Szukaj na tym blogu

15 marca 2020

Projekt: "Przyszłość".


  10. Zmieni pan rzeczywistość równoległą.

-Co, w takim razie zmienię? - spytałem konkretnie.  -Zmieni pan rzeczywistość równoległą. W momencie podjęcia innej decyzji, niż ta, którą podjął pan w przeszłości, czas podzieli się na dwie równoległe linie. 


-Czy wszystko w porządku, - spytał.
-Tak, tak, - uspokoiłem go, chociaż wciąż nie byłem pewny, że tak jest. - Niech mi pan tylko jeszcze powie, czy nic mi nie grozi? Czy to jest bezpieczne? Czy wrócę tutaj bez szwanku? 
-Jak najbardziej, proszę pana. Nic się nie stanie. Nad wszystkim czuwa ekipa kilkudziesięciu fachowców z różnych dziedzin.
Chciałem mu wierzyć i nie chodziło tutaj tylko o to, że mógł kłamać, bo tak też mogło się zdarzyć. Po prostu, to było tak skomplikowane, że w każdej chwili coś mogło nie pójść zgodnie z planem, a ja byłem tylko królikiem doświadczalnym.   
-W przeszłość przenosi się tylko pana jaźń, - mówił, - pan cały czas będzie tutaj obecny. Fizycznie, nigdzie się pan nie ruszy z tego miejsca.
Wciąż się obawiałem. Z tyłu głowy miałem przeświadczenie, że podróże w przeszłość nie są możliwe. 
-Dobrze, - zacząłem, patrząc na niego, - w takim razie, niech mi pan powie jeszcze jedną rzecz. Co z tak zwaną pętlą czasową. O ile dobrze rozumiem, istnieje tak zwany paradoks dziadka. Jeżeli zmienię przeszłość, na przykład, kogoś zabiję, to czy teraźniejszość się nie zmieni? Czy ten ktoś zniknie? 
Facet znów się uśmiechnął. 
-Spokojnie, to także sprawdzaliśmy. Wie pan, my też sporo ryzykujemy. Gdyby było tak, jak pan mówi, nie podjęlibyśmy się tego zadania. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że zmieniając swoją przeszłość, mógłby pan wyeliminować również nas samych. Dla pana w przeszłości nie stanowiłoby żadnego problemu. Jak pan widzi, prowadzimy ten eksperyment już od jakiegoś czasu i wciąż tu jesteśmy. Dobitnie świadczy to o tym, że nie ma zagrożenia z tej strony. 
-Więc, jaki jest sens wysyłania mnie w przeszłość? No wie pan… nie chodzi o mnie, tylko o was.
Teraz spojrzał na mnie już całkiem poważnie.  
-No i w tym momencie, wkraczamy na obszar, gdzie nasza wiedza jest bardzo znikoma, - odezwał się. - Wie pan, to jest jak wyprawa na Marsa. Jesteśmy pionierami w tej dziedzinie, przecieramy szlaki. Na początek, chcemy dowiedzieć się tyle, by móc wysyłać kolejne misje.
Obszedł urządzenie dookoła i stanął obok mnie.  
-To nie jest takie proste. Wiemy tylko tyle, że nie będzie to miało wpływu, na naszą teraźniejszość i przyszłość. Jeszcze raz podkreślam: na naszą przyszłość, dosłownie na ten odcinek czasu, w którym teraz żyjemy. Może być pan spokojny, nasza teraźniejszość pozostanie bez zmian.
-Co, w takim razie zmienię? - spytałem konkretnie. 
-Zmieni pan rzeczywistość równoległą. W momencie podjęcia innej decyzji, niż ta, którą podjął pan w przeszłości, czas podzieli się na dwie równoległe linie. Właściwie, stanie się to już w momencie, kiedy się pojawi się pan świadomości samego siebie sprzed lat. Mamy tutaj urządzenia służące do tego, aby śledzić pańskie  poczynania. Będziemy rejestrować to, co pan robi i, w momencie jakiegokolwiek ryzyka, zabierzemy pana stamtąd.
-Aha, a w jaki sposób? - zdziwiłem się. 
Znowu się uśmiechnął. 
-Po prostu, wybudzimy pana.
-No tak, rozumiem, - przełknąłem ślinę,  -No, nieźle. Więc, można powiedzieć, że będę w “Big brotherze”, tak?
Pokiwał głową. 
-W pewnym sensie, tak. Chociaż, powiem panu, nas nie interesują szczegóły, a raczej średnia statystyczna. Oczywiście mamy fizyczną możliwość śledzenia pańskich poczynań, ale nikt tego nie będzie robił, ze względu na różnicę w upływie czasu. Muszę panu powiedzieć, że ilość danych, która będzie do nas napływała w ciągu jednej sekundy, będzie tak ogromna, że musieliśmy do tego celu zbudować specjalny superkomputer.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...