym. Ja zajmę się całą resztą.
Znów przełknąłem ślinę. Teraz to nawet chyba było to słychać.
“No fajnie. Mam się odprężyć, i tak sobie leżeć rozebrany, a ona zrobi resztę. To znaczy co?”  - próbowałem dedukować.
-OK, w porządku, - powiedziałem i rzeczywiście starałem się wyluzować.
Wyjęła z szafki jakąś butelkę z żelem, czy kremem. Nie wiem dokładnie, co to było, bo nie odwracałem głowy, żeby przypadkiem nie patrzeć na nią, a raczej na jej piersi, które dwukrotnie przejechały nad moją twarzą.
-Jesteś bardzo spięty, - usłyszałem jej głos, kiedy po nabraniu jakiejś substancji na dłonie, odstawiła flaszkę na drugi stolik.
-Uhu… - mruknąłem tylko, czekając na pierwszy dotyk jej rąk.
Nigdy nie byłem w profesjonalnym salonie masażu. Ba, podejrzewam, że tak naprawdę, nikt nie podjął się zrobienia mi jakiegokolwiek masażu. Przynajmniej do tej pory. Próbowałem wyobrazić sobie, jak to będzie. W sumie, nawet w tej chwili, nie podejrzewałem, że jej zachowanie wykroczy poza ramy dobrego wychowania.
Rozcierała substancję na dłoniach, a ja czekałem, próbując gapić się w sufit.
-Zaraz poczujesz się dużo lepiej, - powiedziała, odwracając się w moją stronę.
-Jesteś pewna? - stęknąłem, zastanawiając się, jak to “lepiej” ma wyglądać.
-Wyobraź sobie, że leżysz na zielonej łące… - zaczęła monolog śpiewnym, miękkim głosem.
Pochylona nad moim nagim ciałem, przykrytym jedynie ręcznikiem frote, uśmiechała się jak dobra ciotka, która starała się dawać mi praktyczne rady.
-… po niebie płyną białe obłoczki, a ty leżysz i nie myślisz o niczym konkretnym, odprężasz się i relaksujesz, - mówiła, starając się, rzeczywiście, wprowadzić mnie w taki stan.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...