Szukaj na tym blogu

6 kwietnia 2021

Planeta rozkoszy.

14. Choć się starał, nie trafił. 


Nim zdążyła kiwnąć, że jest gotowa, strzelił w nią potężnym strumieniem gorącej spermy. Choć się starał, nie trafił. Pierwsza porcja ochlapała jej piersi i brzuch. Brawo! Piękny widok.


Po chwili Dalia leżała na plecach ze zgrabnym tyłeczkiem na skraju sofy i nogami wycelowanymi prosto w niebo. Tymczasem Jonasz opadł swoim czarnym radłem w jej spragnioną bruzdę. Zanim zdążyła wyrzucić z siebie choć jedno słowo począł orać ją, jak grząską ziemię. Z zapartym tchem obserwowaliśmy to od tyłu. Przez moment kamera pokazywała jej przepełnioną cierpieniem, zmęczoną twarz. Jak zahipnotyzowana patrzyła na huśtające się, wielkie jaja mutanta. 

-Komputer! - rzuciłem komendę, - pasek na dole ekranu rozjaśnił się na znak, że maszyna zrozumiała, - Obraz numer dwa! 

Niemal natychmiast podgląd przełączył się na widok z boku. Musiała spostrzec ruch obiektywu, bo jak aktorka patrzyła prosto w kamerę. Najwyraźniej bawiło ją to. Speszyliśmy się tak, jakby w ogóle nie dzielił nas ekran. 

Leżała na plecach, jej goła dupcia wisiała w powietrzu, a zgrabne nogi zadarte były niemal za głowę. Jej cipka była niczym tarcza przebita grubym oszczepem Jonasza. Sapiąc próbował wepchnąć ją do samego końca. 

Nagle, bez ostrzeżenia opadł na nią  i bardzo szybko zaczął poruszać biodrami. Zaczęło się. Z głośników dobiegały donośne jęki i westchnienia. Doświadczała rozkoszy. 

Odwróciłem się. Oczywiście moje podejrzenia okazały się słuszne. Nasi także finiszowali. Karl łomotał anus Cristi i jęczał przy tym niemiłosiernie. Widać było, że długo nie pociągnie. 

Byłem rozdarty. Nie wiedziałem gdzie patrzeć. Znowu powróciłem do sali za szybą. Jonasz wyglądał, jak starożytny heros walczący z jakimś mitycznym potworem. Wsparty na kolanach pochylał się nad rozpłaszczonym ciałem dziewczyny, a jego biodra pracowały niestrudzenie, niczym maszyna, raz po raz dźgając jej szparkę długim tłokiem. Musiało być jej naprawdę dobrze. 

-Uch, uuuch, uuuuuch!!! - rozlegało się głośne sapanie zwierzęcia.

-Aaaaaach, aaaaaach!!! - wtórowała mu piękna blondyneczka.

Zwijała się pod jego umięśnionym torsem próbując złapać choć jeden haust powietrza. 

Coś się stało. Nagle wstał. Poderwała się za nim na równe nogi, drżała. Mruknął coś niezrozumiale patrząc raz na nią, raz na swojego kutasa. Błyskawicznie zrozumiała, o co mu chodzi. No tak jakże mogłem się nie domyśleć. Uklękła i chwyciła w garść jego wielkie narzędzie. Szeroko otworzyła usta i skierowała fiuta w sam środek. Nim zdążyła kiwnąć, że jest gotowa, strzelił w nią potężnym strumieniem gorącej spermy. Choć się starał, nie trafił. Pierwsza porcja ochlapała jej piersi i brzuch. Brawo! Piękny widok. Po chwili zamknęła buzię na jego wężu i zaczęła łykać starając się nie uronić ani kropelki. Niesamowite. Małpiszon naprężył się i jeszcze głośniej stękał. 

Tutaj też się sporo działo. Odwróciłem głowę i zobaczyłem, że Karl tryska na spocony brzuch pani doktor. No lepiej nie mogło być. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...