Szukaj na tym blogu

13 maja 2020

Projekt: "Przyszłość".


69. Penisa zostawiła na koniec. 

Później wytarła mi plecy i klatkę piersiową. Uda i penisa zostawiła na koniec. Kiedy wytarła i jego, kiedy był już całkowicie suchy, uklękła przede mną. 


Później gdy widziała, że już jest po wszystkim, wzięła płyn do kąpieli, rozpogodziła go na dłoniach i zaczęła dokładnie myć całego mojego członka. Robiła to delikatnie. Wyglądało na to, że wcale się nie przejęła tym, iż przed chwilą się spuściłem. Tak jakby tej sytuacji w ogóle nie było, albo jakby było to czymś nadzwyczaj naturalnym. 
-Przepraszam, nie chciałam, żebyś trysnął, - odezwała się niepewnie. 
Drżałem. Byłem jeszcze w totalnym szoku. W jakiś sposób próbowałem sobie z tym wszystkim poradzić, ale wychodziło mi kiepsko. 
-Eeee… hyk… co? Och… 
-Chciałam tylko ci go umyć. Mogę? - spytała, bojąc się, że będę protestował.
Przed moimi oczami wirowały kolorowe kółeczka. 
-Yyyyy… jejku… przepraszam… 
Była tak słodka, że miałem ochotę na powtórzenie tego wszystkiego, co stało się przed chwilą. 
-Dobrze ci było? Och, zobacz, on jest umazany w balsamie do ciała i… no widzisz…  
Odruchowo oparłem się o ścianę. 
-Eeee… no tak, no tak… Jak najbardziej. Boże, słabo mi.
W tej chwili zdała się być słodką, urojoną pielęgniarką, w której ramionach mogłem czuć się całkowicie bezpiecznie. 
-Może usiądź, co? Ja się nim zajmę…
Nie wytrzymałem. 
-Jezu, dziewczyno… 
Spojrzała na mnie słodko. 
-Och… co?
Uśmiechnęła się, a w policzkach pojawiły się te śliczne dołeczki. 
-No… och ty już wiesz co, - powiedziałem.
Patrzyła na mnie tak, jakby nic nie rozumiała. Swoim zachowaniem całkowicie rozkładała mnie na łopatki. 
-Naprawdę, nie chciałam. Jakoś tak samo wyszło.
-Och nie, nie… nic nie szkodzi… Boże, przecież nic się nie stało… przestań… - dyszałem.
-No dobrze, to usiądź… - powiedziała. 
Balsam zmywał się dosyć ciężko, ale, dopiero teraz, kiedy pozbyła się większości środka, i robiła to już bardzo delikatnie, czułem, że moje podniecenie gwałtownie rośnie. Jeszcze raz zbliżałem się do potężnego orgazmu. 
Działo się coś dziwnego. Nie byłem w stanie nad tym zapanować. To było błyskawiczne. Szło jak potężne tsunami i było w stanie zalać wszystko, czym byłem. Kiedy stwierdziła, że mój członek, że ta wielka, twarda rakieta jest już dostatecznie czysta, wzięła słuchawkę z wodą i zaczęła delikatnie spłukiwać. Nie dała dużego ciśnienia, tylko powolny, ciepły strumień.
“Boże, Boże…” - pomyślałem, - “znowu odpływam!”
Zamknąłem oczy i przeżywałem katusze słodkiej, niebotycznej rozkoszy. Przygotowywałem się na kolejny wystrzał z mojego działa. Nic jednak nie było. Znów przeżyłem szok. Jednak tym razem, był on zupełnie innego rodzaju. Nie spuściłem się, chociaż wydawało mi się, że za chwilę do tego dojdzie. Jak to się stało? Nie mam pojęcia. Życie pisze jednak swoje własne scenariusze, które są tak różne od naszych wyobrażeń. 
W końcu, kiedy byliśmy już całkowicie czyści, wyszliśmy z wody i zaczęliśmy wycierać się dużymi ręcznikami. Zawsze lubiłem się długo kąpać i zawsze miałem w zapasie kilka dużych ręczników frote. To była taka moja mania. Tutaj, w internacie, też tak było. Każdy na inną okazję, tak, żeby ich później nie szukać. 
Wytarłem bardzo dokładnie  ją, a później ona zabrała się do wycierania mnie. Kiedy suszyła mi głowę, pochyliłem się. Czułem zapach jej świeżego, młodego ciała. Znowu byłem tak bardzo podniecony. Moje pożądanie zdawało się przenikać wszystko, czym byłem. Ja sam miałem wrażenie, że jestem jednym, wielkim podnieceniem, drżeniem powietrza, pragnieniem. 
Później wytarła mi plecy i klatkę piersiową. Uda i penisa zostawiła na koniec. Kiedy wytarła i jego, kiedy był już całkowicie suchy, uklękła przede mną. Byłem przekonany, że za chwilę weźmie mojego fiuta swoje delikatne usta. W tej chwili zdawało mi się tak, ale ona zrobiła coś zgoła innego. Może czuła, że nie będzie to potrzebne, a może nie miała w tym praktyki. Nie wiem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...