Szukaj na tym blogu

9 kwietnia 2021

Planeta rozkoszy.

17. Nadziała się niczym kurczak na rożen.


Puściłem ją i, rozkładając ręce na boki, pozwoliłem nadziać się jej do samego końca. Podziwiałem, jak centymetr po centymetrze dokonuje się ten wspaniały akt. W końcu poczułem jak jej pośladki rozgniatają moje jądra. Nadziała się niczym kurczak na rożen, więcej już nie było można. 


Wiedziałem, że nie mam na co czekać. Nie umiałem sobie tego wytłumaczyć, ale byłem przekonany, że natychmiast muszę przejść do działania. W ciągu kilku sekund zrzuciłem z siebie wszystkie ciuchy i, dysząc, uwaliłem się za jej plecami. Teraz byłem już pewny, że zrobiłem dobrze. 

-Och, jest, jest! - jęczała pchając kutasa do ciasnej szparki.

Kiedy znalazłem się już wewnątrz niej zacząłem rytmicznie poruszać biodrami. Jej podbrzusze kurczyło się i rozluźniało w coraz szybszym tempie. Była tak ciasna, tak gorąca i mokra, że kręciło mi się w głowie. Mój fiut zawarł jakiś dziwny pakt z jej pizdeczką. Zamiast się poddać i strzelić do środka, pęczniał i twardniał coraz bardziej, chciał jeszcze i jeszcze. Nigdy wcześniej się tak nie czułem, byłem półprzytomny z rozkoszy, ledwie widziałem na oczy, a mimo to mógłbym ruchać i ruchać. 

Obserwowałem moją pałę i byłem bardzo zdziwiony. Jej pizda zaciskała się na niej faliście: poczynając na wargach, a gdzieś na najgłębszych warstwach kończąc. Była jak cielak, doiła mnie taktycznie i dokładnie tak, by najpierw zamieszać śmietanką, a później wyciągnąć ją do ostatniej kropelki. 

-Ruchaj mnie, ruchaj, gorylu, och wal mocno! - dopingowała.

Znów nastąpiła we mnie jakaś przemiana. 

-No dobrze, sama tego chciałaś, dziwko! - warknąłem.

Bliskość jej nagiego, miękkiego ciała doprowadzała mnie do szaleństwa. Byłem rozbudzony do granic możliwości. 

Nagle odwróciła się na plecy i wyrzuciła ramiona za głowę. 

-Ooooo taaaak, taaaaak, wal mocno!!! - pojękiwała.

Siedziałem w niej i łomotałem biodrami, zapierała się nogą o mój tors. Mocno chwyciłem ją za udo, a jej stopa znalazła się gdzieś za moją głową. Patrzyłem na jej kołyszące się piersi, czułem, jak mój kutas topnieje w żarze jej cipki. 

-O matko święta, albo ty mnie wykończysz, albo ja ciebie!!! - bełkotałem.

-Pierdol mnie, nie daj mi szans kapitanie. 

Zapach, który wymieszał się z powietrzem był tak ciężki, tak słodki, że w pomieszczeniu włączyła się dodatkowa wentylacja. 

Przerwała na chwilę, a później pochłonęła mnie tak mocno, że tracąc przytomność padłem na wznak i, nie dając mi ani sekundy wytchnienia, wgramoliła się na mnie. 

-Uch! - stęknąłem, kiedy wepchnęła moją maczugę między swoje pośladki. 

Zaczęła opadać, a ja stopniowo wciskałem się w jej dupcię. Do tej chwili byłem przekonany, że w jej cipce jest tak ciasno, że ciaśniej być nie może, teraz dotarło do mnie, że jednak może. 

-O ja pierdolę!!! - wyrzuciłem z siebie, kiedy poczułem stalowy uścisk zwieraczy na moim fiucie. 

-Och tak, tak Jazonie, pierdolisz, jeszcze jak pierdolisz, tylko nie przestawaj! - powtarzała, jak nakręcona.

Puściłem ją i, rozkładając ręce na boki, pozwoliłem nadziać się jej do samego końca. Podziwiałem, jak centymetr po centymetrze dokonuje się ten wspaniały akt. W końcu poczułem jak jej pośladki rozgniatają moje jądra. Nadziała się niczym kurczak na rożen, więcej już nie było można. Teraz pozostawał już tylko ruch do góry i to było jeszcze bardziej odlotowe. Mój kutas rozprężał się po tytanicznym uścisku. Poczucie wolności było tak silne i nagłe, że w kroczu doznałem szybkiego i niekontrolowanego pulsowania. Kiedy pozostał w niej już tylko sam łeb, powoli zaczęła opadać. Jeszcze raz dobiła do końca i powróciła do poprzedniej pozycji. Robiła to bardzo powoli, wręcz w ślimaczym tempie. Czułem każdą, najdrobniejszą nierówność jej dziurki. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...