Szukaj na tym blogu

16 marca 2020

Projekt: "Przyszłość".


11. Czy czegokolwiek żałowałem?

Czy czegokolwiek żałowałem ze swojej przeszłości? Czy w niektórych sytuacjach, postąpiłbym inaczej? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Teraz, będąc wyposażonym w swoją teraźniejszą świadomość, postanowiłem się przenieść w ten jeden, konkretny punkt. 

  
-W takim razie, w porządku, - zgodziłem się.
-Spokojnie, wszystko będzie w porządku. Niech się pan nie denerwuje, - jeszcze raz mnie zapewnił.  
-Wie pan… - zacząłem z innej beczki, - chciałem mieć pewność, że jeżeli poważnie zamieszam w swojej przeszłości, powiedzmy przekroczę prawo, to czy pójdę do tam więzienia? 
Skrzywił się a później dwa razy cmoknął. 
-Żeby była jasność… nic się nie zmieni tutaj. Rozumie pan? W przypadku, który pan przytacza, w naszej rzeczywistości, nie nastąpią żadne zmiany. Niestety, będąc tam, podlega pan, jak wszyscy, tamtemu prawu. Nie chciałbym, aby się panu zdawało, że przenosząc się w przeszłość jest pan całkowicie bezkarny. To kolejny błąd rozumowania. Jeżeli pan kogoś zamorduje, to stanie pan przed sądem i zostanie pan ukarany.
W tym miejscu chyba poczuł się trochę nieswojo. Czuł, że może mnie wystraszyć. Jednak miał świadomość, że musi to powiedzieć. 
-To znaczy… za wszystko, czego tam - obydwaj - dokonacie, będzie odpowiadało pańskie młode ja. Pana możemy zabrać przed czasem, ale konsekwencje poniesie pański sobowtór. Czy pan to rozumie?  
-Tak, tak… jak najbardziej. Broń Boże, nie zamierzam nikogo mordować, - sprostowałem, - Ja tylko chcę mieć pewność, że tutaj teraz w naszej teraźniejszości nic się nie zmieni. 
-Oczywiście, proszę pana, w tej rzeczywistości nic się nie zmieni. Jeżeli byłoby coś nie tak, coś naprawdę by nie wyszło, coś, co mogłoby odbić się na pańskiej psychice, komputer natychmiast przerwie eksperyment. Cały czas każdy, najdrobniejszy szczegół będziemy śledzić na naszych urządzeniach. Jednak, już teraz muszę panu powiedzieć, że z badań, które przeprowadziliśmy do tej pory, wynika, że nic złego nie powinno się stać. Cokolwiek pan zrobi, zmieni pan jedynie rzeczywistość równoległą, która nie ma żadnego wpływu na to, co dzieje się w pańskim życiu.  
-Aha, rozumiem, okej, w porządku. Uspokoił mnie pan.
Teraz nastąpiła chwila niezręcznej ciszy.  
-W takim razie, czy chce pan spróbować? - zapytał po jakimś czasie.
-Eeee… że co? - znów szczęka opadła mi ze zdziwienia. 
Nie byłem przygotowany na to, że nastąpi to tak szybko. Pomimo obaw związanych z tym wszystkim, eksperyment wydawał się być niesłychanie ciekawy, a możliwość zobaczenia siebie samego oraz wydarzeń, które zaistniały w przeszłości, była pokusą tak silną, że wręcz nie do odparcia. Świadomość, że mogę przenieść się dawne lata i zobaczyć swoje życie takim jakie było, a na dodatek, mieć możliwość jego zmiany, w niemalże dowolny dla mnie sposób, sprawiała, że czułem się niczym Kolumb, odkrywający nowe lądy. 
Tak, oni rzeczywiście przecierali nowe szlaki. Jeżeli to, wszystko, o czym mówił ten facet, udałoby się dopracować na tyle, żeby było dostępne dla przeciętnego Kowalskiego, cały nasz świat uległby nieodwracalnej i radykalnej przemianie. W końcu, marzenia i fantazje wzięły górę nad obawami i niepewnością.  
Będąc już całkowicie przekonanym, kiwnąłem głową. 
-Okej. Wchodzę w to. Mam tylko nadzieję, że to wszystko przeżyję. 
Po tej wypowiedzi uśmiechnąłem się kwaśno. Mężczyzna uścisnął mi dłoń, poklepał po ramieniu i powiedział:
-Wiedziałem, że się pan zgodzi. Witamy w zespole, panie Robercie. No to co… zapraszam do mnie. Napijemy się kawy i porozmawiamy o dalszych szczegółach. 
Więc stało się, machina przedsięwzięcia ruszyła. Jeszcze tego samego dnia przeszedłem wstępne szkolenie, następnie zbadał mnie lekarz i podpisałem kilka dokumentów. I tak, będąc w połowie swojego życia, przystąpiłem do eksperymentu, który polegał na zmianie moich decyzji sprzed trzydziestu kilku lat. Zdawałem sobie sprawę, że jestem szczęściarzem. To niesamowita szansa dla każdego człowieka. Czy czegokolwiek żałowałem ze swojej przeszłości? Czy w niektórych sytuacjach, postąpiłbym inaczej? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.
Teraz, będąc wyposażonym w swoją teraźniejszą świadomość, postanowiłem się przenieść w ten jeden, konkretny punkt. Być może nie był on specjalnie szczególny, ale może byłbym w stanie coś zmienić. Bardzo chciałem zobaczyć, co z tego wyniknie i, czy w ogóle, mi się to uda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...