12. Może pan czuć się nieco dziwnie.
Może pan czuć się nieco dziwnie, wszak teraz ma pan lat pięćdziesiąt i może już samo przebywanie w organizmie młodego chłopaka wpływać na pana w trochę osobliwy sposób, - tłumaczył.
Ta jedna dziewczyna, ten jeden dzień, ta chwila… Ekscytacja sięgała zenitu. Nie mogłem się doczekać. Już samo zobaczenie znajomej okolicy i szkolnych murów było dla mnie przeżyciem niezwykle silnym. Miałem wrażenie, że wsiadam do samolotu, który przeniesie mnie w piękną i niesamowitą krainę mojej młodości. Można powiedzieć, że, istocie, tak było.
Jeżeli chodzi o płeć przeciwną, zdawałem sobie sprawę, że jestem już mężczyzną w średnim wieku i ta młoda nastolatka, którą kiedyś tam zostawiłem, mogłyby pełnić rolę mojej córki, a nie partnerki życiowej. Oczywiście, niezależnie od tego, czy tego chciałem, czy nie, już sama świadomość, że będę mógł z nią obcować, porozmawiać, uścisnąć dłoń, doprowadzała mnie do szaleństwa. Najcudowniejsze było jednak to, że, w tym wypadku, kwestia wieku, w sposób bardzo sprytny, została rozwiązana. Nie musiałem się niczego wstydzić, ani czuć się winnym. Przecież miałem być tym dziewiętnastolatkiem sprzed lat, a nie stać obok niego.
Znamienne było to, że te wszystkie myśli, nasiliły się dopiero teraz, kiedy podpisałem papiery. Teraz to wszystko stało się dużo bardziej realne i rzeczywiste. Myślenie: co by było, gdyby i zastanawianie się nad problemem, czy, teraz z takiego związku cokolwiek by wyszło, nie miało sensu. To było kompletnie bezcelowe. Gra toczyła się o coś innego.
Miałem cofnąć się w czasie, miałem, na powrót, stać się młody, odzyskać swoją dawną witalność i energię. To wszystko dane było mi po to, bym mógł przekonać się, czy byłbym w stanie lepiej wykorzystać nadarzające się okoliczności i szanse.
Wraz z ekscytacją, ciekawością i radością, pojawił się lęk. Jednak nie był to lęk, o moje bezpieczeństwo. Z tym faktem zdołałem już sobie jako tako poradzić. To był lęk o to, czy zadanie, które mi postawiono, mnie nie przerośnie. Nie wiedziałem, co wyniknie z konfrontacji tych dwóch osobowości. Co prawda, to wciąż byłem ja, ale przecież miałem być niejako intruzem w świadomości tego chłopaka. Znałem samego siebie sprzed lat i wiedziałem, że w pewnych okolicznościach mogę zacząć panikować. Moje reakcje mogły być bardzo różne.
Test rozpoczął się o zaplanowanym czasie. Po zapewnieniu, że absolutnie nic mi nie grozi, że urządzenie jest całkowicie bezpieczne i sprawdzone pod każdym kątem, zająłem miejsce na fotelu. Przestrzeni było dość mało, ale siedzisko wygodne i rozkładało się do przyjemnego położenia.
Jeszcze przed wejściem do środka kabiny, dowiedziałem się, że aparat działa na zasadzie rezonansu magnetycznego i może być mi trochę niedobrze.
-Niech się pan nie boi i nie przerywa eksperymentu na tym etapie. Sam nieprzyjemny efekt potrwa zaledwie kilkanaście sekund. Później wszystko minie. Będzie się pan czuł coraz bardziej zmęczony i w końcu pan zaśnie.
-Aha okej, i co potem?
-Kiedy pan się ocknie, będzie już pan w ciele i umyśle siebie samego sprzed lat. No cóż, w tym momencie mogę życzyć tylko powodzenia. Proszę się dobrze bawić, - zakończył i puścił do mnie oko.
Widziałem, że mój przewodnik był bardzo wzruszony. Uśmiechnąłem się do niego.
-W porządku, - powiedziałem, - postaram się jak najlepiej wykorzystać powierzony mi czas.
-Jeżeli mogę coś jeszcze doradzić, - zaczął po chwili, - na początku proszę nie działać zbyt pochopnie, nie podejmować radykalnych decyzji. Niech pan się skupi na tym, co pan widzi i czuje, niech pan się cieszy nową rzeczywistością. Chodzi o to, żeby nie wystraszyć nosiciela i nie powodować nieprzyjemnych, nagłych zmian.
-No dobrze, rozumiem, - kiwnąłem głową.
Czułem się tak, jakbym miał przed sobą swoją matkę.
-W pierwszych godzinach radziłbym się dokładnie rozejrzeć i przyzwyczaić do nowej sytuacji. Może pan czuć się nieco dziwnie, wszak teraz ma pan lat pięćdziesiąt i może już samo przebywanie w organizmie młodego chłopaka wpływać na pana w trochę osobliwy sposób, - tłumaczył.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz