Szukaj na tym blogu

10 kwietnia 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.


93. Ustawianie koszyków.

Pamiętam, że były też między nami bardzo ostre spięcia, po których myślałem, że już wcześniej wylecę z tej roboty. Któregoś razu poprosiła mnie, abym sholował ją z miasta swoim malutkim samochodzikiem. Babie chyba na mózg padło. Nie, żebym nie chciał. Nic z tych rzeczy. Tyle tylko, że jak kiedyś coś takiego próbowałem robić to spaliłem sprzęgło.
Oczywiście, nie zgodziłem się. Wiedziałem dobrze, że ona ma dużego kombiaka, na dodatek diesla. Prawdopodobnie też był w automacie. No, ale tutaj pewności mieć nie mogłem. Tak czy inaczej, dobrze wiem, że takich samochodów się w ogóle nie holuje. Gdybym próbował to zrobić, prawdopodobnie bym uszkodził swój.
Pamiętam, że wtedy odezwałem się do niej w sposób dość obcesowy. Może zbyt ostro, ale uważałem, że ktoś powinien jej pewne rzeczy uświadomić.
-Pani Wiesiu, wydaje mi się, że pani trochę więcej zarabia od ciecia i stać panią na zamówienie autoholu. Gdyby mnie się coś takiego stało na mieście, na pewno, nie prosiłem panią o pomoc. Uważam, że takie podejście do sytuacji, jest zwykłym dziadowaniem, a pani szkoda wydać kilka groszy na zawiezienie auta pod bramę domu.
Po prostu ją zatkało. Moje słowa słyszały dziewczyny przy kasie. Poszło jej pięty.  Później, na zapleczu, kiedy nikt już tego nie słyszał, dałem:
-Jak chcesz, kurwa, to mogę cię jeszcze raz porządnie wyruchać, ale na pewno nie będę ciągnął swoim Seicento twojego Opla. Kurwa, nie wyobrażaj sobie takich rzeczy! Jeszcze mnie do reszty nie pojebało.
Boże, jak ona się wkurwiła! Ścigała mnie za to chyba ze dwa miesiące. Wydaje mi się, że to za jej przyczyną zajął się moją osobą nasz koordynator.
Następne zdarzenie, które chcę opisać, było niejako pokłosiem tego, co wydarzyło się wcześniej. To była niedziela rano. Był to okres, kiedy zakaz handlu w niedziele jeszcze nie obowiązywał. Jako, że sklep nie był hipermarketem, o tej porze było bardzo mało klientów.
Stałem w okolicy kas i rozmawiałem z dziewczynami. Kierowniczka dopiero się pojawiła, ale już zdążyła mnie dostrzec swoim czujnym wzrokiem. Przeszła przez sklep prosto do zaplecza. Widziałem, że jest nie w sosie.
Powiedziała tylko krótkie dzień dobry i nie odezwała się więcej. Wiem, że w tej chwili powinienem był już wrócić do swoich zajęć, czyli zacząć spacerować między półkami pomimo, że na sklepie jeszcze nikogo nie było.
Nie zrobiłem tego jednak. Byłem przekonany, że pani kierownik najpierw zrobi sobie jakąś kawę i coś zje. Tak zwykle miała w zwyczaju. Jako, że dyskusja z kasjerkami wkroczyła na bardzo ciekawy temat, postanowiłem jeszcze zamienić kilka zdań. To był mój błąd.
Musiała to usłyszeć. To znaczy tą rozmowę. Po jakichś dziesięciu minutach wyszła. Kiedy zorientowała się, że nie ma klientów i nie ma do czego się przyczepić (chciała koniecznie to zrobić) więc wyjechała do mnie z takim tekstem:
-Czemu pan tak stoi jak słup. Przyspawali pana?! Koszyki by pan poustawiał.
Obydwoje doskonale wiedzieliśmy, że ustawianie koszyków nie należy do obowiązków ochroniarzy. Czasami robiliśmy to, ale grzecznościowo. Niekiedy też dla zabicia czasu. W tym momencie nie miało to żadnego znaczenia. Szukała łatwego sposobu, żeby się przyczepić i szybko go znalazła.
Po ostatnich wydarzeniach nasze stosunki były nieco napięte. Wolałem więc nie wdawać się w niepotrzebne dyskusje, ugryzłem się w język i zabrałem do ustawiania tych nieszczęsnych koszyków. Byłem przekonany, że kiedy to zrobię, da mi spokój i, przynajmniej przez jakiś czas, nie będzie się czepiała.

Amateur doggy style mirror sex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...