Szukaj na tym blogu

3 marca 2020

Wujek.


75. Pamiętaj mnie, wujaszku.

-Pamiętaj mnie… wujaszku… zawsze… kiedy… będziesz się kochał ze swoją żoną, - dyszała.


Stałem okrakiem nad jej twarzą i powoli obniżał swoją pozycję, uginając nogi. Rękoma podtrzymywałem jej głowę, a grubą pytę kierowałem wprost w szeroko otwartą buzię.
Och, to było takie wstrętne: moja mała Iwonka w takiej pozycji. Moja mała Iwonka między udami gołego faceta, faceta dwadzieścia lat starszego. Przyjmowała mnie z wielkim poświęceniem, bez najmniejszego oporu, że aż ciarki przechodziły. 
W całkowitej ciszy, czując, jak bardzo to jest zboczone, wpakowałem się w nią, jak w otwór gębowy jakiejś dużej ryby. Miałem wrażenie, że do samego gardła. Teraz już mogłem się w nią spompować moją gęstą, aromatyczną spermą. Stękałem i drżałem z podniecenia, chciałem, by trwało to wiecznie. 
W końcu spuściłem się. Ha! Cóż to był za wytrysk. Białyni pociskami strzelałem, jak z karabinu maszynowego tak intensywnie, że nie nadążała przełykać. Uświniłem jej szyję i ramiona, wybrudziłem twarz, włosy i w ogóle całą resztę ciała.
To było niesamowite.Śmiała się. Przez cały ten czas z jej buzi, nawet na sekundę, nie znikał łagodny, ale serdeczny uśmiech. Jakby ta kąpiel była największą przyjemnością w jej życiu. To była niezwykła dziewczyna. Chciała tego, pragnęła całą sobą. Nie wycierała się, nie zgarniała, po prostu tak została. Pozwalała mojemu nasieniu powoli wysychać na jej skórze. 
To było takie rozwiązłe, wyuzdane i… w ogóle. Och ta Iwonka. Jeszcze nie tak dawno była niewinną dziewczynką. No cóż, latka lecą.
Mój penis w ogóle nie opadł, a kiedy poczuł jej cipeczkę napęczniał jeszcze bardziej. Z nieukrywaną radością położyła się na boku i wysoko uniosła nogę. Wpakowałem w nią swojego grzyba, rozwierając gorące, wilgotne płatki. Tylko jęknęła i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Była bosko ciasna. 
Poruszałem biodrami, bez pośpiechu penetrując jej spragnione wnętrze. Postękiwała. Szybko następujące po sobie fale żaru, obejmowały moje podbrzusze. Wiedziałem, że i tym razem zbyt długo nie wytrzymam. 
Mój drągal był w szczytowej formie. Długi, gruby, twardy, jak stal, zdawał się być stworzony tylko do tej roboty.
Położyłem się na plecach, a ona mnie dosiadła. Usadowiła się tyłem mojej twarzy. Była spocona, gorąca, dygotała, jak galareta. Oparła się na stopach i odchyliła. Wyciągnąłem ręce. Z pełnym zaufaniem opadła w moje rozpostarte dłonie. 
Opuszczałem ją i unosiłem, opuszczałem i unosiłem… za każdym razem coraz bliżej orgazmu. 
Po chwili delikatnie wsparła się na mojej klatce piersiowej. W ten sposób razem kołysaliśmy się falistym, łagodnym ruchem. 
-Dobrze ci, dobrze, - jęczała.
-Och tak, tak! - stękałem.
Unosiłem ją i opuszczałem, unosiłem i opuszczałem…
-To dobrze… bo chciałam… żebyś mnie… tak zapamiętał.
-Och Iwonko!
Poruszała się w górę i w dół, w górę i w dół…
-Pamiętaj mnie… wujaszku… zawsze… kiedy… będziesz się kochał ze swoją żoną, - dyszała.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...