32. Musi zrobić swoje.
Szef ochrony otworzył oczy, ale nie szarpał się. Z jego ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki i westchnienia. Nie był to strach, lecz podniecenie. Jego penis pęczniał i coraz bardziej się wyprężał. Bezkręgowiec opinał go niczym sztuczna wagina. “No tak”, - pomyślałem, - “musi zrobić swoje. Wtedy da mu spokój”.
Natan miał trzydzieści lat, był wysportowany i silny. Na naszym okręcie pełnił funkcję kierownika ochrony. Całkowite unieruchomienie go stanowiło dla nas nie lada wyzwanie. Trzeba było sobie jakoś z tym poradzić. Usadowiłem się za jego głową, chwyciłem za dłonie i przycisnąłem je kolanami. Musiałem nieźle się napracować, bo szarpał się coraz mocniej.
-Cristi, co się dzieje?! - spytałem zaniepokojony.
-On próbuje ją zerwać! - odpowiedziała zdenerwowanym głosem.
Wciąż nic nie rozumiałem.
-To dlaczego mu na to nie pozwolimy?
Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, ale nie wyjaśniła tego.
-Walnij go! - krzyknęła natomiast.
-Co?!
“Co ona wygaduje? Mam uderzyć kolegę? Tak bez powodu?” - pomyślałem.
-Uderz go! - powtórzyła stanowczo.
-Ale po co?!
Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta.
-No, przyłóż mu!
Patrzyłem na nią jak na wariatkę. Wcale się tym nie przejęła.
-Walnij go wreszcie. Jebnij go w czerep! Tylko tak, żeby stracił przytomność.
Czułem, ze albo z nią coś jest nie porządku, albo ja czegoś nie wiem. Mimo to pod presją chwili chwyciłem kawał gałęzi.
-Tylko go nie zabij! - powiedziała ostrzegawczo.
Bałem się, że rzeczywiście zrobię mu krzywdę. Wymierzyłem kontrolowany cios. Ciało chłopaka natychmiast zwiotczało. To mogło się źle skończyć.
-Coś ty kazała mi zrobić?! - powiedziałem drżąc z wrażenia.
-Nic mu nie będzie, - starała się mnie uspokoić, jednak jakoś na mnie to nie działało.
Nic nie mówiłem. Patrzyłem na nią z pytaniem w oczach.
-Co się tak dziwisz, - zaczęła w końcu, - wygląd spermopijki wywołuje u człowieka paniczny odruch pozbycia się jej, ale to najgorsze z możliwych rozwiązanie.
-Jak to, przecież to pierwsze co powinniśmy zrobić? Niedobrze mi się robi, kiedy na to patrzę, - powiedziałem ze wstrętem.
-Błąd. To tylko skutkuje rozerwaniem tego bezkręgowca i uwolnieniem jego jadu do organizmu ofiary.
-Aha, - mruknąłem.
Na dodatek w ciele ofiary pozostają jego szczęki, które bardzo trudno jest później wyjąć, - wyjaśniła naukowo.
-Co za paskudztwo. Kurwa, zaraz się porzygam! - rzucił Morgan, chwiejąc się na nogach.
Dziewczyna spojrzała na mnie, a zaraz później na kolegę i powoli cedząc słowa dodała:
-Pamiętajcie, nigdy nie zrywajcie tego robala.
Po moich plecach przeszedł dreszcz. Tak czy inaczej, po chwili Natan zaczął odzyskiwać przytomność. Tymczasem Cristi zaczęła rozglądać się z niepokojem.
-Mamy jakąś linę?! - zawołała.
Niemal w tej samej chwili z samego końca grupy wyłoniła się Lara, niewysoka dziewczyna o urodzie Japonki. Odpięła ze swojego plecaka zwój liny i rzuciła w naszą stronę.
Natychmiast skrępowaliśmy poszkodowanego kolegę. Leżał na ziemi związany jak baran, a jego spodnie znajdowały się na kolanach.
Wreszcie, kiedy pierwsze uczucie obrzydzenia minęło, pojawiła się zwykła ciekawość. Zwierzę nie było ani takie straszne, ani takie paskudne, na jakie na samym początku wyglądało. Przypominało nieco ziemskiego węgorza. Kurcząc się i rozluźniając stopniowo wciągało w siebie kutasa naszego kolegi.
Szef ochrony otworzył oczy, ale nie szarpał się. Z jego ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki i westchnienia. Nie był to strach, lecz podniecenie. Jego penis pęczniał i coraz bardziej się wyprężał. Bezkręgowiec opinał go niczym sztuczna wagina. “No tak”, - pomyślałem, - “musi zrobić swoje. Wtedy da mu spokój”.
Nagle zesztywniał, a jego podbrzusze zaczęło kurczyć się, jak szalone.
Glu, glu, glu!!! - rozchodziły się głośne dźwięki spomiędzy jego nóg.
Przez ciało robaka, poczynając od otworu gębowego a kończąc na ogonie, zaczęły przepływać zaciskające się fale. Cristi pochyliła się i z uwagą obserwowała.
-To już nie potrwa długo, - powiedziała cicho.
-Że co? - zapytałem zaskoczony.
-Odżywia się, - usłyszałem odpowiedź.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz