70. Ospermiłem ją.
“Stało się. Ospermiłem ją, zepsułem, sprowadziłem na manowce”, - kołatało się w mojej głowie.
Nie do końca byłem przekonany, o co jej chodziło, ale, z nieukrywanym zachwytem, zaczęła się bawić moim prąciem. Najpierw zajmowała się jajkami. Jej dotyk był tak niesamowity, że już odpływałem w niebyt rzeczywistości. Przewracała worek, obracała jądra, raz w jedną, raz w drugą stronę. Później delikatnie pociągała do dołu. Nie za mocno, z wyczuciem, ale dostatecznie intensywnie, by w mojej głowie znów zrobił się kompletny mętlik. Skóra kurczyła się, jakby pływała po jajkach.
Przez moje ciało przebiegały już słodkie i gorące dreszcze. Jak lunatyk, chwiałem się na nogach. Rozstawiłem w szeroko stopy, aby mogła lepiej mnie pieścić i czekałem na więcej. Później wzięła w swoją drobną rączkę tą wielką fujarę, zacisnęła ją i zdążyła wykonać tylko kilka, dosłownie kilka, ruchów, kiedy w oczach mi pociemniało.
Widocznie sama się tego nie spodziewała. Nim zdążyłem westchnąć, jęknąć, czy krzyknąć, sperma strzeliła wprost między jej oczy, prosto na twarz, na tą śliczną buzię. Tak po prostu bez ostrzeżenia. Raz, drugi i trzeci.
“Zboczony, stary erotoman”, - pomyślałem, a młody chłopak, w którym tak wygodnie zajmowałem pozycję, wystraszył się, bo myślał, że to jego własne przekonania.
Działy się niewyobrażalne rzeczy. Duży, gęsty strumień aromatycznego nasienia płynął po jej cudownej buzi i kapał na podłogę.
“Stało się. Ospermiłem ją, zepsułem, sprowadziłem na manowce”, - kołatało się w mojej głowie.
Nie spodziewałem się, że jednej nocy dwa razy przeżyję coś takiego, dwa razy pod rząd. To było więcej, niż mogłem oczekiwać, więcej niż mogłem marzyć.
Dopiero teraz z mojego gardła wydobyło się głębokie:
-Ooooooohhh…
Miałem wrażenie, że jestem w niebie. To było dziwne, bo nawet nie było jeszcze prawdziwego seksu. Przynajmniej nie był taki, jaki mógłbym sobie wyobrażać. Oczywiście, moje dorosłe ja miało już takie doświadczenia, ale ten młody chłopak myślał, że to jest straszny niewypał. Dla niego był to koniec świata, koniec jego niewinności. Czy tego chciałem, przenosząc się w przeszłość?
W jego świadomości tworzyła się już kolejka coraz bardziej zawiłych, czasami naiwnych, czasami prozaicznych i bezsensownych pytań. Pytał o wszystko, o to kim jest, co się z nim dzieje, o miłość, o kobiety, o seks i o niego samego. Najważniejsze z tych pytań było: czy wszystko jest z nim w porządku? Czy jest okej?
Znów musiałem wszystko mu tłumaczyć.
“Słuchaj, czasami tak jest. To normalne, to zupełnie normalne. Niczym nie musisz się przejmować. Pozostaw to takim, jakim jest i nie zastanawiaj się. Odpowiedzi przyjdą same, z czasem, później. Po prostu bierz wszystko, co ci daje życie, ciesz się tym i nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia. Powiedz tylko, czy ci się to nie podobało?”
“Och tak, to mi się bardzo podobało.”
“Przecież masz jeszcze zapas energii w sobie. To wcale nie musi być koniec, prawda? Trochę odpoczniesz, rozluźnisz się i zaczniesz od nowa. Sam zobaczysz, jakie to wszystko ciekawe”, - mówiłem.
Zgodził się ze mną. Obiecał, że jeszcze postara się stanąć na wysokości zadania. Temu młodemu mężczyźnie bardzo zależało na tym, aby w każdym momencie, w każdym aspekcie być najlepszym, aby ona była całkowicie zadowolona. Wiedziałem, że, zupełnie niepotrzebnie, tak się przejmował.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz