52. Aż do wytrysku.
Ustawiły się w kolejce, każda kochała się z nim aż do wytrysku. Jedne robiły to przodem, inne tyłem, a niektóre wpychały sobie członka w swoje ciasne dupeczki. Czuł, że co kilka minut się spuszcza, ale jego potencja nie słabła.
Kiedy siedzieli przy stoliku pod parasolem, poprowadziła niezobowiązującą rozmowę. Chodziło jej tylko po to, by się rozluźnił. W tym samym czasie szukała furtki do jego umysłu. Musiała przyznać, że nie było to zbyt trudne. Kiedy się rozstawali, wiedziała o nim na tyle dużo, by mogła bez problemów przejąć władzę nad jego snami, których miał zatrzęsienie.
Miała już wprawę. Pojawiła się w jego domu, jak wampir, cicho i bezszelestnie. Zasypiał, jak zwykle, w swoim pokoju, przed włączonym telewizorem. Był jak aniołek, niczego nie podejrzewał.
Dla Anny wyglądało to jak skok na ofiarę. On jednak odbierał to zupełnie inaczej. Nie miał świadomości, że śni.
Nagle znalazł się w łaźni pełnej nagich ślicznych nastolatek. Był kompletnie zaskoczony, spodziewał się ataku z ich strony, a one tymczasem otoczyły go ciasnym kręgiem, uśmiechały się i tylko patrzyły. Były to dziewczyny o młodziutkich, niewinnych buziach, idealnie zbudowanych, zgrabnych ciałach i dopiero zarastających pączusiach między nogami. Wszystkie z wielkim pożądaniem w oczach patrzyły na jego ciało.
Był kompletnie zbity z tropu, nie wiedział, jak ma się zachować: uciekać, czy dać się ponieść emocjom.
Krąg powoli, ale nieustannie się zacieśniał. Podejrzewał jakiś podstęp, nerwowo się rozejrzał. Szukał najlepszej drogi ucieczki. Kiedy były już bardzo blisko, spanikował i zamknął oczy. Zamiast twardych przedmiotów poczuł na sobie dziesiątki delikatnych rączek. Zaczęły go gładzić i pieścić we wszystkich zakamarkach ciała.
-Och, jaki on fajny, ja pierwsza chcę go mieć! - usłyszał szczebiotliwy głosik.
Kiedy ponownie podniósł powieki, były już tak blisko, że dotykały go swoimi jędrnymi piersiami. Zaparło mu dech. Ocierały się o niego niczym kotki w rui.
-Dziewczyny, no co wy? Ja tylko chciałem was podejrzeć, - próbował tłumaczyć.
Po chwili przerwał, bo poczuł, że któraś z nich złapała go za jądra.
-O matko! - jęknął.
W sekundę później inna dłoń złapała go za sterczącego fiuta.
-Och, nie wygłupiajcie się, przecież nie dam rady wam wszystkim, - próbował protestować.
Nie dały mu żadnych szans. Jedna z nich całym swoim gorącym ciałem przywarła do jego pleców. Myślał, że spuści się już w tej chwili. Objęła go ramionami i zaczęła pieścić brzuch i klatkę piersiową.
-Uaaach, co za dzień! Kumple mi nie uwierzą, - stękał.
Nagle poczuł gorące usta na swoim drążku.
-Ech! – westchnął i zaczął drżeć.
Spojrzał w dół i zobaczył, jak jedna z nich przyssała się do jego pytona.
-Uuuuuuuch! Mała przestań, proszę! - jęczał.
Była drobna, niepozorna, ale zachowywała się jak pijawka. Chwyciła go dłońmi za pośladki i mocno trzymała, połykając do końca jego fiuta. Jej jasne włosy pieściły mu uda.
W tym samym czasie rudowłosa piękność o zielonych oczach i wielkich piegowatych cyckach zawisła na jego szyi i złożyła na ustach gorący, wilgotny pocałunek.
Był tak podniecony, że przestało go interesować wszystko, co nie było związane z seksem, a one, zniecierpliwione, powaliły go na podłogę. To, co się działo, nie mieściło się w jego świadomości. Jedna po drugiej zaczęły go dosiadać.
Ustawiły się w kolejce, każda kochała się z nim aż do wytrysku. Jedne robiły to przodem, inne tyłem, a niektóre wpychały sobie członka w swoje ciasne dupeczki. Czuł, że co kilka minut się spuszcza, ale jego potencja nie słabła. Działo się coś, co przechodziło jego najśmielsze wyobrażenia: po każdym wytrysku czuł się bardziej napalony. Gorącą, gęstą spermę pompował w młode cipki tak, jakby w środku miał maszynkę do jej produkcji. Nasienie lało się z niego, jak z węża ogrodowego.
Anna obserwowała to wszystko z zachwytem i podnieceniem. Jej wizja była perfekcyjna. Ponadto wyobraźnia chłopaka daleko wykraczała ponad przeciętną, a jego młoda, pozbawiona pruderii, świadomość była bardzo plastyczna.
Kiedy dziewczyny skończyły, z lubością usiadła na jego twarz swoją rozgrzaną do granic możliwości cipą. Nie stawiał oporów, lizał i świdrował w niej swoim językiem, aż zawyła z rozkoszy. Później dosiadła go jak pozostałe młode panny i jeszcze raz doprowadziła do orgazmu.
Nagle wszystko znikło, a on wrócił do swojego ciała.
Kiedy się obudził, leżał na podłodze, był mokry od potu, a jego krocze było oblepione spermą. Próbował się podnieść, lecz był tak wycieńczony, że nie miał siły. Nie mógł zrozumieć, co się stało. Leżał jeszcze trochę, po czym, powoli, na czworakach wgramolił się na łóżko.
Zasnął szybciej, niż zdążył się wygodnie ułożyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz