73. Połknie, czy wypluje?
Jeszcze raz zebrała z twarzy część mojego, zasychającego już, nasienia i ponownie włożyła do swoich ust. Teraz sama, bez mojej pomocy. Widziałem, że, na razie, trzyma to wszystko w środku. Pozwało pytanie, za sto punktów: połknie, czy wypluje?
Jak się okazało, ku mojemu jeszcze większemu zdziwieniu, ona zamknęła swoje słodkie usteczka. Zamknęła je na własnych paluszkach bardzo powoli i delikatnie. Przez chwilę nic się nie działo. Zachowywałem się jak widz, tak, jakbym nie był sobą. Jakbym nie był ani tym dorosłym, ani młodym chłopakiem, jakbym był kimś jeszcze innym. Tylko kim? Nie wiem. Może to była reakcja obronna na nadmiar wrażeń.
Po jakiejś chwili zacząłem wyciągać jej paluszki. Nie otworzyła swojej buzi szeroko, aby mi to ułatwić. Ona doskonale wiedziała, o co chodzi w tej niecnej grze. Powoli i bardzo starannie zbierała ustami wszystko, co na nich było, pozostawiając je wilgotne, ale w miarę czyste.
“Dobra okej, pozamiatane, - pomyślałem sobie, poddając się zupełnie, - “teraz nie będę wiedział, jak się wobec niej zachowywać. Czyli wszystko temat. Niby jestem dorosły, a jestem jak dziecko. Uczymy się wszystkiego od nowa.”
Teoretycznie, test został przez nią zdany. Tylko jaki test? Test na sekskochankę? Nie. Przecież nie o to mi chodziło, aż taki zboczony przecież nie byłem. A może jednak?
“Boże co ja robię?! Jak ja się zachowuję?! Przecież to niemoralne, karygodne! Tak nie przystoi. Tak się nie robi. Nie z tak młodą osobą. Przecież, po tym wszystkim ona będzie już zupełnie inna”, - szarpałem się sam ze sobą.
Miałem niesamowite wyrzuty sumienia, ale przecież do niczego jej nie zmuszałem. Ona wszystko robiła sama. To były jej własne decyzje. Mimo to, nie mogłem dojść do siebie.
Kiedy sperma znalazła się w jej buzi, znów uniosła wzrok i znów, z tak z przymkniętymi powiekami, jakby się nieco wstydziła, jakby była trochę niepewna, spojrzała na mnie. Nie wiedziałem, co mam zrobić, jak się zachować. Czekałem, jakby w niepewności, drżąc i podniecając się coraz bardziej. Teraz nie było wyjątku i rozróżnienia. Podniecało się zarówno moje młode ja, jak i to dojrzałe. Takie sytuacje sklejały nas ze sobą coraz mocniej.
Seks to seks. Prawda? Piękno to piękno. Zawsze działają tak samo, na każdego. Tu nie ma wyjątków. Na mnie działało w ten sposób, że im bardziej było wyuzdane, tym mocniej przewracało w mojej głowie. No cóż, tego wieczoru było mnóstwo ciekawych, bardzo podniecających wrażeń. To nie powinno być wcale takie dziwne. Przecież to młoda dziewczyna, piętnastolatka zaledwie, a zachowywała się jak bardzo wytrawna kochanka. Czyżby miała to we krwi? Może, przenosząc się tutaj, instynktownie wybrałem taką właśnie osobę? Chociaż, mogło być tak, że teraz po prostu, przesadzałem i wyolbrzymiałem pewne, drobne przecież, szczegóły. Może, to ja sam tak to widziałem. Trudno to teraz określić.
Po chwili nastąpiła powtórka z rozrywki. Jeszcze raz zebrała z twarzy część mojego, zasychającego już, nasienia i ponownie włożyła do swoich ust. Teraz sama, bez mojej pomocy. Widziałem, że, na razie, trzyma to wszystko w środku. Pozwało pytanie, za sto punktów: połknie, czy wypluje? Nie wiem dlaczego, ale bardzo mnie to rajcowało. Czy byłem aż tak zepsuty moralnie, że podniecały mnie takie rzeczy?
Po chwili zobaczyłem, jak jej krtań porusza się do góry i do dołu. Przełknęła. Byłem zauroczony i zachwycony jej zachowaniem. Wiedziałem, że to dopiero początek. Zadawałem sobie pytanie: czego mogę się spodziewać po następnych spotkaniach tego typu?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz