62. Jej paluszki na moim, wielkim kutasie.
Wziąłem jej dłoń w swoją rękę. Zgarnąłem ją od góry, nakryłem swoim nadgarstkiem. Położyłem swoje palce na jej palcach. Nie opierała się. Delikatnie zjechałem do dołu. W ten właśnie sposób zaplotłem jej paluszki na moim, wielkim kutasie.
No cóż, można powiedzieć, że dostałem od życia drugą szansę. Chociaż, w jakiś sposób zdawałem sobie sprawę, że w końcu, będę musiał zostawić to wszystko i wrócić do siebie. To był tylko eksperyment i nie mogłem tu zostać na zawsze. On, choć był moją przeszłością, nie był moją przyszłością. To, co się tutaj działo, w żaden sposób nie mogło zmienić mojego prawdziwego życia. Tworzyło tylko rzeczywistość alternatywną z tym samym początkiem, ale z zupełnie innym końcem.
Nie zmieniało to jednak faktu, że teraz, kiedy miałem do wyboru taką piękną laskę całkowicie nagą, stojącą przede mną, perspektywa robienia sobie dobrze samemu, nie była już czymś tak kuszącym, jak wcześniej. O czym tu mówić, wolałem poczekać na nią. Wolałem czekać, chociażby rok, ona była czymś, na co warto czekać, nawet całe życie. Ona była wszystkim.
No cóż, ta chwila była jedyna w swoim rodzaju i bardzo wyjątkowa. Na co dzień, jakby to powiedzieć, to było dużo trudniejsze. Bywały momenty, kiedy szalejące podniecenie całkowicie przejmowało nade mną kontrolę. Wtedy rzeczywiście musiałem, złożyć broń i ulżyć sobie w inny sposób.
No, ale nie ma się co rozpisywać nad innymi rzeczami. W tej chwili marzyłem tylko o tym, aby wzięła mojego kutasa w swoje drobne rączki. Nic innego mnie nie interesowało. Staliśmy tak na przeciwko siebie, ona w tych swoich majteczkach i bez biustonosza, z dużymi piersiami kołyszącymi się delikatnie na boki tuż przed moją twarzą, a ja całkowicie goły, w tulipanie spodni na podłodze. Wszystko było takie inne, czas jakby się zatrzymał.
Jakby to ująć? Pomimo całego tego poruszenia, skrępowania i wstydu, który pojawił się, zarówno w moim, jak i w jej przypadku, bardzo szybko zaczął się tworzyć bardzo specyficzny, taki nasz wspólny klimat. Klimat rozpoznawalny tylko przez nas. Bardzo szybko zaczęło się tworzyć coś, co było tylko nasze i tylko nam przeznaczone. To był świat, do którego nikt inny nie miał wstępu. Wiedziałem o tym. Czułem to całym sobą. To było takie cudowne.
-Chcesz? - spytałem niepewnie.
Patrzyła na mnie, jeszcze nie do końca wiedząc, o co mi chodzi.
- Chcesz go dotknąć? - dodałem.
Patrzyła. Widziałem, jak na jej buzi pojawił się delikatny, ledwie zauważalny uśmiech, taki grymas.
-No wiesz… nie wiem, czy…
-Ale chcesz? - powtórzyłem.
Drżała. Wyciągnęła rękę i zatrzymała ją. Teraz ja się uśmiechnąłem. Penis jeszcze bardziej zesztywniał, zrobił się jeszcze grubszy i zsiniał. Wyszły na wierzch wszystkie żyły.
-No śmiało, - powiedziałem.
Wykonała jeszcze pół ruchu i znów się zatrzymała.
-Chcesz? - spytałem po raz kolejny.
Pokiwała głową. Wziąłem jej dłoń w swoją rękę. Zgarnąłem ją od góry, nakryłem swoim nadgarstkiem. Położyłem swoje palce na jej palcach. Nie opierała się. Delikatnie zjechałem do dołu. W ten właśnie sposób zaplotłem jej paluszki na moim, wielkim kutasie. Patrzyła na niego jak na jakiś magiczny totem, jak czarodziejską różdżkę, doskonale wiedząc, co się za chwilę z stanie. Chwilę tak przytrzymałem. Czułem jak jej palce drżą. Moja wielka pała pulsowała, jakby za chwilę miała wybuchnąć. Była gorąca i pachniała mężczyzną, pachniała moim podnieceniem.
Teraz spojrzała na mnie, a później znów opuściła wzrok. Tak jakby bała się, że za chwilę to wielkie coś, które trzyma na smyczy, może wyskoczyć, wyrwać się i zrobić jej krzywdę. Widziała jednak, że nic takiego się jednak nie dzieje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz