Szukaj na tym blogu

12 stycznia 2022

Zakazane sny.

60. Soczysta brzoskwinia.


Kilkanaście centymetrów przed jego twarzą, otoczona kępką czarnych, poskręcanych włosów połyskiwała soczysta brzoskwinia. Wciągnął nozdrzami słodki zapach, a jego kutas w ciągu krótkiej chwili naprężył się do granic możliwości.


Po zapadnięciu zmroku Sylwia przesiadła się bliżej koleżanek i o czymś plotkowały. Nie zwracała uwagi na swojego chłopaka. Była pewna, że zażyła rozmowa, którą prowadzi z panią dyrektor, dotyczy wyłącznie warunków przyszłego zatrudnienia. Tymczasem gesty tych dwojga stawały się coraz bardziej poufałe.

W pewnym momencie Anna, celowo, upuściła torebkę. Zrobiła to w taki sposób, by wszystko wyglądało na zwykły przypadek. Postarała się przy okazji, by przedmiot upadł poza zasięgiem jej ramion. Pochyliła się, udając, że nie może dosięgnąć zguby. Po chwili prosząco popatrzyła na rozmówcę.

Chłopak, niczego nie podejrzewając, a jednocześnie chcąc być pomocnym, wyciągnął dłoń. Anna dokładnie wiedziała, co robi. Męczył się biedaczek przez moment, po czym zdecydował, iż lepiej będzie, jak cały wejdzie pod stół. Kiedy miał już w ręku niesforną rzecz, a jeszcze nie pojawił się na górze, niedoszła przełożona bezwstydnie rozchyliła uda. Spojrzał i zamarł z wrażenia. Czas mijał, wiedział, że musi wyjść, ale w żaden sposób nie mógł oderwać wzroku.

Kilkanaście centymetrów przed jego twarzą, otoczona kępką czarnych, poskręcanych włosów połyskiwała soczysta brzoskwinia. Wciągnął nozdrzami słodki zapach, a jego kutas w ciągu krótkiej chwili naprężył się do granic możliwości.

Patrzył i patrzył, a ona jeszcze szerzej rozstawiła nogi. W końcu z olbrzymim wysiłkiem usiadł na krześle. Był bardzo podniecony, dygotał. Wzięła od niego torebkę i uśmiechnęła się kokieteryjnie. Spoglądał na nią ukradkiem jak zawstydzony dzieciak. Jej kształty wydały mu się jeszcze bardziej ponętne, nie mógł opanować drżenia ciała.

Ona tymczasem powoli wysunęła kolana spod ławy i odwróciła się w jego stronę. Nie mógł uwierzyć, że ten pokaz jeszcze się nie skończył. Złapał duży haust powietrza, ujął kieliszek w dłonie i opadł niżej w fotelu.

Anna, ostrożnie rozglądając się dookoła, niby przypadkiem podciągnęła do góry swoją krótką spódniczkę i, jeszcze raz, rozchyliła kolana. Popijał wino i patrzył. Uśmiechnęła się słodko jak mała dziewczynka. Kiedy wyczuła, że jest na granicy wytrzymałości, lekko kiwnęła głową, po czym podniosła się i skierowała w stronę łazienki.

Wstał i poszedł za nią. Czekała, oparta pośladkami o umywalkę. Bez wahania objął ją ramionami i namiętnie zaczął całować. Jego młode usta rozpaliły ją do białości. Wsunęła język między jego wargi, a jej dłonie szybko powędrowały do rozporka. Zwinnie manewrując, uwolniła pokaźnych rozmiarów kutasa. Jego członek był dla niej jak najlepsza zabawka. Ugniatała go ze wszystkich stron, miętosiła napęczniałe jaja i wodziła napletkiem.

W tym samym momencie uniósł cienki materiał jej spódniczki, chwycił za pośladki i od dołu zaczął drażnić płatki jej róży. Westchnęła cicho i szerzej rozstawiła nogi. Po chwili rozpięła pasek jego spodni, nerwowo ściągnęła slipy i chwyciła za goły tyłek.

Wreszcie nadeszła ta upragniona chwila. Stał przed nią drżący, podniecony, taki bezbronny i cały jej. Palcami lewej ręki rozwarł jej cipkę, a prawą chwycił za swojego drąga i nakierował w sam środek spragnionej norki. Spojrzała na niego czule i uniosła się na rękach, siadając na umywalce. Jedną nogę oparła na sedesie, a drugą na koszu do śmieci. Szeroko rozwarła uda, zapraszając go do środka.

Wszedł w nią jednym pchnięciem.

-Och, - westchnęła i pocałowała go.

Jej ręce spoczęły na jego ramionach. Objęła delikatnie jego głowę. Powoli zaczął poruszać swoimi biodrami. Robił to zdecydowanie, ale niezbyt mocno. Co chwilę ich usta spotykały się w gorącym pocałunku. Każdy jego ruch wywoływał w niej falę rozkoszy, rozkoszy innej niż wszystkie, które do tej pory przeżyła, innej, niż te z jej snów. Wiedziała bowiem, że to działo się naprawdę i było rzeczywiste, bardzo realne.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...