1. Terapeutka.
To był pokój do masażu. Pokój w domu przyjaciółki mojej koleżanki. Właściwie, wszystko, co się wtedy wydarzyło, było takie dziwne, bardzo intymne i moje. Właściwie, to tak intymne i tak bardzo prywatne, że nie wypada o tym pisać. Niemniej, skoro już zacząłem, może pociągnę ten temat do końca.
Tak, jak już wspomniałem, to był nieoficjalny salon masażu. Nieoficjalny, bo nigdzie nie zarejestrowany. Na dodatek, był to salon masażu erotycznego, bardzo erotycznego. Jednak o tym dowiedziałem się trochę później. Trafiłem tam zupełnie przez przypadek. Chociaż, nie. Może nie był to taki czysty przypadek.
W tamtym okresie miałem bardzo stresującą pracę. Pracowałem bardzo dużo, od świtu do ciemnej nocy. Byłem bardzo spięty, zaczynałem w zawodzie menedżera i chciałem osiągnąć jak najlepsze wyniki. Tak, jak już wspomniałem, trafiłem tam przez moją koleżankę Beatę, która zauważyła w jakim jestem stanie i postanowiła mi pomóc. Jej pomoc polega na tym, że dała mi namiar na tenże właśnie salon masażu. Oczywiście, wiedząc, że najprawdopodobniej, nie zgodziłbym się, nie poinformowała mnie, jakim dokładnie masażem zajmuje się ów salon.
Samo przekroczenie progu tego przybytku, nie wzbudziło moich podejrzeń. Przywitał mnie przytulny, sterylnie czysty, pachnący laboratorium medycznym, pokój. Przed wejściem nikogo nie było, ale jako, że była późna godzina, nie zastanowiło mnie to. Wiedziałem, że trzeba się rozebrać. Ściągnąłem sweter, koszulę spodnie skarpety i buty, pozostając jedynie w slipach. Czekałem, wsłuchując się w bicie zegara.
Po kilku minutach, do pomieszczenia weszła kobieta w średnim wieku. Miała około 50 lat. Nie mogę powiedzieć, że była jakoś specjalnie ładna, chociaż, na pewno nie była brzydka. Ciemne włosy, dość szczupła sylwetka i duże piersi.
Miała na sobie zieloną sukienkę na ramiączkach. Dość luźną sukienkę, pod którą raczej nie było stanika i majtek. Dlaczego to wiem? Bo kiedy stanęła przed lampą, jej promienie prześwitując przez cienki materiał, nie pozostawiały wątpliwości.
Czy ten fakt wzbudził moje podejrzenia? Nie. Myślałem, że to normalne w tym zawodzie. Jeszcze w tej chwili, zupełnie niczego nie podejrzewałem. Świadomość, że będzie mnie masować, masować się moje ciało, dość ładna i… powiedzmy sobie, niekompletnie ubrana pani, wywoływała we mnie dreszczyk emocji oraz z ciekawości.
Kiedy mnie zobaczyła, przywitała się podając dłoń, a później grzecznie, ale stanowczo, nakazała, abym rozebrał się do naga, to znaczy, ściągnął slipy. Przełknąłem ślinę. Powiem szczerze, że trochę zbiła mnie z tropu. Spytałem, czy to konieczne? Pokiwała tylko głową i uśmiechnęła się. Nie był to jednak uśmiech prowokujący, czy zwiastujący coś nieoczekiwanego. Uśmiech był raczej typowo zawodowy.
Poczułem się jak u lekarza. Miałem wrażenie, że za chwilę będzie nieco krępujące badanie, któremu będę musiał się poddać. Zresztą, w jej zachowaniu było coś medycznego.
-A, trudno, - pomyślałem, - skoro trzeba, to trzeba.
Miałem cichą nadzieję, że do niczego więcej nie dojdzie, że to tylko zwykły masaż, a nagość ma znaczenie jedynie praktyczne. Mimo wszystko, ściągnięcie dolnej części garderoby, nie należało do najłatwiejszych. Szczególnie, że mój penis, szybciej zorientował się, że to nie tylko masaż i w ciągu kilku minut, kilkakrotnie zwiększył swoją objętość, tworząc namiot na moim podbrzuszu.
Jeszcze raz przełknąłem ślinę i pociągnąłem materiał do dołu. Moja wielka rakieta była już prawie gotowa do działania.Patrzyłem na nią i przestępowałem z nogi na nogę. Pani terapeutka nie zareagowała w żaden podejrzany sposób. Po prostu kazała mi się położyć na leżance, która stała pod jedną ze ścian.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz