15. Całe nasienie ma być dla niej.
-Panowie, będziecie mieli sporą pracę do wykonania. Żadnych stosunków seksualnych, całe nasienie ma być dla niej. Spotkamy się jutro po południu. Przekaż pozostałym.
Na X10BA występowało wiele gatunków jadowitych węży. Niektóre z nich, na przykład: xyntus z rodziny nugo saurus potrafiły pluć halucynogennym jadem na odległość dwóch metrów, który, co dziwne, był zabójczy tylko dla samic. Osobnik płci żeńskiej, trafiony taką substancją wpadał w seksualny szał, który jeśli nie udzielono szybkiej pomocy, prowadził do śmierci w męczarniach.
W przypadku ziemskich kobiet najlepszym i najprostszym sposobem leczenia okazał się być kilkunastogodzinny stosunek z wieloma partnerami. Chodziło o jak największą ilość spermy rozprowadzonej po ciele ofiary.
Także ukąszenia niektórych tutejszych pająków mogły być groźne, a nawet śmiertelne. Z kolei jadowitość penipulta z rodziny kutaranta była znacznie przeceniana, ponieważ ich ukąszenia rzadko powodowały groźne komplikacje.
Kiedy wszedłem od razu zorientowałem się, że coś jest nie tak. Fiona leżała na łóżku z szeroko rozchylonymi nogami i patrzyła na mnie dzikim wzrokiem. Znałem ją od lat, była naszym antropologiem. Ta, zawsze opanowana, rzeczowa i dobrze zorganizowana blondynka, teraz zdawała się nie kontrolować własnych emocji. W jej spojrzeniu było coś, co mnie przeraziło.
-Co się stało? - spytałem patrząc na jej nienaturalnie duże piersi, które unosiły się i opadały w rytm szybkiego oddechu.
Milczała, przeszywając mnie swoimi, pięknymi niebieskozielonymi oczyma. Miała na sobie biały klimasweter i dżinsową minispódniczkę, która zsunęła się teraz do połowy pośladków. Pod spodem spostrzegłem klimafigi, więc gdzieś przed chwilą była.
Na Faktorii często ubieraliśmy specjalną bieliznę chroniącą przed nadmierną wilgotnością i wysoką temperaturą powietrza. Widząc ją w takim stroju szybko zorientowałem się, że wyszła poza obóz. Ponieważ na ten dzień niczego nie planowaliśmy, zastanawiałem się, jaki był powód tej wyprawy.
Po chwili zamknęła oczy i miałem wrażenie, że zapadła w płytki letarg. Nie trwało to jednak zbyt długo. Uniosła powieki, chwyciła ramionami za podudzia i podciągnęła kolana pod samą brodę. Patrzyła tak, jakbym był przezroczysty, dygotała.
-Fiona, co się stało?! - powtórzyłem pytanie, coraz bardziej przejęty.
Podszedłem do niej i wyciągnąłem rękę.
-Zostaw mnie! - warknęła zmienionym głosem.
-Fiona?!!
-Zostaw!!!
Zrozumiałem, że to coś poważnego.
-Idę po Cristi, - powiedziałem.
Wyszedłem i starannie zamknąłem za sobą drzwi. Po trzech minutach staliśmy już w wejściu do sypialni. Doświadczonemu lekarzowi wystarczyło tylko jedno spojrzenie.
-Pająk.
-Czy to groźne? - spytałem.
-Zależy.
-Od czego?
-Od tego, jaki to gatunek. Czy ona była zabezpieczona przez mutanta?
-Jeszcze nie.
-To niedobrze. Od tej chwili to pomieszczenie służy za izolatkę. Zamknąć i nikogo, pod żadnym pozorem nie wpuszczać.
-Rozumiem, kwarantanna, - zgodziłem się.
-Panowie, będziecie mieli sporą pracę do wykonania. Żadnych stosunków seksualnych, całe nasienie ma być dla niej. Spotkamy się jutro po południu. Przekaż pozostałym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz