66. Gdzieś ty się chowała?!
-Och, dziewczyno, gdzieś ty się chowała?! Ostatnia klasa, a ty wstydzisz się męskiego przyrodzenia?! No nie wiem, czy zaliczysz ten przedmiot.
W końcu odległość między nimi zmalała na długość ramienia. Delikatnie rozpięła jego bluzę, a po chwili koszulę. Po chwili ubrania wylądowały na podłodze. Kiedy był już do połowy nagi, jakby od niechcenia, przejechała dłońmi po jego klatce piersiowej.
-Och jesteś zarośnięty, - westchnęła.
Jej dłonie opadały dalej i zatrzymały się na jego rozporku. Chłopak drżał. Nie czekała ani sekundy. Bardzo wprawnie rozpięła guzik i zsunęła dżinsy do dołu. Pod ciasnymi elastycznymi slipami prężył się już zniecierpliwiony kutas. Pogładziła namiot, pod którym się znajdował, a następnie całkiem go uwolniła. Naprężona pała jeszcze przez chwilę podskakiwała, jak na sprężynie a jej właściciel lekko zesztywniał i wypiął biodra do przodu.
-No, widzisz, jak ci ładnie stoi. Nie masz się czego wstydzić. To pokaźny okaz. Patrzcie dziewczyny jaki wielki kutas, - zwróciła się do piękniejszej połowy klasy.
Dziewczyny oblały się płomiennymi rumieńcami, ale nie odrywały wzroku. Pani profesor prawą dłonią obciągnęła napletek.
-Oooooch! - jęknął chłopak.
-Co jest?! Uśmiechnij się. Jesteś cudownym modelem, - powiedziała zalotnie, - A jak masz się spuścić, to się spuść. Nie krępuj się.
Pochyliła głowę i pocałowała go w samą żołądź.
-Och, och, och!!! - stęknął parę razy.
Była w swoim żywiole. Nie puszczając jego fiuta, odwróciła się w stronę klasy.
-A teraz poproszę jedną z dziewcząt! - powiedziała.
Nastolatki zaczęły chichotać i chować się, jedna z drugą.
-Ty blondyneczko, ty będziesz dobra! - wskazała na upatrzoną dziewczynę.
Była to panienka o młodziutkiej, niewinnej buzi, ale o ciele dorosłej diabelsko zgrabnej kobiety. Miała na sobie cieniutką bluzkę z dzianiny ciasno opiętą na dużych, jędrnych piersiach. Zaczerwieniła się, skuliła w ławce tak, aby mniej było ją widać.
Pani profesor podeszła do niej, opiekuńczo wzięła za rękę i poprowadziła do tablicy.
-Proszę, pokaż koleżankom, gdzie twój kolega ma penisa, - naiwnym tonem zadała pytanie.
Klasa wybuchła śmiechem.
-Pani profesor, przecież my wiemy…
-Dobrze, dobrze… ona ma pokazać, - nie dała się zbić z tropu.
Dziewczyna speszyła się. Wydawała się niższa niż wcześniej. Wciągnęła ramiona i pochyliła głowę. Kątem oka ciągle spoglądała na sterczącą pytę chłopaka. Czerwieniła się coraz mocniej, ale jednocześnie w jej spojrzeniu widać było ponadprzeciętne zainteresowanie.
-No, tu, - wskazała palcem, po czym szybko cofnęła dłoń.
Jego członek uniósł się do góry, jakby chciał wyjść jej na spotkanie.
-Co, "tu"?! - Anna naciskała. - Pokaż całej klasie, bo nie wszyscy widzieli!
-Noooo... to jest to coś, - dziewczyna jeszcze raz wskazała na penisa.
Tym razem także uciekła ze swoją delikatną rączką, chociaż może nieco wolniej. Klasa ryknęła śmiechem.
-Cicho bądźcie! A ty nie wstydź się, tylko dotknij go.
Blondyneczka nieśmiało przysunęła się do chłopaka i zaczęła się śmiać. Był to nerwowy, pełen wstydu i niepewności chichot. Jeszcze raz, bardzo powoli wyciągnęła dłoń. Jej palce były kilka centymetrów od sztywnego już członka. Anna sprytnie wychwyciła ten moment, jedną dłonią ujęła jej nadgarstek, a drugą mocno zacisnęła drobne paluszki na twardym drążku chłopaka.
Prawie podskoczył z wrażenia, a na jego czole pojawiły się pierwsze kropelki potu. Po chwili wypuścił powietrze z płuc i ciężko pokręcił głową.
-Niezła jest ta twoja kumpela, co? - kiwnęła do niego nauczycielka.
Jeszcze raz spojrzała na swoją modelkę.
-Och, dziewczyno, gdzieś ty się chowała?! Ostatnia klasa, a ty wstydzisz się męskiego przyrodzenia?! No nie wiem, czy zaliczysz ten przedmiot.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz