34. Dezynfekuję się od środka.
-Pijesz wódkę na służbie?
-No co, dezynfekuję się od środka, - żachnął się.
Skrzywiła się, ale wzięła butelkę.
-W sumie może być, - skwitowała.
Uklękła przed Natanem, zdjęła nakrętkę i chwytając wymęczonego kutasa wylała nań sporą ilość. Chłopak błyskawicznie odzyskał przytomność i wrzasnął na całe gardło.
-Jasna cholera, co wy mi kurwa robicie!!!
Azjatka poderwała się na równe nogi. Nerwowo zaczęła usuwać resztki roślin spomiędzy ud.
-Kurwa, czemu wcześniej o tym nie powiedziałaś?! - warknęła ze złością.
Teraz to Cristi się uśmiechnęła.
-O czym?
-Jak to, o czym? No, że atakuje też kobiety…
-Bo nie pytałaś.
-No powiedz mi, czy można to jakoś usunąć?
-Owszem - powiedziała z przekąsem pani doktor.
Młoda patrzyła na nią, jak na wybawicielkę.
-Powiedz wreszcie.
-Na pewno teraz nie dalibyśmy tego zrobić, ale powiem ci. Przy pomocy specjalnego wibratora zmoczonego sokiem jednej z tutejszych roślin.
-O ja pierdolę! - jęknęła dziewczyna.
Na jej pięknej buzi pojawił się niepokój. Podwinęła spódniczkę, ściągnęła majteczki i ze szczególną troskliwością zaczęła oglądać swoją cipkę. Miała ładny gęsty, krótko przystrzyżony zarost. Już miałem na nią ochotę.
Morgan zagwizdał z podziwem.
-Ale masz cipeczkę. Mmm… same smakowitości. Dawno ci ktoś ją lizał?
-Odpierdol się Morgan, - warknęła.
Cristi odezwała się łagodnie:
-Spokojnie, nie denerwuj się. Na pewno jeszcze jej tam nie ma.
Młoda spojrzała na nią niespokojnymi oczyma.
-Jesteś pewna?! No bo wiesz…
-Tak, jestem pewna. Gdyby tam była, na pewno byś to wiedziała.
-Ufff… bo tak się wystraszyłam!
-No, - pokiwała placem, - jeśli będziesz paradować w takim stroju, to na pewno jakiś wielki robal tam wlezie i zrobi swoje.
Morgan uśmiechnął się szyderczo.
-Jeśli nie robal, to na pewno mój kutas! - powiedział.
-No i co, no i co, skutkuje? - spytała Lara.
-Nie, - grzecznie odpowiedziała Cristi.
-Coooo!
-Niestety, potrzebny jest jeszcze jeden składnik.
Lara patrzyła na nią coraz bardziej wystraszona.
-Jeszcze jeden? Jaki? Mamy go?
-Tak. To męskie nasienie.
-Co ty gadasz. Niemożliwe, jak to działa?
-No cóż, wywołuje jeszcze większe podniecenie. No ale kiedy spermopijka poczuje samca, czepia się sztucznego członka i można ją bezpiecznie usunąć.
Dopiero teraz Lara podciągnęła majtki, opuściła miniówkę. Po chwili zaczęła rozglądać się podejrzliwie. Cristi spojrzała na nią okiem doświadczonej koleżanki.
-Spokojnie, mała. Samo ugryzienie nie jest jeszcze tak bardzo groźne.
W oczach Azjatki jeszcze raz pojawił się lęk.
-Tak, a jest jeszcze coś gorszego?!
-Niestety, tak, - odpowiedziała Cristina.
W tym momencie oczy Lary zaczęły błyszczeć.
-Już zaczyna mi się robić gorąco, - powiedziała.
-W warunkach tutejszego klimatu grozi to wtórnym zakażeniem, - ciągnęła Kristi.
-No wiesz co, ale mnie pocieszyłaś.
-Ma ktoś jakiś środek dezynfekujący? - rzuciła pytanie.
Morgan wyjął z kieszeni piersiówkę.
-Co to? - spytała zaskoczona.
-Środek dezynfekujący, - odpowiedział z rozbrajającym uśmiechem.
-Pijesz wódkę na służbie?
-No co, dezynfekuję się od środka, - żachnął się.
Skrzywiła się, ale wzięła butelkę.
-W sumie może być, - skwitowała.
Uklękła przed Natanem, zdjęła nakrętkę i chwytając wymęczonego kutasa wylała nań sporą ilość. Chłopak błyskawicznie odzyskał przytomność i wrzasnął na całe gardło.
-Jasna cholera, co wy mi kurwa robicie!!!
Chciał się podnieść, jednak Cristi, stanowczym ruchem przytrzymała go na ziemi.
-Nie szarp się, za chwilę przejdzie, - próbowała go uspokoić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz