Szukaj na tym blogu

3 stycznia 2022

Zakazane sny.

51. Ty łobuzie, ty zboczeńcu!


Już po chwili usłyszała głośny pisk, po czym kilka nastolatek, ledwie zakrytych skąpymi ręcznikami wbiegło do męskiej łazienki.

-Ty łobuzie, ty zboczeńcu, - krzyczały, prowadząc przed sobą podglądacza.

Okładały go przy tym czym popadnie. Zakrył głowę rękoma i pędem ruszył przed siebie.


Anna nie przerywała, obracała językiem na prawo i lewo, po chwili znów ssała łechtaczkę. Dziewczyna szarpała się, w narastających spazmach rozkoszy, niżej opadła w fotelu i szerzej rozchyliła nogi.

-Och, ooooch, ooooooch!!! Co ty ze mną wyprawiasz?! – wzdychała.

Anna w końcu uniosła głowę.

-Nie mów nic, po prostu się odpręż.

-Och, och, tak nie można! Przestań, co ty ze mną robisz?!– jęczała.

Mimo to palcami szeroko rozwarła płatki swojej róży, a biodra uniosła lekko do góry. Anna jeszcze raz spojrzała w jej twarz i mruknęła:

-Czemu się tak spinasz? Przecież tego chcesz. Nie przejmuj się. Nie będzie konsekwencji, to tylko sen.

Moda spojrzała na nią z pytaniem w oczach. 

-Jaki sen? O czym ty mówisz?!

-Och mała, jesteś taka słodka. Mówię ci, że sen. Ja chcę cię tylko porządnie zerżnąć.

-Och, nie, nie... Nie możesz. 

-Dlaczego?

-Ja tego nie chcę.

Roześmiała się.

-Chcesz, chcesz. Gdybyś nie chciała, nie byłoby mnie tu.

Po tych słowach chwyciła ustami jej sterczącą łechtaczkę. Dziewczyna już nic nie mówiła. Zaczęła jęczeć i piszczeć z rozkoszy.

Kiedy było po wszystkim, kiedy została całkowicie zadowolona, Anna bezceremonialnie chwyciła ją za głowę i wepchnęła jej twarz w swoje rozpalone krocze. W pierwszej chwili młoda, niedoświadczona nastolatka zakrztusiła się jej sokami, ale już po paru sekundach odzyskała oddech i dosyć wprawnie zaczęła lizać.

-Och, a jednak znasz się na rzeczy, - westchnęła Anna, a jej ciało zaczęło falować i prężyć się w rytm ruchów partnerki.

W końcu doznała silnego długiego orgazmu. Prawie w tej samej chwili wróciła do swojego ciała smacznie śpiącego w wynajętym pokoju.

Obudziła się wczesnym rankiem, wypoczęta i zadowolona z siebie. Zza okna dobiegał łagodny szum sosen. Słońce przedzierając się przez gałęzie, delikatnie muskało jej twarz. Dzień zapowiadał się wyśmienicie.

Po południu wyszła na spacer po plaży. Poruszała się boso po mokrym piasku, a fale z szumem pluskały o brzeg. Miała ochotę na kąpiel, ale woda była zbyt zimna, więc zrezygnowała. Rozmawiając z innymi spacerowiczami, dowiedziała się, że w miasteczku jest dobra kryta pływalnia.

Wybrała się tam po kolacji. Trochę popływała, wykonała parę skoków z trampoliny i, zadowolona z siebie, postanowiła wracać.

W momencie, kiedy wychodziła spod prysznica, usłyszała głośne skrobanie dochodzące z męskiej toalety. Zerknęła przez uchylone drzwi. Nie mogła uwierzyć. Jakiś chłopak z wielkim zacięciem, małym scyzorykiem wiercił dziurę w ściance działowej. W pierwszej chwili oburzyła się i chciała zwrócić mu uwagę, kiedy spostrzegła, że do damskiej toalety zbliża się grupa młodych dziewczyn. Wystraszona cofnęła się parę kroków. Postanowiła poczekać na dalszy ciąg wydarzeń.

No i stało się. Już po chwili usłyszała głośny pisk, po czym kilka nastolatek, ledwie zakrytych skąpymi ręcznikami wbiegło do męskiej łazienki.

-Ty łobuzie, ty zboczeńcu, - krzyczały, prowadząc przed sobą podglądacza. Okładały go przy tym czym popadnie. Zakrył głowę rękoma i pędem ruszył przed siebie.

-Masz za swoje, - powiedziała, śmiejąc się z całego zajścia.

Później jednak zrobiło się jej żal i postanowiła mu to jakoś wynagrodzić.

Zastała go na deptaku.

-Napijesz się coli, - zaproponowała.

Pokiwał głową, rozcierając guza na czole.

-To chodź, - mruknęła ze słodkim uśmiechem.

Skinieniem ręki pokazała pobliski barek. Bez słowa ruszył za nią. Tymczasem w jej głowie rodził się już chytry plan.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...