15. Nie chciałem ci zrobić krzywdy.
-Bardzo cię przepraszam, - odezwałem się, - nie chciałem ci zrobić krzywdy. To był strzał w dziesiątkę. Spojrzała na mnie nieco zaskoczona, ale w jej wzroku zobaczyłem iskierkę przekornego zainteresowania i czegoś jeszcze. Pierwsze lody zostały przełamane.
Kiedy ją zobaczyłem, wrażenie było także podwójne. Przede wszystkim, natychmiast pojawiło się onieśmielenie jej urodą i samym faktem, że stało się tak, jak się stało. Przecież byłem bardzo młodym chłopakiem. Moje doświadczenia w tej dziedzinie były jeszcze bardzo ubogie. Każdy, nawet przypadkowy dotyk, każda bliskość dziewczyny sprawiała, że natychmiast gotowałem się w środku. No cóż, hormony w moim ciele robiły swoje, takie było ich zadanie. Z drugiej strony, było ogromne oczarowanie i zachwyt. Nie było nieśmiałości, ale był podziw i uwielbienie. Od razu miałem ochotę obsypać ją kwiatami, a później wycałować od czubka głowy, po koniuszki palców stóp.
No cóż, uroda, jej uroda i młodość nie mogły działać inaczej. Każdy facet, czy to młody, czy stary byłby zachwycony. Nie bez powodu, wybrałem właśnie ją i ten moment w moim życiu. Te piękne, rude włosy, duże okulary, śliczna buzia i ten rozbrajający uśmiech z dołeczkami w policzkach, wszystko sprawiało, że moje nogi robiły się jak wata.
No cóż, pewnych rzeczy nie da się zmienić. Piękno zawsze działa tak samo, niezależnie od wieku, czy to na młodego chłopaka, czy na dojrzałego, dorosłego mężczyznę. Wrażenia mogą różnić się tylko szczegółami, jednak piękno zawsze pozostaje pięknym, a seks, seksem.
Stało się. Wpadłem na nią. Byłem i nie byłem na to przygotowany. Poczułem jej cudowną miękkość i delikatność, poczułem jej ciało na sobie jak poduszkę. Powoli uniosłem wzrok i, po pierwszym, bardzo silnym wrażeniu, uśmiechnąłem się. Starałem się uśmiechnąć w najbardziej szarmancki sposób, jaki potrafiłem. Nie miałem innych atutów, jak tylko samego siebie. To było jak gra w ruletkę. Musiałem zagrać vabank.
Ten młody chłopak, jeszcze nie zdawał sobie z tego sprawy, chociaż mógł już zacząć coś podejrzewać. Przecież w jego świadomości także stało się to natychmiast. Pewne szczegóły, pewne drobne zmiany dawały się już zauważyć. Może on także nie miał czasu, aby się nad tym głębiej zastanowić. Refleksja musiała przyjść później.
Wszedłem do akcji. W tej samej chwili, niby przypadkiem, wyciągam swoją dłoń i chwytam ją za rękę. Następnie uniosłem delikatnie do góry i złożyłem na jej nadgarstku przelotny wręcz pocałunek. Jej skóra była miękka, pachnąca i ciepła.
-Bardzo cię przepraszam, - odezwałem się, - nie chciałem ci zrobić krzywdy.
To był strzał w dziesiątkę. Spojrzała na mnie nieco zaskoczona, ale w jej wzroku zobaczyłem iskierkę przekornego zainteresowania i czegoś jeszcze. Pierwsze lody zostały przełamane.
W tej samej chwili w myślach młodego chłopaka zaczynało powstawać zamieszanie. Nie mógł uwierzyć, że on sam tak powiedział, że tak się zachował. Usilnie zastanawiał się, dlaczego akurat postąpił w ten sposób. Nigdy przecież tak się nie zachowywał. Skąd wiedział, jak ma postąpić? W jego mniemaniu, najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby mruknął coś pod nosem i uciekł daleko, najlepiej w jakiś ciemny kąt, a później myślał, że przecież ona i tak nie była dla niego, że była zbyt piękna.
Dziewczyna uśmiechnęła się i odpowiedziała:
-Nie musisz przepraszać, przecież nic się nie stało.
Młody chłopak był w coraz większym szoku. Pomyślał:
“Ojejku, co ja teraz zrobię?! Ale się wpakowałem. Co ja jej teraz jej powiem? Nie mogę pozbierać myśli.”
Tymczasem doświadczony mężczyzna, który w tym samym czasie zajmował to samo ciało, odezwał się:
-Czy mógłbym…
W tym miejscu zawiesił głos.
Dziewczyna patrzyła na niego uważnie.
-Czy mógłbym… no wiesz, w ramach rekompensaty za wyrządzoną krzywdę, zaprosić cię do siebie na kawę, albo na herbatę, jak wolisz?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz