13. Byłem w nim.
A więc, byłem w nim, czułem to całym sobą, każdą komórką swojego ciała. Widziałem jego oczami, słyszałem jego uszami. Czułem dotyk poprzez jego skórę, w ustach smak niedawno zjedzonego obiadu.
Usiadłem na miejscu. Fotel rozłożył się automatycznie i dopasował do mojej sylwetki. Bez trudu mogłem oprzeć całe plecy i głowę. Czułem się jak w małym samochodzie. Zaraz później zamknięto drzwi. Okna były dość duże. Widziałem jak jeszcze przez chwilę stoją koło urządzenia, a później odsuwają się pod ścianę. Tam znajdowały panele sterownicze tego wehikułu czasu.
Przez kilka minut siedziałem spokojnie, nic specjalnego się nie działo. Dosyć długo zastanawiałem się, kiedy i w jaki sposób mechanizm zostanie uruchomiony. Upłynęła długa chwila. Napięcie wciąż narastało. Nie wiem dlaczego, spodziewałem się szarpnięcia, czy czegoś w tym rodzaju. Tymczasem, w pewnym momencie usłyszałem, czy może raczej poczułem całym ciałem, ciche burczenie, takie bardzo specyficzne, niskie, ledwie wyczuwalne, wydobywające się gdzieś spod podłogi. Poza tym, nic specjalnego się nie działo.
Wbrew temu wszystkiemu, do czego przyzwyczaiła mnie literatura science fiction i filmy, środku nie było żadnych przycisków, ekranów, czy światełek. To była, po prostu, zwykła kabina izolująca mnie otoczenia, która miała spełniać swoje zadanie i nie rozpraszać za bardzo.
Czas mijał, buczenie nasilało się coraz bardziej. Rzeczywiście, doświadczenie było dość nieprzyjemne. W pierwszym momencie poczułem zawroty głowy i dość mocno zbierało mi się na wymioty. Miałem wrażenie, jakbym zszedł z karuzeli. Zacisnąłem zęby i zamknąłem oczy. Musiałem to jakoś wytrzymać. Jak się okazało, to nie było takie straszne na jakie mogłoby wyglądać. Już po kilku minutach, przyzwyczaiłem się i, z trudem, ale byłem w stanie to jakoś zaakceptować.
Następnym odczuciem, którego doświadczyłem, była nieodparta i wciąż narastająca, senność. Byłem coraz bardziej zmęczony, ociężały i nieobecny. Trudno było skupić myśli na czymkolwiek konkretnym. Miałem ochotę przestać z tym walczyć i popłynąć w słodki sen.
Położyłem głowę, odprężyłem się, wziąłem kilka głębokich oddechów i zapadła ciemność.
***
Doświadczenie mojej obecności w jego świadomości i ciele było piorunujące. W pierwszym momencie chciałem wydrzeć się na całe gardło: “Boże jak wspaniale!” Czy coś w tym rodzaju. Bardzo ciężko było mi zapanować nad emocjami, nie umiałem sobie poradzić z własnym istnieniem.
A więc, byłem w nim, czułem to całym sobą, każdą komórką swojego ciała. Widziałem jego oczami, słyszałem jego uszami. Czułem dotyk poprzez jego skórę, w ustach smak niedawno zjedzonego obiadu. Byłem tam. Wdychałem powietrze jego płucami. Wszystko było takie bardzo świeże i nowe, takie inne, moje i nie moje, za razem.
Nie zdawałem sobie sprawy, jak inaczej odbierałem wtedy świat. Moje zmysły były dużo bardziej wyostrzone. Najbardziej ucieszył mnie dobry wzrok. Widziałem ostro zarówno z bliska jak i z daleka. Zapomniałem już, jak to jest widzieć dobrze bez okularów. Poza tym, moje ciało było młode, mięśnie giętkie i sprężyste, stawy elastyczne, w pełni ruchome. Byłem lekki, szczupły, nic mnie nie bolało. Czułem się rewelacyjnie. Już samo to było powodem do tego, aby być szczęśliwym i dziękować Bogu za swoje istnienie.
Przeskok był błyskawiczny, a jednak tak gładki, że prawie niezauważalny. Pojawiłem się w osobowości mojego nosiciela w chwili, kiedy wybiegał w spokoju. On sam jeszcze nie zdawał sobie z niczego sprawy. Zastanawiałem się, czy cokolwiek mu wyjaśniać. Czy będzie w stanie cokolwiek zrozumieć? Wszak dzieliło nas ponad trzydzieści lat. Chciałem mu opowiedzieć o tych wszystkich zmianach, które zaszły w naszym świecie. Na pewno byłby zachwycony. Interesował się przyszłością. Jednak, czy aby na pewno o to w tej chwili mi chodziło? To tak jakby przenieść się w świat prymitywnej cywilizacji i kultury i od razu chcieć pokazać jak daleko posunął się rozwój cywilizacji.
Doskonale pamiętałem słowa mojego przewodnika, który sadzał mnie do tego dziwnego urządzenia. Przecież mówił, że mam być ostrożny i nie robić zamieszania. Niestety, kiedy się tutaj pojawiłem, już w pierwszych sekundach, poczułem taką wolność, taki zew natury, że wszystko to, przed czym ostrzegał, wydawało mi się wręcz śmieszne i niedorzeczne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz