72. Aromat mojego pożądania.
Później stało się coś, co jeszcze bardziej rozwaliło mnie na kawałki. Wzięła te dwa paluszki, takie jeszcze umazane w nasieniu i skierowała w stronę nosa. Na tyle blisko, by poczuć zapach, cały aromat mojego intensywnego pożądania.
No cóż, co tu się dużo rozpisywać, teraz, ta młoda, tak bardzo delikatna i niewinna dziewczyna, klęczała przede mną z poddańczo uniesioną twarzą, całą umazaną w moim paskudnym i wstrętnym nasieniu. Patrzyła na mnie wzrokiem pełnym zaufania i miałem wrażenie, że będzie zgorszona. Przecież to pierwszy raz musiało jej się zdarzyć.
Tymczasem ona, zachowywała się zupełnie inaczej, niezgodnie z tym, co przewidywałem. Nie widziałem żadnej negatywnej reakcji. Żadnej. Patrzyła tylko. Uniosła dłoń i powoli przejechała po swojej buzi.
“Boże, nie wytrzymam”, - pomyślałem, - “nie wytrzymam!”
Przejechała palcem po policzku. Najpierw z jednej strony, później z drugiej. Zebrała dość dużą ilość spermy, która zwisając, powoli spływała z jej opuszków. Przeniosła to przed swoje oczy i uważnie się przyjrzała. Wyglądała przy tym, jak małe zwierzątko.
-Więc tak to wygląda… - powiedziała cicho.
Z wrażenia zakręciło mi się w głowie. Uśmiechnąłem się do niej.
-Tak. Dokładnie, tak, - odezwałem się drżącym głosem.
Później stało się coś, co jeszcze bardziej rozwaliło mnie na kawałki. Wzięła te dwa paluszki, takie jeszcze umazane w nasieniu i skierowała w stronę nosa. Na tyle blisko, by poczuć zapach, cały aromat mojego intensywnego pożądania.
Nie wiedziałem, co się dzieje. Spodziewałem się zupełnie czegoś innego. Czyżby w tej dziedzinie rzeczywiście była kompletnie zielona? Na pewno nie była rozwiązła, czy zepsuta. Nic z tych rzeczy. To było po prostu widać. Najnormalniej w świecie, była ciekawa. No i co ja mogłem w tej chwili powiedzieć? Dyszałem tylko ciężko, próbując zebrać się do kupy.
Zaciągnęła się głęboko, jakby wąchała najwspanialsze perfumy z Sephory, a później na jej twarzy pojawił się ciepły uśmiech. Moje serce łomotało jak szalone.
-Podoba ci się? - spytałem, niedowierzając, temu, co widzę.
Zaciągnęła się jeszcze raz i spojrzała na mnie spod półprzymkniętych powiek, jakby ze wstydem.
-Ładnie pachnie, - szepnęła.
Patrzyłem, próbując zapanować nad emocjami. Nie było to wcale takie łatwe.
W tym momencie stało się coś, czego zupełnie nie potrafię wyjaśnić. To zadziało się samo, niejako bez mojej woli. Nie wiem, co mnie wtedy napadło i czyja to była decyzja: moja, czy młodego. Nie wiem. Byłem w szoku. Może to ja sam, byłem tak podniecony, że pokierowałem jego dłońmi. Nie wiem, nie mam pojęcia. No, stało się i nic na to nie poradzę. Zresztą czy ja aż tak tego żałowałem? Kurczę - nie, absolutnie nie.
Wyciągnąłem rękę. No i dylemat: czyją? Jego? Może swoją? To było coraz trudniejsze do określenia. Zdawałem sobie sprawę, że muszę jeszcze raz usystematyzować wszystkie pojęcia dotyczące mnie i jego. Widocznie zaczynaliśmy się zrastać i to w taki sposób, że nie dostrzegliśmy już między sobą żadnej różnicy.
Chodziłem jej dłoń, ująłem delikatnie za nadgarstek. W tej chwili jeszcze nie wiedziała, o co mi chodzi. Może się domyślała. Nie wiem. Delikatnie skierowałem do jej buzi i kolejny szok. W ogóle się nie broniła. Jej usta były nieco uchylone, więc wszystko poszło bardzo łatwo. Włożyłem te palce do środka i zamarłem w bezruchu.
Czekałem, na to, co się teraz stanie. Byłem przekonany, że wypluje z obrzydzeniem. Przecież tam była moja sperma. Jak mogło być inaczej? Czekałem, na to, że jeszcze coś niemiłego mi powie, obrazi się i sobie pójdzie. Stało się. Nie wiem, dlaczego to zrobiłem. Być może chciałem sprawdzić jej reakcję. Teraz mogłem już tylko czekać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz