Szukaj na tym blogu

18 maja 2020

Projekt: "Przyszłość".


74. W gęstym zaroście młodego ciała.

Po chwili poczułem jej drobne paluszki po bokach penisa, gdzieś w okolicach jego nasady. Nieśmiało zanurzały się w gęstym zaroście młodego ciała. Dotarło do mnie, że powinienem coś z tym zrobić, że powinienem je jakoś wygolić, czy przystrzyc, żeby było estetycznie i ładnie. Boże, znowu te zboczone myśli, których nie mogłem się pozbyć. Dlaczego tak mnie dręczyły. 


Oto odkrywała się przede mną nowa, ciekawa przyszłość. Moje starsze ja już wiedziało, że z tej młodziutkiej, nie doświadczonej laseczki będzie rewelacyjna, rasowa kochanka,, kochanka, o której kiedyś mogłem tylko marzyć. Natomiast moje młodsze ja… hmm… no cóż, ono było zszokowane tym niecodziennym widokiem. Trudno się dziwić. Każdy małolat by był. 
Nie mógł tego zaakceptować. Jakoś nie mieściło się to w jego kategoriach pojmowania. On jeszcze nie zetknął się z czymś tak wyuzdanym i rozwiązłym. Nie widział podobnych scen, nawet w filmach. Pornografia wtedy dopiero raczkowała, internetu nie było. W telewizji pokazywali ugrzecznione bajki, bez takich zboczonych szczegółów, więc nie miał żadnego porównania. 
Podniecenie szarpało jego młodym ciałem w kolejnych, szybko następujących po sobie, dreszczach. Biegały przez jego plecy, wzdłuż kręgosłupa, po klatce piersiowej i w kroczu. Drżał jak w febrze, nie mogąc utrzymać się na nogach. No cóż, miało się jeszcze więcej wydarzyć. 
Mimo to, zaczynał kochać takie sceny. To było jak bajka, jak baśń z krainy tysiąca i jednej nocy. Dla niego i dla mnie. Dla obydwu. Powody? One mogły być różne, jednak efekt był bardzo podobny: graniczące z obłędem podniecenie, przepełnione setkami przeróżnych doznań, chwilami bardzo sprzecznych ze sobą, mimo to, bardzo subtelnych i delikatnych.  To wszystko razem tworzyło coś niezwykle intensywnego i przejmującego całe jestestwo nas obydwu. 
Czas zdawał się stać w miejscu i nic nie dało się z tym zrobić. Wciąż klęczała na tej podłodze. Była taka młoda, taka delikatna, niewinna, a jednocześnie tak bardzo grzeszna. Rozrzuciła włosy po swoich plecach i patrzyła na mnie, jakby zastanawiając się, co teraz zrobić. 
Później jej wzrok, bardzo powoli, jakby od niechcenia, przejechał przez moją klatkę piersiową, brzuch i zatrzymał się w okolicach krocza. Mój kutas był w połowie swoich bojowych rozmiarów, co prawda, gruby, napęczniały, opleciony mnóstwem fioletowych żył, ale zwisał łagodnym łukiem, głowicą wskazując podłogę. W tej chwili zdawał się unosić powoli, jakby pod napięciem jej wzroku. 
Już sama świadomość, że patrzy na mnie, że patrzy właśnie tam, paliła bardzo mocno. Przez chwilę zastanawiała się, co dalej zrobić, a później, jakby trochę niepewnie, trochę ostrożnie, wyciągnęła swoje dłonie w kierunku mojego przyrodzenia. 
Wiedziałem, co za chwilę się stanie. Łatwo było się domyśleć. Chciałem jej pomóc, znów pokierować jej dłonią, ale powstrzymałem się, starając się dać jej możliwość własnych doświadczeń, własnych prób, dać jej prawo do podejmowania własnych decyzji w tej dziedzinie. To było prawo do eksperymentowania i doświadczania nowych rzeczy na swój indywidualny sposób. 
Po chwili poczułem jej drobne paluszki po bokach penisa, gdzieś w okolicach jego nasady. Nieśmiało zanurzały się w gęstym zaroście młodego ciała. Dotarło do mnie, że powinienem coś z tym zrobić, że powinienem je jakoś wygolić, czy przystrzyc, żeby było estetycznie i ładnie. Boże, znowu te zboczone myśli, których nie mogłem się pozbyć. Dlaczego tak mnie dręczyły? 
Później jej paluszki zjechały niżej i dotknęły pomarszczonych jąder. Wrażenie było jeszcze silniejsze. Przez moje ciało przebiegł słodki dreszcz rozkoszy. Czekałem. “Dalej, mała, dalej”, - dopingowałem ją w duchu.  
Nim zdążyłem się zorientować, ona spięła obydwie rączki na wielkim, skórzastym worku, z rzadka porośniętym gęstymi, czarnymi włosami i delikatnie je zacisnęła. Poczułem ciepło. Pociągnęła do dołu, pozbawiając głowicę napletka. Zakręciło mi się w głowie. Nie mogłem już wytrzymać. 
“Zrób, to, och zrób to…” - zadrżałem. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...