98. Wredna baba.
Jej oczy błyszczały ogniem pożądania.
Chcąc zachować przewagę i tą odrobinę honoru, który jeszcze mi pozostał, bez słowa odwróciłem się i ruszyłem przed siebie. Kiedy byłem już na sklepie, usłyszałem za sobą:
-Wracaj! Wracaj tutaj! Nie odchodź, kiedy do ciebie mówię, słyszysz?!
Krzyk był na tyle głośny, że dziewczyny przy kasie to usłyszały. Była wściekła i nie mogła sobie dać z tym rady. Chciałem ją olać i wrócić do pracy. Z drugiej jednak strony byłem święcie przekonany, że to jest już mój ostatni dzień tutaj. Miałem poczucie pyrrusowego zwycięstwa. Niemniej, byłem w takim stanie, że było mi wszystko jedno. Chciałem, po prostu, dać jej nauczkę. Chciałem pokazać jej, że nie nad wszystkim ma tutaj kontrolę, że musi nauczyć się traktować ludzi normalnie, bo i na nią znajdzie się jakiś haczyk.
W pewnym momencie zrozumiałem, że to jeszcze nie koniec, że nie mogę tego tak zostawić. Ignorując spojrzenia kasjerek, odwróciłem się i wróciłem na zaplecze.
Stała przy drzwiach z rozpiętą bluzką i trzęsła się ze złości. Wyglądała żałośnie i może, przez to właśnie, tak bardzo mnie podniecała. Chwyciłem ją za te jej ciuchy i jednym silnym ruchem zaciągnąłem za sobą do biura. Zamknąłem drzwi przycisnąłem jej ciało do ściany. Zacząłem całować. Teraz nie był pojedynczy pocałunek tylko cała seria. Zaczęła głośno i jęczeć i wzdychać.
Teraz już w niczym nie przypominała tej, pewnej siebie, stanowczej i konkretnej, kierowniczki. Była słabą, nie radzącą sobie z własnymi emocjami, kobietą.
Trzymając ją w okolicy talii, popchnąłem w stronę biurka a następnie bezceremonialnie, bez pytania posadziłem na nim jej zgrabny tyłek. Patrzyła na mnie z pytaniem o czach. Była roztrzęsiona. Czułem to.
Miała na sobie tą białą bluzkę z podwiniętymi rękawami oraz krótką czarną spódnicę. Położyłem dłoń na jej potylicy, garścią chwyciłem za włosy, pokazując swoją dominację i spojrzałem głęboko w oczy.
Sytuacja mogła rozwinąć się w bardzo różny sposób. Sam nie byłem pewny, co za chwilę się stanie. Teraz już nie szarpała się w ogóle. Stawała się coraz bardziej uległa i podatna na moje ruchy.
Drugą dłonią, powoli, bez pośpiechu, sięgnąłem w stronę jej dekoltu. Koszula była zapięta, najwyżej na dwa, czy trzy guziki. Stanik także nie znajdował się na swoim miejscu. Czas jakby się zatrzymał.
Jeszcze, jakby ostatkiem przyzwoitości, chciała w jakiś sposób zakryć te swoje atrybuty kobiecości. Nie dałem jej na to szans. Palcem sięgnąłem między jej cycki i chwyciłem za stanik i powoli odciągałem go od jej ciała.
Zdążyłem tylko spostrzec, że jej krótka, elastyczna spódniczka, pod wpływem ruchów, zjeżdża coraz bliżej, odsłaniając coraz większą partię i zgrabnych ud. Przez moje plecy przebiegła cała seria gorących dreszczy.
W tej chwili ta kobieta wydawała mi się taka bardzo ponętna i atrakcyjna, że, w żaden sposób, nie mogłem się jej oprzeć. Rozchyliłem jej bluzkę na dwie strony, a później, jednym, pewnym gestem, szeroko otwartą dłonią, chwyciłem za pierś. To było niesamowicie przyjemne uczucie. Jej cycek był jeszcze w staniku. No, powiedzmy, tak do połowy. Już bardzo niewiele brakowało, aby go stamtąd wyłuskać.
-Wróciłem, i co, teraz jesteś zadowolona? - szepnąłem z pasją prosto w jej twarz.
Jej oczy płonęły żywym ogniem.
-Jestem zadowolona, - odpowiedziała cicho.
W następnej chwili poczułem drobną rękę na swoim rozporku. Przyciskała się do niego mocno i zdecydowanie, licząc na coś więcej, niż tylko dotyk
Widziałem, że moja obecność wpływa na nią uspokajająco. Podniosła się z tego biurka i stanęła obok mnie. Uniosła wyżej swoją twarz i znowu zaczęliśmy się całować. Teraz te pocałunki były już zupełnie inne, niż te wszystkie pozostałe. Były głębokie, słodkie i bardzo namiętnie. No i najważniejsze: wiedziałem, że nie dostanę po nich w pysk.
Paskudna jędza, wredna baba, czy zgrabna, piękna i niesamowicie podniecająca, dojrzała kobieta? Było w niej coś wyjątkowego. Coś, czemu, w żaden sposób nie byłem w stanie się oprzeć. Z jednej strony nie chciałem mieć z nią nic wspólnego, doprowadzała mnie do szewskiej pasji, a z drugiej tak niesamowicie i mocno działała na moją wyobraźnię, tak bardzo pobudzała wszystkie zmysły.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz