21. Jego pragnieniem jest seks.
-On, praktycznie nigdy, nie będzie w stanie zaspokoić swojego gigantycznego popędu seksualnego. Najważniejszym jego pragnieniem jest seks. Padnie z głodu, jeśli w pobliżu będzie, choć jedna, podniecona samica. Przeszły specjalną tresurę, trzymane są w klatkach, ale to i tak jest czasami niewystarczające.
Spojrzałem na Morgana, jego oczy zrobiły się wielkie, jak monety pięciozłotowe. Wpatrując się w Herkulesa nerwowo poklepał mnie po ramieniu.
-Hmm… kapitanie, co on ma między nogami? - jęknął z niepokojem. Był bardzo poruszony.
Poszedłem z jego wzrokiem i ze zdziwienia otworzyłem usta. To, co tam się znajdowało trudno było nazwać kutasem. Powiedzmy, że to coś raczej przypominało wąż strażacki, ale na pewno nie ludzkiego członka. Chyba że weźmiemy pod uwagę, że mógł należeć do jakiegoś zwierzęcia. No ale to było zbyt oczywiste. Bez przesady gdyby zwisał, sięgałby mu zapewne do kolan. Jego narzędzie uniesione było mniej więcej do poziomu i miało średnicę kubka wojskowego. Na dodatek było jeszcze czarniejsze niż sam jego właściciel.
-Nie mam pojęcia, kolego, - mimowolnie wyrwało się z moich ust.
Morgan nie mógł złapać tchu.
-To wygląda na fiuta.
Jakoś nie mogłem tego zaakceptować.
-Więc mówisz, że to fiut… no… ten… znaczy kutas?
Mój towarzysz także nie mógł do siebie dojść z wrażenia.
-Tak mi się zdaje, kolego.
-Aha. Eee… ale taaaaaaki?
Skrzywiłem się.
-No… pewnie tak, widocznie…
Podrapał się po głowie.
-No ale… Nie to niemożliwe. Poczekaj, czy to na pewno jego?
Uśmiechnąłem się.
-Widzisz. Przecież nic nie ukrywa.
Kumpel był w coraz większym szoku. Widziałem, że nad czymś się zastawia.
-Ty, Morgan… jak?! - zaczął w końcu.
-Co: jak? - spytałem nie wiedząc, o co mu chodzi.
-No jak to. Jak on to robi?
Twarz Cristi rozjaśniła się serdecznym uśmiechem.
-Co? - wtrąciła, - Co chcesz się dowiedzieć?
-No popatrz, trudno w to uwierzyć, że mu tak stoi?
-Ach to. To normalne. Ma drugie serce.
-Co? Drugie serce?
-Tak. To drugie pompuje krew tylko w to jedno miejsce. Oczywiście są jeszcze odpowiednio zbudowane zastawki.
-Ach zastawki…
-Nie pozwalają jej odpłynąć. Trzymają ją tam gdzie trzeba. W ten sposób jego wzwód może utrzymywać się całymi godzinami.
-No, no… prawdziwa maszyna do ruchania…
-No tak. Poza tym zwiększona produkcja testosteronu w jego organizmie sprawia, że błyskawicznie się podnieca. On ma ruchać i zapładniać. Taki już jest.
-Dlatego tak się zachowuje?
-Co się dziwisz. Zobaczył dwie samice, w tym jedną kompletnie nagą… - spojrzała w moją stronę, - ale tobie Jazonie przecież także nieźle stoi. Czyżbyś zazdrościł?
-No tak, - burknąłem drapiąc się po głowie, - rzeczywiście nie ma czego zazdrościć. Prawda?
Nagle zrobiło mi się bardzo głupio. Przecież to była tylko maszyna, zwierzę. Umiał robić tylko to. Morgan prychnął śmiechem.
-Szefowa, on chce powiedzieć, że żałuje, iż nigdy nie będzie miał takiego wielkiego.
-Głupi jesteś! - szczeknąłem patrząc na niego bykiem.
Pani doktor spoważniała.
-Panowie, tylko spokojnie, po pierwsze, nie zapominajcie, że to przecież kwestia rozmiarów całego ciała i proporcji poszczególnych jego części, a po drugie te stworzenia zostały tak zaprojektowane, ich kutasy mają być wielkie, to hybrydy stworzone jedynie do produkcji spermy.
-No tak, - zastanawiałem się głośno, - to jest przecież bliski krewny tych ogromnych, roślinożernych goryli biegających po tych lasach.
Cristi w sposób matczyny pogładziła mnie po głowie.
-Wiesz co, Kapitanie, na twoim miejscu, bym mu nie zazdrościła.
-Dlaczego? - spytałem nie wiedząc, o co jej chodzi.
Uśmiechnęła się jeszcze cieplej i zaczęła:
-On, praktycznie nigdy, nie będzie w stanie zaspokoić swojego gigantycznego popędu seksualnego. Najważniejszym jego pragnieniem jest seks. Padnie z głodu, jeśli w pobliżu będzie, choć jedna, podniecona samica. Przeszły specjalną tresurę, trzymane są w klatkach, ale to i tak jest czasami niewystarczające.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz