58. Śniła mi się pani.
-Dzień dobry. Przepraszam za najście, ale musiałem. Śniła mi się pani, - powiedział całkiem spokojnie i uśmiechnął się.
Spojrzała na niego ze strachem w oczach, a on, jak gdyby nigdy nic, przysunął się bliżej i uśmiechnął się niewinnie.
-Wie pani... może to niestosowne... tak opowiadać, ale podobało się...
W końcu ujął w usta jej napęczniałą do granic możliwości łechtaczkę i zaczął intensywnie ssać. Jej jaskinia zaczęła pulsować tak szybko i gwałtownie, że zupełnie przestała nad sobą panować.
-Aaaaaaaaaaa, oooooooch, ach, ach!!! - wyła z rozkoszy.
Nie wiedziała, co się dzieje. Nagle obudził ją jej własny krzyk. Jej biodra jeszcze podskakiwały na mokrym posłaniu. Była wściekła. Nie mogła mu tego darować. Bez namysłu wstała i weszła do jego pokoju. Spał jak niemowlę. Wlazła na łóżko i zsunęła z niego kołdrę. Jego penis był jeszcze większy i grubszy niż wczoraj. To była niepowtarzalna okazja.
Wzdychając i drżąc z podniecenia, powoli ściągnęła jego slipy. Nie obudził się. Teraz pochyliła się i ujęła go w swoje gorące usta. Ku jej ogromnemu zdziwieniu, jej zmagania nie wyrwały go ze snu.
Wlazła na jego biodra, włożyła wielkiego pytona w swoją norkę i zaczęła ujeżdżać. Jęczał i wzdychał, a mimo to wciąż spał. Bardziej pewna siebie, przyspieszyła, błyskawicznie doprowadzając się do gigantycznego orgazmu. Nr miał szans.
Kiedy jej cipa mocno zwarła się na jego drążku, chłopak niespodziewanie oprzytomniał. Jego oczy były wielkie jak złotówki.
-Ooooooch! - wydobyło się głośne jęknięcie z jego wpół otwartych ust.
Było już za późno na jakąkolwiek reakcję. Jego ciałem zaczęły targać niekontrowane skurcze, a z kutasa wprost do jej cipki, obfitym strumieniem polała się sperma. Nasienie szybko wypełniło całe jej wnętrze. Poczuła się niebiańsko.
Stęknęła jeszcze dwa razy, lecz kiedy zorientowała się, że chłopak podnosi wyżej głowę, jednym susem zeskoczyła na podłogę i po dwóch sekundach była w swoim pokoju. Zgwałciła go. Dobrze o tym wiedziała.
-No Anka! Teraz to sobie nawarzyłaś piwa! - powiedziała do siebie, nie mogąc złapać tchu.
Pomimo tego co zaszło, to wcale jeszcze nie miał być koniec.
-Wracaj! Chcę jeszcze! - usłyszała zza sąsiednich drzwi.
Poderwała się na równe nogi, była rozdygotana. Czuła ucisk w żołądku i suchość w gardle. Z korytarza dobiegała głośna muzyka. Podniosła się, założyła szlafrok i uchyliła drzwi, by zorientować się, co się dzieje. Dźwięki dobiegały z sąsiedniego pokoju. Nie były ostre, ani denerwujące, tylko głośne, trochę za głośne. Dopiero teraz zrozumiała, że cały czas spała. Jej własny umysł płatał coraz większe figle.
W tym samym momencie na drugim końcu korytarza ujrzała właścicielkę pensjonatu.
-Przepraszam, kto mieszka w tym pokoju?
Starsza kobieta podeszła do niej i uśmiechnęła się.
-To mój wnuk, studiuje architekturę w Warszawie. Przyjechał do mnie na wakacje. Pewnie przeszkadza pani ta muzyka? Zaraz mu powiem, żeby ściszył.
-Ależ nie. Za chwilę wychodzę! - powiedziała i zesztywniała z wrażenia.
Docierała do niej przerażająca prawda. Przecież to już się działo. Weszła do pokoju, usiadła na łóżku, ujęła głowę w dłonie i cicho szeptała:
-Co się ze mną dzieje, co się ze mną dzieje? - powtarzała w kółko.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Nim zdążyła odpowiedzieć, był już w jej pokoju. Trzymał w rękach tacę z dwiema filiżankami kawy. Postawił jedną z nich obok niej i usiadł na brzegu łóżka.
-Dzień dobry. Przepraszam za najście, ale musiałem. Śniła mi się pani, - powiedział całkiem spokojnie i uśmiechnął się.
Spojrzała na niego ze strachem w oczach, a on, jak gdyby nigdy nic, przysunął się bliżej i uśmiechnął się niewinnie.
-Wie pani... może to niestosowne... tak opowiadać, ale podobało się...
Zrobiło się jej miękko na sercu i mokro między nogami. Chciała zerwać z niego szlafrok i jeszcze raz porządnie zerżnąć.
-Niech się pan nie przejmuje, jestem nowoczesną kobietą, - odpowiedziała, przełykając ślinę.
-Właściwie... to nie jestem pewien, czy to był sen... - ciągnął.
Sparaliżowana wstrzymała oddech. Jej serce zwolniło.
-Co też pan opowiada?! - bąknęła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz