9. Decyzje sprzed lat.
Od pana tylko będzie zależało to, w jaki sposób wpłynie pan na swoje decyzje sprzed lat i jakie skutki z tego wynikną. To, co pan zrobi i jak pan to zrobi, będzie leżało już tylko w pana gestii.
-Tak, proszę pana, to pańska świadomość przeniesie się w przeszłość. Jak pan to nazwał, teleportujemy wszystko to, kim pan w tej chwili jest, ze wszystkimi pana wspomnieniami i całą wiedzą. Można powiedzieć, że oferujemy panu wycieczkę w przeszłość sprzed trzydziestu lat.
Zamilkłem. Wrażenie było trudne do opisania. Czułem się tak, jakby droga, którą do tej pory spokojnie szedłem, nagle się skończyła, jakbym stał pod wysokim murem, pod ścianą, której nie można pokonać. Mając ruszyć w przeszłość, nie miałem zielonego pojęcia, jaka przyszłość dalej mnie czeka. Czułem się całkowicie bezradny.
-No dobrze, okej. Wie pan co, poddaję się. Lepiej niech pan mówi, a ja będę słuchał, - zakończyłem.
-W porządku, niech się pan nie denerwuje. Nad wszystkim panujemy. Nic się panu nie stanie, - odezwał się spokojnie.
-Mam nadzieję, - westchnąłem, - chciałbym jeszcze wrócić do domu i do żony.
Mężczyzna, po raz kolejny, uśmiechnął się.
-Spokojnie, proszę pana. Tak jak już mówiłem, tak naprawdę, cały czas będzie pan tutaj na miejscu. Nigdzie się pan nie ruszy… no przynajmniej fizycznie, - odezwał się łagodnym głosem.
Mimo jego zapewnień, cały czas miałem obawy, że coś może pójść nie tak, że, jednak nie wszystko przewidzieli i zaplanowali. Skąd mogłem wiedzieć, co się za tym kryje.
-Eksperyment będzie wyglądał w ten sposób, że po tym, jak przeniesie się pan w przeszłość, pana zadaniem będzie próba jej zmiany. Tylko tyle i aż tyle.
-Aha, rozumiem, czyli mam zmienić to wszystko, co do tej spieprzyłem w moim życiu?
Patrzył na mnie tak, jakbym wciąż, nie do końca, to zrozumiał.
-Powiem tak, - odezwał się znowu, - nie będziemy ingerować w przebieg samego procesu zmian. Od pana tylko będzie zależało to, w jaki sposób wpłynie pan na swoje decyzje sprzed lat i jakie skutki z tego wynikną. To, co pan zrobi i jak pan to zrobi, będzie leżało już tylko w pana gestii. Powiedzmy, że, w tym sensie, nas to nie będzie interesowało.
-No dobrze, czyli dajecie mi wolną rękę?
-Jak najbardziej. Nas interesują ogólne wyniki i to, czy eksperyment w ogóle się powiedzie. Można powiedzieć, że interesują nas tylko czyste dane statystyczne. To są zupełnie inne rzeczy i, generalnie, pana to nie powinno interesować. Przynajmniej na tym etapie. Może kiedyś zdecyduje się pan na dalszą współpracę. Wtedy dowie się pan więcej.
-Aha. w takim razie, niech pan mi powie, jak to będzie wyglądało? - spytałem wprost.
-To znaczy? - zdziwił się.
-Ile to wszystko będzie trwało? - dodałem.
Patrzył na mnie zaskoczony.
-No… to znaczy, ile czasu mi to zajmie? - tłumaczyłem dalej.
Uśmiechnął się niespokojnie.
-Wszystko potrwa jakieś dwie, trzy godziny… może trochę dłużej.
Teraz ja byłem zdziwiony.
-No, to niech pan mi powie, w jaki sposób mam zmienić swoją przeszłość?
-Jak to?
-W przeciągu dwóch godzin? Czy to trochę nie za mało? Przecież w tym czasie, zdążę jedynie wypić tam herbatę i z kimś porozmawiać. Może nawet nie.
Jego twarz znów wykrzywiła się w uśmiechu.
-Nie, proszę pana, myli pan pojęcia.
Nadal nic nie rozumiałem.
-Co mylę?
Starał się być łagodny i cierpliwy, na ile to tylko możliwe.
-Pojęcia, proszę pana.
-Nie rozumiem.
-Myśli pan w zupełnie innych kategoriach. Przepraszam może najpierw powinienem panu wyjaśnić tą kwestię, - zaczął niejako od początku.
-Mnie się też tak wydaje, proszę pana.
-To nie jest tak, jak pan rozumuje. Czas, który upłynie tutaj, w naszej rzeczywistości, nie będzie równy temu z przeszłości.
Szczęka mi opadła.
-Że co? - wyrzuciłem z siebie.
-Jakby panu to najprościej wytłumaczyć… Chyba tak. Dwie godziny spędzone w tym urządzeniu, to w przybliżeniu, dwa lata w przeszłości, - powiedział i to mi wystarczyło.
-Aha, no dobrze, - mruknąłem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz