Szukaj na tym blogu

26 stycznia 2022

Zakazane sny.

74. To cię zabije.


-Wykończyło cię to. Ledwie cię odratowaliśmy. 

-Co? Co się stało?

-Zebranie tylu jaźni w jednym śnie, no i takie długie w nim przebywanie… Anno moglaś z tego nie wyjść. 

Patrzyła na niego pytająco. 

-Przecież ja… 

Pokręcił głową.

-Nie możesz tak robić. To cię zabije. 


Młody samczyk ledwie trzymał się na nogach. Nasienie obfitym strumieniem rozlało się po twarzy i szyi małolaty. Nic sobie z tego nie robiła. Śmiała się, widząc, jak duże krople spadają na jej cycki. Po chwili wytarła swoją twarz dłońmi. Popatrzyła na palce umazane w białym lepkim płynie i powąchała je. Po chwili otrząsnęła wszystko na podłogę.

-Łeee śmierdzi, - zaśmiała się. 

Anna zareagowała natychmiast. 

-Och nie. Nie śmierdzi. Pachnie. To tylko na początku. Przyzwyczaisz się. No i nie wyrzucaj tego. To dobre na cerę.

Nastolatka ze zdziwieniem spojrzała na instruktorkę.

-Jak to? Naprawdę? 

Anna pokiwała głową.

-Tak, tak. Wszystko wetrzyj w buzię. To najlepszy balsam. Sama zobaczysz.

Stała nad nią do chwili, dopóki ta nie wklepała wszystkiego w skórę twarzy szyi i dekoltu. Krzywiła się przy tym i śmiała co niemiara. 

Trzeba było przyznać, że Anna w roli nauczycielki czuła się wyśmienicie. Patrzyła na swoją klasę z wyraźną satysfakcją.

-No dobrze, pozwalam na styl wolny! - zawołała w końcu.

Patrzyli na nią zaskoczeni, więc postanowiła ich trochę zachęcić:

-No, śmiało, chłopcy i dziewczęta! Pozwólcie sobie na odrobinę szaleństwa. Wszyscy śpicie. To świat seksu, świat waszej wyobraźni. Nie będzie żadnych konsekwencji, żadnych niechcianych ciąż i tym podobnych… Możecie wszystko. Nie żałujcie sobie. 

Na efekty aprobaty nie musiała długo czekać. Dziewczęta same wybierały sobie partnerów. Siadały na ławki i kazały sobie lizać cipki. Inne, znów, opierając się o różne przedmioty, wypięły swoje tyłki do góry. Chłopcy podchodzili do nich i kolejno posuwali.

W kącie obok tablicy dwóch dżentelmenów siadło na krzesłach, a damy usadowiły się im na kolanach. Jeszcze kilku wybrało wygodniejszą pozycję na podłodze, nastolatki dosiadały ich jak amazonki.

Po kilku minutach powietrze zrobiło się ciężkie od zapachu spoconych ciał, strumieniami płynącej spermy, oraz soków dziewczęcych. Zewsząd słychać było donośne jęki, pomrukiwania i westchnienia rozkoszy.

W tej samej chwili Anna poczuła zmęczenie. Zdziwiła się, bo zdarzyło się to po raz pierwszy w jej śnie. Było to dla niej nowe, niepokojące uczucie. Uznała, że już najwyższy czas zakończyć ten seans. Jej świadomość opuściła zbiorową sieć mentalną, a ta, pozbawiona jej energii, błyskawicznie się rozpadła.

Otworzyła oczy, drżała, było jej zimno, a mimo to była mokra od potu. Chciała się podnieść, lecz spadła jak kamień na podłogę, ręce i nogi odmówiły posłuszeństwa. Nic nie mogła na to poradzić.

Leżała sparaliżowana, z trudem uniosła głowę. Nad sobą zobaczyła zarys jakieś postaci.

-Nie ruszaj się, - usłyszała znajomy głos.

Próbowała coś powiedzieć, lecz z jej zaschniętego gardła wydobyło się tylko bezdźwięczne charczenie. Cień nad jej głową powoli się wyostrzał i przybrał bardzo miłą postać. Andrzej patrzył na nią z troskliwym uśmiechem. Ona także chciała się uśmiechnąć, lecz po chwili odleciała w ciemność.

Kiedy ponownie się ocknęła, wciąż siedział obok niej. Trzymał w ręku szklankę z gorącym napojem.

-Masz, pij, - powiedział czule.

-Co się ze mną dzieje? Skąd się tu wziąłeś? - spytała, powoli dochodząc do siebie.

Wcisnął jej naczynie do ręki i dopierodopiero kiedy wypiła parę łyków odezwał się.

-Wykończyło cię to. Ledwie cię odratowaliśmy. 

-Co? Co się stało?

-Zebranie tylu jaźni w jednym śnie, no i takie długie w nim przebywanie… Anno moglaś z tego nie wyjść. 

Patrzyła na niego pytająco. 

-Przecież ja… 

Pokręcił głową.

-Nie możesz tak robić. To cię zabije. 

-Ale… skąd się tu wziąłeś?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...