Szukaj na tym blogu

4 marca 2020

Wujek.


76. Packą na muchy.

Podszedłem, ułożyłem fiuta między jej pośladkami i, jak packą na muchy, zacząłem uderzać w jej szparkę. 


Cudowna, roześmiana, śliska od potu, upaćkana w moim nasieniu, zabawiała mnie do samego końca. Wycofałem się. Byłem tak zmęczony, tak spięty, że nie było sensu ciągnąć tego jeszcze dłużej. Z pełną świadomością tego, że za sekundę jeszcze raz odpalę, opuściłem jej ciasne, rozognione wnętrze.
Usadowiłem się za jej pośladkami i, przez biodro, strzeliłem w cipkę. Nie był to tak potężny wytrysk, jak poprzednio, ale nasienia było, jednak, jeszcze sporo. Ochlapało jej zarost i, mieszając się z potem, płynęło w dół, poprzez płatki muszelki, wprost na białe prześcieradło łóżka. Koniec kutasa lśnił jeszcze i raz po raz pluł niewielkimi pozostałościami śmietanki.
Było mi tak dobrze, tak słodko, tak odprężająco, że przestałem panować nad swoim ciałem. Nic, co do tej pory przeżyłem, czego doświadczyłem nie mogło się z tym równać. W końcu opadłem. 
-Chodź do mnie, - westchnęła.
Czołgałem się.
-Bliżej, - szeptała.
Prawie zasypiałem.
-O tak, tu, do mojej twarzy, - prosiła ciepło.
Leżałem.
-No chodź, masz jeszcze w sobie trochę energii… och widzę to.
-Iwonko, już nie mogę.
Obdarzyła mnie jeszcze cieplejszym uśmiechem.
-Postaraj się…
-Iwonko, już nie.
-Postaraj się o solidne zakończenie.
Resztką sił zmusiłem się, by stanąć na podłodze. Chwyciłem za opadającego fiuta i zbliżyłem do jej ust. Objęła go i, jeszcze raz, namiętnie zaczęła ciągnąć. 
Myślałem, że wpierw to był szczyt wszystkiego, ale dopiero teraz poszybowałem do nieba. Wszystkie włosy na mojej głowie zjeżyły się. Chciałem wyć i skomleć, ale nie miałem już sił. W końcu, jeszcze raz popłynął ze mnie gęsty, biały płyn. Grube krople spadały w sam środek jej uchylonych, lśniących ust. 
Na sam koniec, jak na deser przybrała dziwną pozycję. Leżąc na plecach przerzuciła kolana za ramiona, wypinając w ten sposób swoją ponętną dupeczkę. Nie wiedziałem w jakim celu to zrobiła, przecież już definitywnie skończyłem.
-Wychlastaj moją psitkę swoim kutasem, - powiedziała.
Patrzyłem zaskoczony.
-No śmiało, zobacz, jaka jest rozpalona.
Ledwie trzymałem się na nogach, a ona domagała się takich niesamowitych rzeczy. 
-Proszę, tylko kilka razy, - patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem.
Jej pizdeczka rzeczywiście była napęczniała, intensywnie wybarwiona i mocno opuchnięta. Podszedłem, ułożyłem fiuta między jej pośladkami i, jak packą na muchy, zacząłem uderzać w jej szparkę. Do tamtego dnia nie znałem swoich seksualnych możliwości. Prawdopodobnie nigdy bym ich nie poznał, gdybym nie spotkał właśnie tej  dziewczyny. 
Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu mój fiut ponownie zaczął przybierać na masie. Może nie był to pełny wzwód, jednak na tyle mocny, że pozwalał okładać muszelkę mojej kuzyneczki. 
Klap, klap, klap… - rozbrzmiewały mokre odgłosy.
Wkrótce usłyszałem pojękiwania i westchnienia.
Zaiste to był dziwny sposób na doświadczenie orgazmu. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...