59. Ze swoją dziewczyną robię różne rzeczy.
-Coś pani powiem... ze swoją dziewczyną robię różne rzeczy, ale pani działa na mnie w jakiś specyficzny sposób.
Patrzyła na jego pytę już bez skrępowania, ale za to z ogromnym pragnieniem wzięcia ją w swoje usta. Lubieżnie ujął swojego banana w dłonie i parę razy pomachał tuż przed jej twarzą.
Odwróciła wzrok, nie wiedziała, co może więcej powiedzieć. W jej głowie zapanował kompletny mętlik.
-Ma pani niesamowite piersi, a te pośladki... ooooch! - westchnął głośno i bez skrępowania.
Rozczesała włosy palcami. To był nerwowy gest. Po chwili przetarła oczy w nadziei, że się obudzi. Nie obudziła się. Spała czy nie spała? Wszystko było takie skomplikowane.
-Stop, stop, stop! Może już dość! Przepraszam, ale mógłbyś być moim synem! - zaprotestowała bardziej przed samą sobą niż przed nim.
Jakoś nie dał się zbić z tropu.
-Wiem, ale jest pani piękną kobietą... trudno się oprzeć.
W tej samej chwili stało się coś, czego najbardziej się obawiała. Podniósł się i bezceremonialnie rozchylił poły szlafroka. Zatkało ją. Jego pała dumnie prężyła się w całej okazałości. “Boże kochany, umrę. Nie wytrzymam”, - myślała gorączkowo.
-Nie pije pani kawy? - spytał, kiedy przez dłuższą chwilę nie odrywała wzroku od jego krocza.
Była jeszcze jedna możliwość. Jednak wciąż śniła, była nie w swoim, ale w jego śnie. Drapieżnik trafił na drapieżnika. Szykowało się na zaciętą walkę. Kto wygra?
Uniósł filiżankę do ust i, jak na spotkaniu towarzyskim, pociągnął kilka łyków. Po chwili wstał, zdjął z siebie podomkę i bardzo starannie ułożył na brzegu posłania.
Anna nie mogła wyrwać się z odrętwienia. Stał przed nią kompletnie nagi. Jego stercząca fujara znajdowała się kilka centymetrów od jej twarzy, nie mogła odwrócić od niej wzroku.
-Och Boże, mój ty amorku, proszę, przestań, - westchnęła cicho. Nic to jednak nie dawało.
Napletek na jego penisie obciągnięty był do dołu i odsłaniał czerwoną głowicę. Zakręciło się jej w głowie. Czuła jego podniecający zapach. Wiedziała, że właśnie przegrała. Drżała, czuła się jak głupia suka, która nie potrafi nic zrobić.
-Widzi pani, jaki jestem podniecony?! Co mam teraz zrobić? - zapytał z wyrzutem.
W końcu pożądanie zaczęło brać górę nad skrępowaniem i odrętwieniem. Przełamała się i podejmując wyzwanie, z udawanym spokojem, zaczęła pić kawę.
-Coś pani powiem... ze swoją dziewczyną robię różne rzeczy, ale pani działa na mnie w jakiś specyficzny sposób.
Patrzyła na jego pytę już bez skrępowania, ale za to z ogromnym pragnieniem wzięcia ją w swoje usta. Lubieżnie ujął swojego banana w dłonie i parę razy pomachał tuż przed jej twarzą.
To, co stało się minionej nocy, było dla Anny tak wielkim szokiem, że przez kilka godzin nie mogła dojść do siebie. Nie wykąpała się, nie zjadła śniadania, ani obiadu. Słowem: była jak zombie, jej myśli krążyły między jawą a snem, trudno było jej ocenić, co jest rzeczywistością, co tylko marzeniami. Siedziała, rozkojarzona bezmyślnie gapiąc się w okno. Przez kilka godzin bała się wyjść ze swojego pokoju.
Pod wieczór spotkała właścicielkę pensjonatu i już po krótkiej rozmowie zaproponowała jej podjęcie stażu w swojej firmie jej wnukowi. Starsza pani z wdzięczności za tak wielką wspaniałomyślność zaprosiła ją na imprezę imieninową Darka.
***
Następnego dnia tuż po południu na werandzie zebrała się spora grupa gości. Darek pojawił się w towarzystwie swojej dziewczyny Sylwii. Do godziny dziewiętnastej nic specjalnego się nie działo. Wszyscy goście dobrze się bawili, jedli, pili spore ilości alkoholu i żartowali co niemiara.
Wczesnym wieczorem sytuacja zaczęła przybierać nieco inny kształt. Atmosfera bardziej się rozluźniła, liczna rzesza przybyłych znajomych potworzyła niewielkie grupki dyskutujące na różne tematy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz