Szukaj na tym blogu

12 kwietnia 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.


95. Kobiet się nie bije.

-Pani Wiesiu, gdzie to postawić?! - zawołałem troszeczkę głośniej, bo nigdzie jej nie widziałem.
Nie usłyszałem jednak żadnej odpowiedzi, natomiast, w pewnym momencie poczułem, że coś zaplątało się między moje nogi. Straciłem równowagę i wyrżnąłem z tym towarem prosto przed siebie.
Na szczęście, nic mi się nie stało. Poza stłuczonym kolanem nie poniosłem większego uszczerbku na zdrowiu. No, ale upadek musiał wyglądać bardzo komicznie. Wywinąłem takiego orła, że gdybym patrzył na to z boku, zapewne nie mógłbym się powstrzymać od głośnej salwy śmiechu. Powiem szczerze, że w tej chwili, nawet spodziewałem się jakiegoś złośliwego komentarza ze strony którejś z dziewczyn.
Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale nikogo w pobliżu nie było.
-Ja pierdolę! - zakląłem.
Powoli zacząłem się podnosić i rozcierać bolącą nogę. Narobiłem bałaganu jak cholera. Rozsypane owoce potoczyły się przez otwarte drzwi na środek sklepu.
Po opadnięciu pierwszego szoku, próbowałem ustalić, co mogło być powodem mojego upadku. Wyraźnie czułem, że o coś zahaczyłem stopą. Rozglądałem się wokół za jakimś porzuconym przedmiotem. Nic takiego jednak nie dostrzegłem. Teraz zaczynała wzbierać we mnie frustracja.
“Wiem, że to nie moja wina, ale znając życie, ta jędza znów się do mnie przyczepi”, - pomyślałem i postanowiłem jak najszybciej pozbierać to, co się dało i, w miarę starannie, ustawić pod ścianą.
W tym samym momencie zobaczyłem ją uchylonych w drzwiach jej kantorku. Zakryła usta dłonią i cicho się zaśmiała.
-Hi, hi, hi… mógł pan upaść trochę dalej, byłoby jeszcze zabawniej.
Widocznie, jeszcze nie do końca doszedłem do siebie, bo wciąż nie wiedziałem, co właściwie, się stało. Dlaczego się śmiała i dlaczego jej śmiech był taki dziwny
-Słucham? - odezwałem się zaskoczony.
Patrzyła na mnie wzrokiem nastoletniego łobuza, który pokonał słabszego od siebie.
-A… nic, nic… dlaczego nosi pan takie twarde buty?
-Co???
-Kostkę mi pan potłukł.
Moja odpowiedź była zupełnie automatyczna:
-Aha kostka… Dlaczego?
Śmiała się, a ja, w tej samej chwili, uświadomiłem sobie całą jej perfidię i złośliwość.
-Podstawiła mi pani nogę?!
Patrzyła na mnie z niesamowitym triumfem oczach. Pizda pierdolona, pomagałem jej po rozładunku towaru, a ona postawiła mi girę i jeszcze było to dla niej takie zabawne! Mówię wam, w tej chwili stała się rzecz dziwna.
W ciągu kilkunastu sekund wezbrała we mnie taka złość, że przestałem się kontrolować i zapomniałem jaką rolę w tym sklepie spełniam. Gotując się w sobie podszedłem do niej, chwyciłem ją dwiema garściami za tą jej białą bluzkę, którą zwykle zakładała do pracy, ścisnąłem mocno, tak, że poczułem jej wielkie piersi pod swoimi kostkami i w ten sposób wepchnąłem do tego kantorka. Aha, pamiętam, że w ostatniej chwili nogą zamknąłem drzwi. Nie myślałem. Nie miałem zamiaru z nią rozmawiać. Chciałem jej dać nauczkę, tak żeby zapamiętała.
Jeszcze coś. Zdążyłem tylko zauważyć w jej oczach to kompletne zaskoczenie. Nie przewidziała tego. W swoim perfidnym zachowaniu, nie wzięła tego pod uwagę.
-Co ty sobie, kurwa, suko, myślisz?! - wyrzuciłem z siebie taką złością, że aż sam byłem zaskoczony.  
W tym momencie przestrzeń wolnej podłogi już się skończyła. Jej kanciapa mierzyła zaledwie dwa na dwa metry. Zatrzymała się pośladkami na swoim biurku.
-Oh! - zdążyła tylko wyrzucić ze swojego gardła.
Trzymałem tak mocno, jakbym za chwilę miał zamiar dać jej porządne lanie. Nie wiem, może na to liczyła? W zasadzie, to nie wiem też, co, tak naprawdę, chciałem zrobić. Byłem tak wkurwiony, że gdyby była facetem, bez dwóch zdań, dostałaby w ryj. No ale przecież kobiet się nie bije.

sex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...