Szukaj na tym blogu

15 maja 2020

Projekt: "Przyszłość".


71. Seks z piętnastolatką.

Seks z piętnastolatką był tak grzeszny, niepoprawny obyczajowo i mentalnie, że, jak ogień, trawił moje wnętrze, że smakował jak zakazany owoc, słodko, niczym najlepsze wino. Jednocześnie był tak niesamowicie pożądany i upragniony, że nie mogłem sobie z tym do końca poradzić. 


Jeszcze przez długą chwilę klęczała na podłodze. Czekałem na to, co stanie się dalej. Po jakimś czasie powoli uniosła głowę i spojrzała mi głęboko w oczy. To trudno opisać. Była śliczna. Cała jej twarz, ta jej drobna buzia, oblepiona była moim nasieniem, moim gęstym wolno spływającym nasieniem.
-Oooohhh… - westchnąłem głęboko. 
Co to było? Drżałem z podniecenia. Powiem szczerze, że, w tej chwili, byłem w prawdziwej rozterce. Dysonans psychiczny, z którego doświadczałem, trudno ogarnoąć. 
Najprościej można byłoby określić to tak: moje młodsze ja było nieco zdruzgotane. Ten młody chłopak bał się. Nie bardzo wiedziałem, dlaczego pojawiła się w nim aż taka panika. Uważał bowiem, że nie stanąłem na wysokości zadania i jestem do niczego. Nie mogłem uwierzyć, że kiedyś miałem takie dylematy. Tak, jakby w tej chwili miało to jakiekolwiek znaczenie. 
Jednocześnie, co było trudno ze sobą pogodzić, odczuwał niesamowite zadowolenie, szczęśliwe wręcz. Oto stało się coś tak nietypowego. To było tak, jak lądowanie Marsjan na jego podwórku. Jednocześnie było to coś tak bardzo przejmującego, że nie mógł tego objąć tego swoją niedoświadczoną świadomością. Jak mogło się coś takiego stać? 
Dziewczyna cała w spermie! Obrzydliwe, ale dlaczego takie podniecające?! Szok! Pierwszy raz był świadkiem takiego widoku. Zgorszenie i odraza, mieszały się z niesamowitym, zwierzęcym, trudnym do opanowania podnieceniem. 
Poza tym, to coś, ta zboczona czynność, jak to nazywał, chodź na chwilę, rozładowała jego ogromne napięcie, napięcie, które kumulowało się w nim już od tak długiego czasu. Czuł tak niesamowitą ulgę, że prawie fruwał w obłokach. 
No cóż, w jakimś sensie przecież to rozumiałem. Nie mogłem o tym nie wiedzieć. Przecież byłem nim, przynajmniej w jakiejś części. Moje młodsze ja przeżywało swój pierwszy seks z dziewczyną i to było dla niego coś bardzo wielkiego. Wszystko, czego doświadczyło było czymś tak  niesamowitym, jak po raz pierwszy ujrzenie wodospadu Niagara. 
“Gratulacje, kolego. Witaj w świecie dorosłych”, - pomyślałem tak, żeby to usłyszał. 
Natomiast, jeżeli chodzi o moje starsze ja, o tego tego dojrzałego faceta, którym w istocie i tak naprawdę, byłem, on mógł znów poczuć się dużo młodszy niż był, również bez poczucia winy i wyrzutów sumienia. Mógł poczuć pełnię swojej witalności i energii seksualnej, o której już zaczynał zapominać. 
Taka gratka, co tu dużo mówić, nie zdarza się zbyt często, jeśli w ogóle. W życiu mężczyzn po pięćdziesiątce nie ma zbyt wiele atrakcji. Szczególnie jeśli jest się żonatym. 
Dla mnie, dojrzałego faceta, było to coś równie niesamowitego, jak dla tego gówniarza. Czułem równie silną ekscytację, chociaż może z innych pobudek. Seks z piętnastolatką był tak grzeszny, niepoprawny obyczajowo i mentalnie, że, jak ogień, trawił moje wnętrze, że smakował jak zakazany owoc, słodko, niczym najlepsze wino. Jednocześnie był tak niesamowicie pożądany i upragniony, że nie mogłem sobie z tym do końca poradzić. 
Nie chciałem uronić ani jednej chwili z tego, co się działo. Chciałem, by to wszystko odbiło się w mojej świadomości jak najdokładniej, bo przecież miałem stąd odejść. Wiedziałem, że w którymś momencie będziemy musieli się rozstać, że przyjdzie taki czas, że zostawię tego chłopaka samego i wrócę do siebie, do swojego starego ciała. Coraz bardziej tego nie chciałem. Niestety, to było jak sen, z którego przecież miałem się obudzić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...