64. Jej cipeczka była ruda.
Jej cipeczka była, rzeczywiście, ruda. Nie wiem dlaczego wpierw wydawało mi się, że jej zarost jest gęsty i długi. Było wręcz przeciwnie. Był bardzo delikatny, wręcz symboliczny. Łagodnie okalał mocno wystający wzgórek i nabrzmiałe płatki.
Uśmiechnąłem się jeszcze raz.
-No wiesz… on… jest… jakby ci to wytłumaczyć… nie zawsze jest taki taki duży.
Uśmiechnęła się niepewnie. Wciąż na niego patrzyła.
-Aha… rozumiem.
Coraz bardziej mnie to bawiło, ale jeszcze mocniej podkręcało podniecenie.
-Zwykle jest dużo mniejszy, - tłumaczyłem.
Przekręciła głowę na jeden bok.
-I nie przeszkadza ci?
-Nie.
Patrzyła na mnie.
-O ile mniejszy? - spytała.
Uśmiechnąłem się jeszcze raz. Rozbrajała mnie całkowicie. Chwilami zapominałem, że ona ma dopiero piętnaście lat i jej doświadczenia w tej dziedzinie są, znikome jeśli nie żadne. Delikatnie pochyliłem się w jej stronę i złożyłem na jej ustach czuły, lecz gorący pocałunek.
-Och, nie widziałaś nigdy męskiego członka w stanie spoczynku? - odezwałem się w końcu.
-Eee… no… widziałam tylko twojego, - odpowiedziała drżącym głosem.
Teraz się rozczuliłem. Jeszcze raz ją pocałowałem.
-W takim razie, sama z czasem się przekonasz.
Była jak mały skowronek. Najchętniej schowałbym ją w tej chwili w garści i nie pokazywał nikomu.
-No, to jak, idziemy do tej wanny, - odezwałem się po jakimś czasie, rozwiewając całe wrażenie, cały nastrój, który mógł już teraz zakończyć się niesamowitym, ostrym seksem.
Powiem, że miałem na to niesamowitą ochotę, na słodkie igraszki tu na podłodze, albo na łóżku. Tym jednym zdaniem rozrzuciłem wszystko na drobne elementy. Wiem, że w jakimś sensie, to była ucieczka, zarówno mojego starszego ja, które nie umiało sobie poradzić z tą jej młodością, jak i tego delikatnego chłopaka, który nie wiedział, czym tak naprawdę jest prawdziwy seks z kobietą z krwi i kości. Być może, tak naprawdę, bałem się o to, że już teraz trysnął bym na jej dłonie, lub na inną część ciała. Lecz, czy w ogóle, dałoby się tego uniknąć chłopakowi, który był w takim stanie?
Tak, czy inaczej, nie chciałem, aby do tego doszło już teraz, bo nie wiedziałam, jak szybko będę w stanie znów być w pełni sprawnym. No cóż, tak się stało. W sumie, nie żałuję.
Sama pociągnęła mnie za rękę. Pierwsza wskoczyła do wody i od razu krzyknęła:
-Oj, jaka gorąca!
Bojąc się o nią, sam włożyłem dłonie. Nie wydawała mi się specjalnie gorąca. Po chwili włożyłem łokieć. Na pewno to nie był wrzątek. Owszem, była mocno ciepła, ale nie parzyła.
-Nie przesadzasz, - powiedziałem.
Celowo ustawiłem taką temperaturę. Chciałem, by przez jakiś czas wygrzała się porządnie. Na dworzu było zimno, pochmurno i nieprzyjemnie wiało. W ostatnim czasie obydwoje porządnie zamarzliśmy. Wiedziałem, że to dobrze jej zrobi, że będzie bardziej rozluźniona no i oczywiście podniecona. Stała w tej wodzie i bała się usiąść. Wyglądała uroczo. Cały czas patrzyłem. W końcu się odezwałem.
-Wiesz co, może byś tak zdjęła te majteczki…
Widziałem, że trochę się zawstydziła. Uśmiechnęła się i jeszcze raz wyszła z wanny. Stanęła obok i ostrożnie z dzieła z siebie te białe, koronkowe figi. No i stało się. To był przecudny widok. Nie mogłem oderwać od niej oczu. Patrzyłem jak zahipnotyzowany.
Jej cipeczka była, rzeczywiście, ruda. Nie wiem dlaczego wpierw wydawało mi się, że jej zarost jest gęsty i długi. Było wręcz przeciwnie. Był bardzo delikatny, wręcz symboliczny. Łagodnie okalał mocno wystający wzgórek i nabrzmiałe płatki.
Nie mogłem przestać patrzeć. Drżałem coraz bardziej. Starałem się ukryć galopujące podniecenie, ale i tak to nic nie dawało. Czułem, że moje serce wali jak młot pneumatyczny. Miałem ochotę pochylić się i wylizać bardzo dokładnie to jej młode gniazdko. Och, to byłoby niesamowite doświadczenie.
To znaczy, moje starsze ja miało na to ochotę, chociaż teraz trudno było je od siebie oddzielić. Powstrzymałem się jednak, chcąc odłożyć w czasie to, na co, tak bardzo, miałem ochotę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz