Szukaj na tym blogu

26 kwietnia 2021

Planeta rozkoszy.

34. Dezynfekuję się od środka.


-Pijesz wódkę na służbie? 

-No co, dezynfekuję się od środka, - żachnął się. 

Skrzywiła się, ale wzięła butelkę.

-W sumie może być, - skwitowała.

Uklękła przed Natanem, zdjęła nakrętkę i chwytając wymęczonego kutasa wylała nań sporą ilość. Chłopak błyskawicznie odzyskał przytomność i wrzasnął na całe gardło. 

-Jasna cholera, co wy mi kurwa robicie!!!


Azjatka poderwała się na równe nogi. Nerwowo zaczęła usuwać resztki roślin spomiędzy ud.

-Kurwa, czemu wcześniej o tym nie powiedziałaś?! - warknęła ze złością.

Teraz to Cristi się uśmiechnęła.

-O czym?

-Jak to, o czym? No, że atakuje też kobiety…

-Bo nie pytałaś.

-No powiedz mi, czy można to jakoś usunąć?

-Owszem - powiedziała z przekąsem pani doktor.

Młoda patrzyła na nią, jak na wybawicielkę.

-Powiedz wreszcie.

-Na pewno teraz nie dalibyśmy tego zrobić, ale powiem ci. Przy pomocy specjalnego wibratora zmoczonego sokiem jednej z tutejszych roślin. 

-O ja pierdolę! - jęknęła dziewczyna.

Na jej pięknej buzi pojawił się niepokój. Podwinęła spódniczkę, ściągnęła majteczki i ze szczególną troskliwością zaczęła oglądać swoją cipkę. Miała ładny gęsty, krótko przystrzyżony zarost. Już miałem na nią ochotę. 

Morgan zagwizdał z podziwem.

-Ale masz cipeczkę. Mmm… same smakowitości. Dawno ci ktoś ją lizał?

-Odpierdol się Morgan, - warknęła.

 Cristi odezwała się łagodnie:

-Spokojnie, nie denerwuj się. Na pewno jeszcze jej tam nie ma. 

Młoda spojrzała na nią niespokojnymi oczyma.

-Jesteś pewna?! No bo wiesz… 

-Tak, jestem pewna. Gdyby tam była, na pewno byś to wiedziała.

-Ufff… bo tak się wystraszyłam!

-No, - pokiwała placem, - jeśli będziesz paradować w takim stroju, to na pewno jakiś wielki robal tam wlezie i zrobi swoje. 

Morgan uśmiechnął się szyderczo.

-Jeśli nie robal, to na pewno mój kutas! - powiedział. 

-No i co, no i co, skutkuje? - spytała Lara. 

-Nie, - grzecznie odpowiedziała Cristi.

-Coooo!

-Niestety, potrzebny jest jeszcze jeden składnik.

Lara patrzyła na nią coraz bardziej wystraszona.

-Jeszcze jeden? Jaki? Mamy go?

-Tak. To męskie nasienie. 

-Co ty gadasz. Niemożliwe, jak to działa?

-No cóż, wywołuje jeszcze większe podniecenie. No ale kiedy spermopijka poczuje samca, czepia się sztucznego członka i można ją bezpiecznie usunąć. 

Dopiero teraz Lara podciągnęła majtki, opuściła miniówkę. Po chwili zaczęła rozglądać się podejrzliwie. Cristi spojrzała na nią okiem doświadczonej koleżanki.

-Spokojnie, mała. Samo ugryzienie nie jest jeszcze tak bardzo groźne.

W oczach Azjatki jeszcze raz pojawił się lęk. 

-Tak, a jest jeszcze coś gorszego?!

-Niestety, tak, - odpowiedziała Cristina. 

W tym momencie oczy Lary zaczęły błyszczeć.

-Już zaczyna mi się robić gorąco, - powiedziała.

-W warunkach tutejszego klimatu grozi to wtórnym zakażeniem, - ciągnęła Kristi.

-No wiesz co, ale mnie pocieszyłaś.

-Ma ktoś jakiś środek dezynfekujący? - rzuciła pytanie. 

Morgan wyjął z kieszeni piersiówkę.

-Co to? - spytała zaskoczona.

-Środek dezynfekujący, - odpowiedział z rozbrajającym uśmiechem.

-Pijesz wódkę na służbie? 

-No co, dezynfekuję się od środka, - żachnął się. 

Skrzywiła się, ale wzięła butelkę.

-W sumie może być, - skwitowała.

Uklękła przed Natanem, zdjęła nakrętkę i chwytając wymęczonego kutasa wylała nań sporą ilość. Chłopak błyskawicznie odzyskał przytomność i wrzasnął na całe gardło. 

-Jasna cholera, co wy mi kurwa robicie!!!

Chciał się podnieść, jednak Cristi, stanowczym ruchem przytrzymała go na ziemi. 

-Nie szarp się, za chwilę przejdzie, - próbowała go uspokoić.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...