Szukaj na tym blogu

14 stycznia 2022

Zakazane sny.

62. Udając którąś z woźnych.


Parę razy, mimo czujnej ochrony, udało się jej wtargnąć do budynku. Przemykała wtedy korytarzami, udając którąś z woźnych lub nauczycielkę. Słuchała myśli, przeglądała marzenia i wspomnienia młodych ludzi. Czuła się tak, jakby odbierała wszystkie kanały radiowe i telewizyjne jednocześnie. Mimo to, bez problemu, w ciągu jednej chwili, potrafiła wychwycić myśli pojedynczej osoby, skupić się na nich i wyciszyć pozostałe.



Kiedy było po wszystkim, usiadł na sedesie i nakazał, by opadła na jego kolana. Resztki oporu, jakie ta młoda niedoświadczona dziewczyna miała jeszcze przed chwilą, opuściły ją całkowicie. Uśmiechnęła się i z widoczną ochotą nadziała na jego banana. Plecami oparła się o jego klatkę piersiową i zaczęła rytmicznie unosić i opuszczać swoje biodra.

Anna postanowiła wykorzystać ją do samego końca. Zbliżyła się do niej i stanęła w taki sposób, że jej cipka znalazła się dokładnie na wysokości jej twarzy. Rozwarła soczyste płatki i skinęła, by Sylwia zaczęła pieścić je ustami. Piękna samiczka nie czekała zbyt długo, wsunęła język w wilgotną szparkę i liżąc, balansowała swoimi pośladkami na różne strony.

Już po chwili rozległy się ciche, przejmujące westchnienia. Starsza z kobiet chwyciła głowę młodszej i mocno wcisnęła w swoje krocze. Prawie jednocześnie doznały orgazmu.

Na koniec, kiedy stali obok siebie nadzy, spoceni i zmęczeni Sylwia wymierzyła Darkowi ostry policzek.

-To za to, że mnie zdradziłeś, - wycedziła.

Nie czekając, uderzyła z drugiej strony.

-To za to, że wcześniej nie zaproponowałeś mi czegoś takiego, - odpowiedziała na jego pytające spojrzenie.

Następnie gorąco go pocałowała.

-A to za to, że było mi tak dobrze, - uśmiechnęła się słodko i spuściła wzrok.

Darek jeszcze przez dłuższą chwilę stał oszołomiony, po czym chwycił ją w objęcia i rozpłakał się.

-Kocham cię, kocham, - powtarzał.

Bez słowa ubrali się i wychodzili jedno po drugim, jak gdyby nigdy nic. Tylko zapach spoconych ciał i niewielkie kropelki białej cieczy na podłodze łazienki świadczyły, że działo się tu coś niezwykłego.

Usiedli między gośćmi i biesiadowali do białego świtu.


***


Urlop się skończył, robiło się coraz chłodniej, coraz częściej padało. Prawie codziennie dął zimny, nieprzyjemny wiatr. Mimo to Anna nie zrezygnowała ze swoich polowań. Stały się one dla niej tak powszechne, jak jedzenie, czy toaleta poranna. Każdego dnia wyruszała w inne miejsce, wyszukiwała konkretnych ludzi, śledziła ich, a później wchodziła w ich sny, przejmując nad nimi kontrolę.

Było jej z tym dobrze. Nie potrafiła i nie chciała tego zmienić. Nie zdawała sobie sprawy, że powoli zaniedbuje obowiązki służbowe i coraz słabiej dba o siebie. Stopniowo pod jej pięknymi oczami zaczęły pojawiać się sińce, a cera zrobiła się szara i matowa. Dla niej jednak najważniejsze było to, co robiła podczas swoich snów. W nich czuła się wyśmienicie, była w pełni sił, doskonała i zdrowa.

Któregoś dnia doszła do wniosku, że mogłaby pozostać tam na zawsze. Czuła, że jej ciało w świecie realnym nie nadąża za marzeniami i wizjami erotycznymi.

Ostatnio coraz częściej kręciła się koło liceum ogólnokształcącego. Szczególnie upodobała sobie klasę maturalną. Przesiadywała na ławce przed wejściem do szkoły i obserwowała, jak uczniowie wchodzą i wychodzą.

Parę razy, mimo czujnej ochrony, udało się jej wtargnąć do budynku. Przemykała wtedy korytarzami, udając którąś z woźnych lub nauczycielkę. Słuchała myśli, przeglądała marzenia i wspomnienia młodych ludzi. Czuła się tak, jakby odbierała wszystkie kanały radiowe i telewizyjne jednocześnie. Mimo to, bez problemu, w ciągu jednej chwili, potrafiła wychwycić myśli pojedynczej osoby, skupić się na nich i wyciszyć pozostałe.

Z zadowoleniem stwierdziła, że w wybranej przez siebie klasie, chłopcy są już prawdziwymi mężczyznami, a dziewczęta, w pełni rozwiniętymi i ukształtowanymi kobietami.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...