55. Jego wielkie jaja.
Wyjęła na wierzch jego wielkie jaja i przez chwilę, jakby od niechcenia, bawiła się nimi. Następnie oburącz chwyciła kutasa u samej nasady, po czym zmysłowo zwilżyła usta i chwyciła nimi jego głowicę.
Kilka metrów dalej jego żona, co chwilę coś tłumaczyła radośnie biegającym dzieciom. Ludzie wokół spacerowali jak wcześniej, wiatr szumiał w koronach drzew, a słońce mocno przygrzewało. Czół jednak, że coś jest nie tak.
Już zamierzał się podnieść, kiedy ją zobaczył. Bezceremonialnie szła wprost na niego, zatrzymała się, spojrzała i powiedziała:
-Dziś spełnią się twoje marzenia.
-Słucham?
-Czy tego chcesz?
-Nie rozumiem?
-Zrobię wszystko, o co poprosisz.
Ze zdziwienia otworzył usta.
-Jesteś prostytutką?
-Nie.
Podrapał się po głowie.
-Co powiedziałaś? Że co chcesz zrobić?
Nie uwierzył jej, poklepał się po kieszeniach i wyczuł dwa banknoty. Kiedy przypomniał sobie, że to te dwieście złotych, o których nic nie wiedziała żona, na jego twarzy pojawił się radosny uśmiech.
-No dobra, - powiedział, wyjmując pieniądze.
Anna zamknęła banknoty w jego dłoni.
-Nie będą potrzebne, - powiedziała łagodnie.
-Nie chcesz? - nie dowierzał.
-Dla mnie to prawdziwa przyjemność, - wyjaśniła.
Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie.
-Pierwszy raz widzę, żeby kurwa nie chciała pieniędzy. Czy to jakaś ukryta kamera?
Anna milczała. Patrzyła na niego i powoli rozpinała bluzkę. Spoglądał na nią, jak dzikie, wygłodniałe zwierzę. Po chwili górna część garderoby leżała na ławce, a ona pozbywała się stanika. Facet przecierał ze zdziwienia oczy, a w kącikach jego ust pojawiła się ślina. Biustonosz spadł na ziemię, a przed jego twarzą pojawiły się duże cycki z ciemnymi brodawkami i sterczącymi sutkami.
-O matko!- westchnął.
Rozejrzał się dookoła. Wszędzie spacerowali mieszkańcy jego osiedla, w piaskownicy bawiły się jego dzieci. Myślał, że ma przywidzenia. Nie mógł uwierzyć, ale wszyscy zachowywali się tak, jakby ich nie było.
-To niemożliwe, to jakiś kiepski film.
-To nie film, ale jeżeli oni ci przeszkadzają...
-Co?
-Mogę się ich pozbyć, - powiedziała, wskazując na park.
-Jak?
Zatoczyła krąg ramieniem i w tej samej chwili wszyscy znikli. Zostali sami.
-Ja pierdolę, od jutra nie piję! - jęknął wystraszony.
Drżał z podniecenia. Anna sięgnęła dłońmi do biodra i zwolniła zatrzask spódnicy. Po sekundzie odzież zsunęła się, swobodnie marszcząc u jej stóp.
-Chcesz mnie?
Przełknął ślinę.
-Chcesz mnie, ty napalony ogierze?! - prowokowała.
Powolutku ściągała swoje jedwabne majteczki.
-Eee... hek... - stękał, próbując złapać haust powietrza.
Na jego czole pojawiły się kropelki potu.
-No to wyciągaj fiuta! - rozkazała.
Nie zareagował, był jak sparaliżowany. Uklękła przed nim.
-Pomogę ci.
Co chwilę spoglądając mu w oczy, rozpięła rozporek jego spodni.
-No, no... - westchnęła, kiedy ujrzała czarne slipy, ciasno opinające pokaźnych rozmiarów penisa.
Pogładziła palcami wybrzuszenie, po czym chwyciła za materiał i uwolniła to, co było pod spodem. Członek uniósł się do góry, niczym obudzony ze snu wąż boa.
-Mmmmmm... byłam pewna, że dobrze trafiłam, - mruczała.
Wyjęła na wierzch jego wielkie jaja i przez chwilę, jakby od niechcenia, bawiła się nimi. Następnie oburącz chwyciła kutasa u samej nasady, po czym zmysłowo zwilżyła usta i chwyciła nimi jego głowicę.
-Oooooooooch! - jęknął.
Najpierw z troską i pieczołowitością zajęła się samą żołędzią, a dopiero po chwili resztą jego długości. Czuł, że wypełnia ją w całości, samym czubkiem dotykał jej gardła. Nie krztusiła się, nie wypluwała, po prostu trwała tak, bawiąc się jego jądrami.
-Aaaaaaaaaaaaaa!!! - krzyknął donośnie i trysnął prosto w jej przełyk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz