Szukaj na tym blogu

11 maja 2020

Projekt: "Przyszłość".


67. Wprost na swoją cipkę.

Później ona sama ustawiła temperaturę i odkręciła kurek na cały regulator. Przekręciła go do końca. Nie wierzyłem, że to się dzieje naprawdę. Mocny strumień obmywał jej ciało, a ona wzięła moją dłoń i skierowała wprost na swoją cipkę. 


Wziąłem gąbkę i, drżącymi rękami, zacząłem namydlać jej pośladki. Kiedy całe były już w białym puchu, przeszedłem do przodu. Byłem tak napalony, że nie mogłem się powstrzymać. Raz po raz przejeżdżałem po jej rozgrzanej cipeczce od samej góry do dołu. Wzdychała tylko i prężyła całe ciało.
-Nie wiem… - zacząłem.
-Że co? - spytała cicho.
-Czy powinienem… 
Popatrzyła na mnie uważnie. 
-No wiesz… czy nie będziecie cię piekło…  
Uśmiechnęła się ciepło.
-Och, nie… - szepnęła.
Teraz ja patrzyłem na nią.
-Nie bój się. Nic się nie stanie. Sama tak sobie robiłam. To bardzo, bardzo przyjemne…  
-Naprawdę?
-Och, tak. Rób tak dalej, - westchnęła.
Wodziłem namydloną gąbką po jej cipeczce, a ona coraz głośniej wzdychała i pojękiwała. Cały czas patrzyłem, jak jej łechtaczka z każdym moim pociągnięciem wysuwa się na wierzch i coraz bardziej domaga spełnienia. Ona także była niesamowicie podniecona i trzeba było coś z tym szybko zrobić. 
W końcu uznałem, że już ma dość. Rzeczywiście mógłbym podrażnić to bardzo wrażliwe miejsce. Odpiąłem natrysk i zacząłem polewać wodą, najpierw malutkim strumieniem z góry, tak, aby spłynęła cała piana, a później…  No właśnie. 
Później stało się to coś. Byłem zaskoczony jej reakcją. Później ona sama ustawiła temperaturę i odkręciła kurek na cały regulator. Przekręciła go do końca. Nie wierzyłem, że to się dzieje naprawdę. Mocny strumień obmywał jej ciało, a ona wzięła moją dłoń i skierowała wprost na swoją cipkę. 
-Tak, o tak… widzisz, - westchnęła. - Tak mi rób. Tak będzie dobrze. 
Drżałem. Nie mogłem uwierzyć, że była tak pewna siebie, że tak dokładnie wiedziała, czego chce. Jak na tak młodą dziewczynę doskonale była zorientowana w tej dziedzinie życia. Nie czekała, aż jej coś podpowiem, nie zastanawiała się nad swoimi decyzjami. 
Później puściła moją dłoń, bym sam już mógł kierować moimi ruchami. Ona tylko paluszkami rozwarła z swoją szparkę, pozwalając, aby silny strumień wody wnikał w nią głęboko i drażnił każdy zakamarek jej dziewczęcego ciała. 
Dygotała i drżała jak galareta, a ja byłem coraz bardziej zadowolony z takiego stanu rzeczy. Obserwowanie, jak szarpie się w coraz gwałtowniej narastających konwulsjach rozkoszy, było nadzwyczaj słodkie i przyjemne. W końcu przestała zajmować się swoją cipeczką i zarzuciła dłonie na moje obojczyki. Skurcze jej ciała stały się jeszcze silniejsze.
-Och, ooooch,, ooooooch…  wzdychała ciężko, jakby coś złego w tej chwili się z nią działo. 
Później zastygła w bezruchu i delikatnie, aczkolwiek bardzo stanowczo, odsunęła moją dłoń. Zacząłem płukać jej pośladki, wodzić kaskadą wody po piersiach i wszędzie tam, gdzie mi pozwalała. 
Wiła się w moich ramionach jak piskorz, wyginała na wszystkie strony. Widać było, że przeżywa to wszystko bardzo intensywnie. Jej buzia płonęła jednym, wielkim rumieńcem, a uśmiech wyrażał zadowolenie, głębokie zaspokojenie i wdzięczność. Patrzyłem na nią ze znakiem zapytania w oczach, a ona tylko, na sam koniec, pokiwała głową i mruknęła: 
-Dobrze. Tak było dobrze. Dobrze to zrobiłeś. 
To było niesamowite. Czułem się taki szczęśliwy, że mogłem dać jej odrobinę przyjemności, że to było tylko jej doświadczenie. To znaczy… hmm… żeby było jasne, najbardziej zadowolony był ten młody chłopak, to moje młode ja. To ono przeżywało to po raz pierwszy. Moje wrażenia, wrażenia dojrzałego mężczyzny, były już nieco innego rodzaju i na pewno miały charakter bardziej zrównoważony, aczkolwiek tak samo intensywny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...