Szukaj na tym blogu

1 marca 2020

Wujek.


73. Nikt nie zwracał na nas uwagi. 

Około północy moja marynarka i krawat znajdowały się już na oparciu krzesła, a ja sam szalałem na parkiecie, oczywiście z Iwonką. Czuliśmy się bardzo swobodnie, gdyż nikt nie zwracał na nas najmniejszej uwagi. 


Minął kolejny rok. Nie dało się tego ukryć. Iwona była już dorosłą kobietą. Była piękną, seksowną, młodą, ale już dorosłą, kobietą. Dorosłą, aż do bólu. Dorosłą pod każdym względem. Z jednej strony bardzo mi się to podobało, z drugiej zaś, tęskniłem za tą małą, rozwydrzoną siksą. Na dodatek miała stałego partnera i poważne plany na przyszłość. 
Późnym latem zostaliśmy zaproszeni na wesele. Ona była ze swoim chłopakiem, a ja z żoną. To było niesamowite. Przez tyle czasu nikt nie podejrzewał, co działo się między, pozornie, obojętnymi sobie ludźmi. Jak do tej pory cały ten niemoralny, grzeszny romans udawało się nam skrupulatnie ukrywać.
Iwonka flirtowała, kochała się ze mną, ale jednocześnie prowadziła sprytne rodzinne intrygi, kręciła, mieszała i w końcu doprowadziła do takiego stanu, że nawet, gdyby coś z naszych poczynań ujrzało światło dzienne, to i tak nikt by pewnie w to nie uwierzył. 
Wesele, huczna zabawa, tańczyliśmy. W pewnym momencie żona źle się poczuła i poszła się przespać do pokoju gościnnego. Chłopak Iwony do spółki z moim teściem i szwagrem dopijali kolejną butelkę wódki. Miałem nieodparte przeczucie, że z tej sali nie wyjdą już o własnych siłach. Nie powiem, było mi to bardzo na rękę. 
Przyjęcie odbywało się w niewielkim, uroczym hoteliku z restauracją na dole. Jako, że działo się to w jakiejś zapadłej dziurze, daleko od siedzib ludzkich i miejsc zamieszkania większości gości, dla wszystkich, bez wyjątku, wynajęte były pokoje. Było to dobre rozwiązanie, bo każdy po podróży chciał się nieco odświeżyć i przebrać. Miało to jeszcze jeden, wielki plus: w każdym pokoju znajdowało się łóżko, na którym można było się spokojnie przespać. Właśnie to łóżko od samego początku bardzo pobudzało moją wyobraźnię. 
Moja ulubienica ubrana była w krótką czarną sukienkę bez górnej połowy pleców. Dolną połowę stanowiła koronka sięgająca w okolice pośladków. 
Swoją drogą ta dziewczyna potrafiła tak się ubierać, że każdy facet na jej widok musiał odwrócić głowę. Ja sam miałem na sobie klasykę: czarny garnitur i niebieską koszulę. 
Ta noc była duszna i gorąca. Sala, co prawda, klimatyzowana, ale pijani goście pootwierali wszystkie okna i drzwi, więc i tak to nic nie dało.
Około północy moja marynarka i krawat znajdowały się już na oparciu krzesła, a ja sam szalałem na parkiecie, oczywiście z Iwonką. Czuliśmy się bardzo swobodnie, gdyż nikt nie zwracał na nas najmniejszej uwagi. 
W pewnym momencie moja muza odezwała się do mnie:
-Jestem zmęczona, bolą mnie plecy, dłużej już nie wytrzymam. Muszę iść do pokoju i trochę odpocząć, co ty na to? 
-Jeśli nie masz nic przeciwko, zrobię ci mały masaż, - zaproponowałem. 
-Bardzo proszę, będę ci wdzięczna, - zgodziła się z ochotą.
Wyszliśmy z hałaśliwej sali i po chwili znaleźliśmy się w małym przytulnym pokoiku. Usiadła na brzegu łóżka z nogami podciągniętymi pod pośladki. Podszedłem do niej od tyłu i ująłem za ramiona i z wyczuciem zacząłem masować. 
-Och, jak mi dobrze! - westchnęła. - Tego mi było trzeba. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...