Szukaj na tym blogu

20 stycznia 2022

Zakazane sny.

68. Egzamin będzie z ruchania.


-Widzę, że wasze kutasy stoją już przepisowo, więc możemy zaczynać. Zapewne domyślacie się, że egzamin będzie z ruchania.


Zaskoczyła ją taka nagła zmiana. Powinna się tego spodziewać, a jednak w pierwszym momencie nie wiedziała, co ma robić. Zakrztusiła się. Wypluła. 

-Och pani profesor… - westchnęła z przejęciem. 

Nasienie popłynęło po brodzie i pobrudziło dekolt. Wyglądała jak małe dziecko, które nie umie jeszcze jeść. Natychmiast się poprawiła. Szybko chwyciła oddech i, niczym nie zrażona, ujęła go ponownie. Następnie precyzyjnie skierowała na swoją twarz. Resztki spermy poszybowały na jej oczy, nos i policzki. Zerknęła na Annę i szeroko się uśmiechnęła. Pani wstała i przeszła między ławkami.

-No, no, zadziwiacie mnie, - powiedziała profesorskim tonem, - myślałam, że trafiły mi się same cnotki niewydymki, a tu proszę... taki talent. Prawdziwy skarb. 

Podeszła do klęczącej, trąciła ją palcem w nos i stwierdziła:

-Jesteś prawdziwą profesjonalistką młoda. Jeszcze trochę a żaden facet ci się nie oprze. 

-Dziękuję psorko, - odpowiedziała, podnosząc się z miejsca, - Starałam się bardzo. 

Anna wyraźnie zadowolona przeszła pod tablicę i przestępując z nogi na nogę, dodała:

-Teraz poproszę wszystkich panów, - powiedziała powoli i bardzo wyraźnie.

Mimo jej polecenia żaden z chłopców nie ruszył do przodu. Pani profesor wydawała się nieco zawiedziona.

-No nie, mam poczuć się rozczarowana? A tak dobrze nam szło. Proszę, śmiało, nie krępujcie się, - zachęcała ciepłym głosem.

Dopiero teraz kilku chłopaków niepewnie wyszło przed szereg. Od razu się uśmiechnęła.

-Wspaniale. Podejdźcie do mnie.

Nie mieli pojęcia, co ich czeka. W ich oczach widać było młodzieńczą niepewność. Uśmiechnęła się jeszcze serdeczniej.

-No, nie bójcie się tak, nie ma czego, - tłumaczyła.

Bardziej śmiało ruszyli przed siebie i zatrzymali się obok niej. W ślad za nimi poszli pozostali. Dopiero teraz w oczach Anny pojawiła się prawdziwa satysfakcja.

-Bardzo dobrze. Przygotowałam dla was test, - odezwała się.

Wciąż nic nie rozumieli. Patrzyli na nią zdziwieni, a ona spoważniała.

-Zaznaczam, że obowiązkowo musicie przez niego przejść.

Wyszła na środek klasy i ruchem ręki zwołała do siebie dziewczęta.

-Posłuchajcie, na zapleczu są materace. Przynieście je, - poleciła.

Anna zrozumiała, że w którymś momencie nastąpiła wielka przemiana. Teraz już nie wstydzili się tak jak na początku. Dziewczęta ochoczo ruszyły do tylnych drzwi.

-Chłopcy zróbcie to razem. Rozsuńcie ławki i rozłóżcie materace przez środek klasy.

Zabrali się za to bez ociągania. Po chwili wzdłuż sali ciągnął się rząd prowizorycznych posłań. Nowa pani od biologii była bardzo zadowolona.

-O tak, bardzo dobrze. Jak widzicie, materacy jest tyle samo co was. Proszę, aby każdy rozebrał się do naga, wybrał sobie jedno posłanie i położył się na nim.

Młodzi mężczyźni, po początkowej, nieśmiałej próbie protestu, pozbyli się swoich ubrań i po kolei zaczęli układać na materacach. Nauczycielka z zadowolenia zatarła dłonie. Chłopcy byli bardzo podnieceni, a ją interesowało tylko jedno.

-Widzę, że wasze kutasy stoją już przepisowo, więc możemy zaczynać. Zapewne domyślacie się, że egzamin będzie z ruchania.

Nie przypuszczali, że powie to w ten sposób, bez ogródek. Niektórzy poczerwienieli, inni zaczęli zachowywać się dość nerwowo, a dziewczęta cicho wzdychać i popiskiwać pod wpływem ekscytacji.

-Egzamin nie będzie łatwy, ale myślę, że każdy z was poradzi sobie z nim bez problemu. Powiem wprost. Chcę osobiście sprawdzić waszą sprawność i wytrzymałość seksualną.

Chłopcy zaczęli szeptać między sobą. Niektórzy próbowali domyślać się, jak będzie wszystko wyglądało.

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...