Szukaj na tym blogu

4 października 2018

Dzika samica.

12. Ulicznica.

Wreszcie zmusiła się do tego, by wstać. Właściwie, to czołgała się w stronę w stronę mężczyzny, który miał zapakować wielkiego kutasa jej ciasny otworek. Poruszała się, jak łasica: trochę po łóżku, trochę po podłodze.
Bardzo powoli, na czworakach, chwilami na łokciach zbliżała się w stronę jego krocza. Była tak podniecona, że całkowicie wyłączyła mózg.  W głowie miała tylko jeden obraz: obraz wielkiej rakiety w swojej norce.
Mężczyzna, widząc to, usiadł, a po chwili położył się w poprzek posłania. Patrzył na nią, patrzył jak podniecenie przejmuje nad nią kontrolę. Jej oczy coraz bardziej wydawały się być jak zahipnotyzowane, a uchylone usta wyrażały zachwyt i niebotyczne pożądanie.
Podeszła bardzo blisko i zaczęła z podziwem dotykać jego intymnych, wrażliwych miejsc. Najpierw położyła dłoń na jego podbrzuszu i zaczęła gładzić ciało powyżej penisa. Drugą ręką chwyciła za jego potężne narzędzie u samej podstawy. Później swoje palce wsunęła pod jądra i zaczęła delikatnie je ściskać. Wielki drąg pokryty siecią fioletowych żył, zrobił się jeszcze bardziej sękaty.
Po kilku minutach na niego weszła. Usadowiła się na nim jak na koniu w siodle. Nie nadziała się jednak na niego od razu. Wielki fiut nie wszedł w jej cipkę, tak jak można by było się tego spodziewać. Wygięty w pałąk pod swoim ciężarem, wisiał gdzieś za jej pośladkami.
Odwróciła głowę, uśmiechając się słodko.  Jeszcze nie do końca wierzyła, że ta potężna fujara za chwilę wedrze się w jej wnętrze. Chociaż bardzo tego pragnęła, nie mogła sobie wyobrazić, że coś takiego, w ogóle, może mieć miejsce.
Andrzej patrzył na nią z podziwem, podnieceniem i zachwytem. Czekał. Podniecało go wszystko, czym była. Działała na niego każdym gestem i ruchem. Choć był niesłychanie napalony, czekał spokojnie. Czekał, aż jego ogromny fiut znajdzie się w jej słodkiej cipeczce.
Wreszcie włożyła go sobie tam, gdzie powinna. Ona sama nie mogła wyjść z zachwytu. Ujęła dłonią coś na kształt dyszla, skierowała do góry i opadła.
Chwilę później rozchyliła płatki swojej gorącej i mokrej różyczki i bardzo powoli zjeżdżała coraz niżej i niżej. Ogromne rozmiary jego przyrodzenia rozpychały jej kobiecość do granic możliwości. Chciała krzyczeć i piszczeć z radości, lecz, w jakiś sposób, zdusiła to w sobie. Nie mogła sobie wyobrazić, że jego kutas w ogóle tam się zmieści.
Każdy kolejny centymetr, był jak zdobywanie wysokiego szczytu. Z bólem rozkoszy wchodził w jej trzewia jak średniowieczni pal. Jej powieki same zaczęły drżeć, a usta to rozchylały się, to zamykały. Piersi napęczniały tak bardzo, że wydawało się, już za chwilę pękną. W kroczu czuła żar ognia, podniecenie boskiej rozkoszy, piekło i niebo w jednym.
O tak, czuła się zniewolona, jak mała dziewczynka, a jednocześnie  zepsuta i zboczona, niczym ulicznica spod pierwszej lepszej latarni. Sama myśl o jego wielkiej fujarze tak ostro i bezpardonowo zdobywającej  jej kobiecość, przyprawiała ją silne o zawroty głowy. To było coś cudownego, coś co trudno było wyrazić słowami.
Obydwoje leżeli na podłodze: on z szeroko rozsuniętymi udami, ona na nim, rozpłaszczona niczym żaba. Nie miała zamiaru już z niczego rezygnować. Powoli przestawała się bać. Przytuliła się do niego całym swoim ciałem i wbiła swoje usta w jego wargi. Było jej tak dobrze.
brunetki z dużymi cyckami pieprzą się z titty Follow Us dla codziennego gifa porno i zdjęcia ->

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...