68. Spuściłem się na jej dłonie.
Spuściłem się na jej dłonie, spuściłem się na jej drobne paluszki, czułem się taki bezradny. Oto pokazałem swoją słabość przed nią, swoją małość, a jednak byłem tak bardzo szczęśliwy i tak bardzo spełniony.
-Chcesz? - odzywała się po chwili.
Wiedziałem, co ma na myśli. Od razu to wiedziałem. W tych okolicznościach nie trzeba było nic więcej mi tłumaczyć, ale nie powiedziałem nic.
-Chcesz, żebym to ja… - zaczęła znowu i przerwała.
Jeszcze raz chwila ciszy.
Chcesz, żebym to ja tobie tak też… hmm?
Teraz pokiwałam głową.
Patrzyła.
-Tak. Też mi tak zrób, - powiedziałem w końcu.
Ku mojemu zaskoczeniu, zamiast zamiast płynu do mycia, wzięła z półki balsam do ciała.
“Boże”, - pomyślałem, - “co ona robi?!”
Preparat pozostał jeszcze po poprzednich właścicielach. Nie wiedziałem, czy do czegokolwiek się nadaje. Nadawał się. To była duża, pękata tubka. Wycisnęła sporą zawartość na dłoń. Biała substancja pachniała konwaliami. Poczułem się bardzo dziwnie. Za moment to ona miała bawić się moim członkiem. Byłem tak podniecony, że ledwo stałem na nogach.
Dziewczyna znowu była bardzo pewna siebie. Rozprowadziła substancję na obydwu dłoniach, a później przeniosła to wszystko na moje twarde, gotowe do spełnienia przyrodzenie.
-Ooooohhhh… - westchnąłem przeciągle.
Wszystko robiła bardzo dokładnie. Rozmazała, począwszy od głowicy, a na jajach skończywszy i, tymi śliskimi paluszkami, zaczęła pieścić. Wykonywała delikatny, półkolisty ruch i zaciskała i rozluźniała dłonie, wodziła do góry i do dołu. Później znów zaciskała i pieściła kapelusz mojego, gotowego do wystrzału, grzyba.
W tym momencie stałem się malutki i bezradny jak dziecko. Chyba każdy facet wie, co potrafią zdziałać delikatne i sprawne dłonie kobiety. Powiem szczerze, że czułem się tak, jakbym wypił pół litra. Nie mogąc utrzymać równowagi, cały czas miałem wrażenie, że za chwilę upadnę. To było tak jakby na moim kutasie usiadł motyl i spacerował po nim tam i z powrotem.
Zaraz później znów przyszło zaskoczenie. Nie zdawałem sobie nawet sprawy, ile jeszcze będę w stanie jeszcze wytrzymać coś takiego. Pieszczoty były niesłychanie subtelne, a jednocześnie coraz bardziej intensywne.
Właściwie, nie wiem jak to się stało. Nawet moje starsze ja tego nie wiedziało. Nikt nie wiedział. Myślę, że nawet najstarsi górale nie wiedzieli. Zdaje się, że pieszczoty były zbyt intensywne. Najnormalniej w świecie, spuściłem się. Powiem tak: w tym momencie nie byłem w stanie tego już powstrzymać. Było za dużo. Chwiejąc się na nogach, nie mogłem już nic więcej zrobić.
Ściskała mojego wielkiego i twardego kutasa, chcąc jakoś nad tym zapanować, ściskała go obydwiema rączkami. Jedną zapięła tuż pod jajkami i, kciukiem próbowała powstrzymać wypływ nasienia. Drugą trzymała nieco wyżej, na samym korzeniu. Na niewiele się to jednak zdało. Potok białej, gęstej lawy płynął po jej dłoniach bardzo wolno, ale obficie, coraz bardziej zalewając jej drobne paluszki.
Trudno powiedzieć, czy się jej to podobało. Chyba tak. Widać było, że jest kompletnie zaskoczona. Tak jakby po raz pierwszy miała przed oczami taki widok. Patrzyła na mnie, a jej buzia płynęła intensywnym rumieńcem. Uśmiechała się i, samym tylko wzrokiem, pytała: co się dzieje? A ja nie byłem w stanie jej nic odpowiedzieć, nie byłem w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Rozpaczliwie próbowałem chwytać powietrze i trzymać równowagę w tej śliskiej wannie. Byłem w raju.
Doskonale zdawałem sobie sprawę, że to jeszcze nie jest właściwy seks, że to dopiero preludium, wstęp do czegoś o wiele bardziej doskonałego, pełnego, a jednak, już teraz, czułem się tak, jakbym miał wszystko, jakby nic więcej do szczęścia nie było mi potrzebne.
Spuściłem się na jej dłonie, spuściłem się na jej drobne paluszki, czułem się taki bezradny. Oto pokazałem swoją słabość przed nią, swoją małość, a jednak byłem tak bardzo szczęśliwy i tak bardzo spełniony.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz