54. Znudzony życiem.
Pan wydawał się dość znudzony życiem i tylko rozglądał się w poszukiwaniu miejsca, w którym spokojnie mógłby się napić alkoholu. Chociaż wyglądał dość niepozornie, wiedziała, że to ten właściwy. Bez namysłu ruszyła w za nim. Kiedy znaleźli się w pobliżu piaskownicy, nieco oddalił się od rodziny i usiadł na zacienionej ławeczce.
Bardzo mu się podobała i dumnie wypinała swoje duże piersi do przodu. Jej sutki sterczały ku górze, a brodawki zrobiły się brązowe. Jakby od niechcenia gładziła się po zaroście na cipce.
-Nie przejmuj się, chciałam tylko popatrzeć, - wycedziła słodko.
Dopiero teraz ją rozpoznał. Otworzył usta, by coś powiedzieć, lecz słowa uwięzły mu w gardle. Poczerwieniał, siedział, sztywno ze skrzyżowanymi nogami próbując schować kutasa między udami. Oczywiście nie mogło mu się to udać. Napęczniała, fioletowa z podniecenia pała za każdym razem wyskakiwała jak sprężyna, dumnie stercząc ku górze.
Chłopak wpatrywał się w Annę jak zahipnotyzowany. Jego wzrok przemykał miedzy jej piersiami, cipką i twarzą.
-Masz na imię Michał? – spytała rozbawiona.
Chłopak pokiwał głową.
-Pierwszy raz widzisz na własne oczy kompletnie nagą kobietę, prawda?
Ponownie skinął.
-I jak ci się podobam? – spytała.
Była coraz bardziej podniecona.
-Eeee... -przełknął ślinę.
-No to dziś masz urodziny. Dziś jest twój szczęśliwy dzień! - powiedziała uradowana.
Usiadła na tapczanie tuż obok niego i, jakby niechcący, położyła dłoń na jego kolanie. Zadrżał z wrażenia.
-Dziś spełniły się twoje marzenia. To wszystko, co widzisz, jest tylko dla ciebie Michale. Dotknij mnie.
Wyciągnął niepewnie rękę, ale zatrzymał ją w połowie drogi.
-Dotknij, nie gryzę, - uspokoiła go.
-No ale...
Ujęła jego dłoń i poprowadziła w kierunku swoich piersi. Pogładziła nią najpierw jedną później drugą. Czuła, jak jego ciało drży.
Zalotnie uklękła przed nim i spojrzała mu w oczy.
-Rozchyl uda, - poprosiła.
Rozsunął swoje nogi, a ona pogładziła go po podbrzuszu.
-Och, - jęknął i naprężył się.
-Spokojnie, - szepnęła, ujmując jego jądra.
Dyszał ciężko, a ona pochyliła się i ujęła jego kutasa w usta. Uniósł się na rękach do góry. Anna ssała i lizała jego pałę z zawodową wprawnością.
Nagle zamknął oczy i krzyknął:
-Ooooooooo!!!
Sperma strzeliła prosto w jej gardło. Było jej tak dużo, że natychmiast wylała się bokami. Anna czuła, że żyje. Nasienie ochlapało jej twarz i szyję.
-Hm, cóż to za wyborowa śmietanka, - mruknęła, wcierając resztki w policzki.
Jego biodra podskakiwały w ostatnich szalonych skurczach.
-Och, och, skąd się tu wzięłaś? - jęczał, próbując złapać ją za głowę.
***
Nie mogła spać i wczesnym przedpołudniem wybrała się na kolejne polowanie. Tym razem coś kazało jej odwiedzić park w środku miasteczka. Bez problemu rozpoznała swoją kolejną ofiarę. Był to mężczyzna w średnim wieku, szedł z żoną i trójką dzieci. Pan wydawał się dość znudzony życiem i tylko rozglądał się w poszukiwaniu miejsca, w którym spokojnie mógłby się napić alkoholu. Chociaż wyglądał dość niepozornie, wiedziała, że to ten właściwy. Bez namysłu ruszyła w za nim. Kiedy znaleźli się w pobliżu piaskownicy, nieco oddalił się od rodziny i usiadł na zacienionej ławeczce.
Opróżnił jedną puszkę piwa, później drugą i trzecią. Siedział osowiały i w końcu znużony zasnął.
W pewnym momencie coś kazało mu otworzyć oczy. Rozejrzał się uważnie, nic się nie działo, na ławce leżały puszki po piwie, a w ręku trzymał zmiętą reklamówkę, jednak czuł, że coś się zmieniło. Nie potrafił określić, co. Być może obudził się zbyt szybko, być może to piwo powinno bardziej uderzyć mu do głowy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz