Szukaj na tym blogu

18 kwietnia 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

101. Ciekawość wzięła górę.

Zaczęła unosić się i opadać. Było tak słodko i gorąco. Jej pośladki swoim ciężarem i wielkością rozgniatały moje podbrzusze na tej podłodze. Było tak niesamowicie dobrze, tak przyjemnie. Powoli zatracałem się w tym wszystkim. Chciałem jeszcze i jeszcze. Zupełnie zapomniałem o tym, co działo się przed chwilą. Liczył się tylko seks.
Po jakimś czasie odwróciła się w drugą stronę i rozpoczęła intensywny galop. Jechała na mnie, niczym szalona dżokejka, niczym jeździec bez głowy ze słynnego opowiadania Thomasa Reida. Unosiła swój ciężar na stopach, a ja, trzymając ją za pośladki, regulowałem szybkość i głębokość ruchów. Zdawało się że to już jest szczyt wszystkiego co dziś może mnie spotkać, ale myliłem się.
W pewnym momencie, delikatnie uniosłem głowę. Miałem ochotę obserwować swojego chuja. Chciałem popatrzeć, jak porusza się w jej ciasnej i wilgotnej norce. Pracował wytrwale niczym tłok w silniku. Jeszcze w tym momencie nie przypuszczałem, że nie jesteśmy sami. Byłem całkowicie skupiony na tym, co przeżywam.
Ciężko dyszałem. Starałem się wytrzymać jak najdłużej w tej gorącej pogoni za orgazmem. Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem, a w moich lędźwiach gromadziło się coraz większe napięcie, które, poprzez jądra i trzon sękatego fiuta, konecznie chciało wydostać się przez samym koniec.
Góra-dół, góra-dół, góra-dół… gładko, płynnie i dogłębnie.
-Och tak, tak… jeszcze trochę, jeszcze trochę! - dyszała.
Jej cipka zaciskała się coraz mocniej. Było coraz bardziej słodko i przejmująco.
W tym samym momencie uniosłem wyżej swój wzrok i spojrzałem na kawałek lustra, który przyczepiony był między regałami nad biurkiem. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę.
W drzwiach, dokładnie za naszymi głowami stały dwie dziewczyny. Znałem je doskonale. Pół godziny temu zawzięcie dyskutowaliśmy przy kasach. Nie wiem, kto w tej chwili był bardziej zaskoczony: ja czy one. Jedna z nich trzymała dłoni jakieś dokumenty. Pewnie chciała o coś zapytać. Dobrze, że nie patrzyły na odbicie i nie miały pojęcia, że ja także je widzę. Z nadmiaru podniecenia zakręciło mi się w głowie.
Najbardziej niesamowite w tym wszystkim było jednak to, że Wieśka, która na mnie w tej chwili siedziała, w ogóle nie spostrzegła tego drobnego niuansu. Nie mogłem uwierzyć, że tego nie widzi. Przecież to lustro miała dokładnie przed sobą. No tak, zdaje się, że chyba w tej chwili zajęta była zgoła czymś innym. Zresztą, ja także nie wiedziałem, co z tym fantem zrobić. Do mojego szczytowania brakowało już tak niewiele, a ona jechała na mnie tak równo i dokładnie, że trudno było to zatrzymać.
Pochyliła się nieco do przodu i opuściwszy głowę patrzyła w podłogę. Zdaje się, że w tej chwili nie zauważyłby nawet, gdyby nawet weszła tutaj cała armia wojska. Oparła się na moich kolanach i unosiła się i opadała, unosiła się i opadała jak maszyna.
Byłem przekonany, że po pierwszym szoku, dziewczyny po cichu wycofają się do sklepu. Miałem cichą nadzieję, że zostawią nas w spokoju. Niestety, stało się inaczej. Okazało się, że ciekawość wzięła górę nad względami pruderii i przyzwoitości. Z wrażenia zasłoniły dłońmi usta, ale dalej przyglądały się wszystkiemu dokładnie. Miałem wrażenie, że starają się zarejestrować każdy szczegół.
Tymczasem kierowniczka odchyliła się mocno do tyłu, prawie kładąc się na moim torsie. Chwyciłem ją mocno w talii, podtrzymując jej ciężar kilka centymetrów nad swoim ciałem. Moje palce głęboko wciskały jej się w jej miękkie, pełne kobiece boczki. Czułem, jak jej dłoń automatycznie zjeżdża między jej, szeroko rozsunięte, uda i ląduje tuż obok mojego twardego kutasa na sztywnej, sterczącej łechtaczce. Jej cipka zaczęła tańczyć w szalonym, słodkim rytmie rozkosznych skurczów.
Wiedziałem, że finał tej zabawy jest już bardzo blisko, a świadomość obserwujących nas dyskretnie czworga oczu, jeszcze bardziej podkręcała atmosferę.


Soyacide

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...