Szukaj na tym blogu

3 kwietnia 2021

Planeta rozkoszy.

11. Ledwie mieścił się w jej ustach.


Stał a ona przysiadła przed jego nogami. Wysunął biodra w jej stronę, jedną ręką chwyciła go za wielką torbę a drugą brandzlowała swoją cipkę. Ssała z zamkniętymi oczami i lekko wysuniętym językiem. Banan ledwie mieścił się w jej ustach. 


-Cholera, czy on nie jest za duży, ona jest taka drobna? - powiedziałem z niepokojem. 

-Uspokój się. Jest w sam raz, - odezwał się Morgan.

-Ha ha ha… im większe narzędzie, tym więcej cennego nasienia w środku, - z radością dorzucił Karl.

-No tak, - mruknąłem. 

Sperma mutantów była zasobna w odpowiednią ilość substancji uodparniających na większość toksyn pochodzących z taj nieszczęsnej planety. Szukanie tych specyfików tradycyjnymi metodami zajęłoby całe lata, a my nie mieliśmy tyle czasu. Już dawno zdążyliśmy zrozumieć, że jest to jedyny sposób, żeby cało i zdrowo wrócić na naszą kochaną Ziemię. Wyglądało to w ten sposób, że te istoty przekazywały to naszym kobietom a one nam. 

-Wkrótce wybieramy się w bardzo niebezpieczny rejon. Musimy ją dobrze zabezpieczyć, - dorzuciła Cristi.

Karl popatrzył na nią podejrzliwym wzrokiem.

-Och Kristino, jakaś ty troskliwa, przyznaj, że cię to kręci?

Uniosła wzrok i dobrze udając zgorszenie powiedziała:

-Przestań Karl, przecież wiesz, że Dalia jest zbyt cenna dla załogi i nie możemy pozwolić, by zachorowała. 

Wiedziałem, że doprowadzi to do sprzeczki więc przerwałem im.

-Mimo wszystko, trochę się obawiam. On jest naprawdę duży. 

-Wiem, że się martwisz Jazonie, ale uwierz mi, nie ma powodu do niepokoju. Widziałam ją w podobnych sytuacjach i wiem, że zawsze świetnie sobie radzi. 

-Tak, oczywiście na pewno masz rację, - westchnąłem. 

Odkręciłem się w stronę półprzezroczystej ściany. Obserwowałem, jak ciężkie jaja wielkoluda stopniowo układają się na brodzie delikatnej młodej dziewczyny. Olbrzym doskonale wiedział co robi, my także. To był rodzaj inicjacji na tej planecie. Ona miała zostać wyruchana, a myśmy byli nastawieni na niezły pokaz. 

Po dwóch minutach leżał na wygodnej sofie kompletnie goły, a siedziała obok niego bez spodenek, bez majtek, z podwiniętą pod cycki koszulką i pewnie trzymała jego sterczącą, gigantyczną rakietę w obydwu rękach. 

-Nie wierzę, po prostu nie wierzę, - powtarzała, jak w transie.

Słuchaliśmy wszystkiego poprzez system nagłośnienia. W naszym pomieszczeniu robiło się jakby coraz goręcej. Zacząłem się zastanawiać, czy będzie to tylko widowisko, czy może coś więcej. 

-Och, Boże, taki kawał dorodnego fiuta tylko do mojej dyspozycji. Cudo. Czy ja wygrałam go na loterii? - mówiła coraz bardziej podnieconym głosem. 

Przejechałem wzrokiem po twarzach zebranych w pomieszczeniu ludzi. 

-Moi drodzy, - zacząłem powoli, - czuję, że będziemy mieli niezły pokaz. Może się czegoś napijemy? Po chwili zwróciłem się do kolegi - Jak tam nagranie, Morgan?

-Idzie gładko szefie, ze wszystkich kamer, - odpowiedział dziarsko. 

-To świetnie, - mruknąłem, - to świetnie. 

Nim zdążyliśmy się zorientować, Dalia klęczała już między nogami mutanta i trzymała łeb jego kutasa w szeroko rozwartych ustach. Cristi tylko się uśmiechała.

-Popatrzcie na nią, a nie mówiłam?! - zawołała radośnie. 

Z głośników zaczęło dobiegać ciche mlaskanie. Nasza koleżanka, niczym rasowa kurwa obciągała druta mięśniakowi niemieszczącemu się w drzwiach. 

Stał a ona przysiadła przed jego nogami. Wysunął biodra w jej stronę, jedną ręką chwyciła go za wielką torbę a drugą brandzlowała swoją cipkę. Ssała z zamkniętymi oczami i lekko wysuniętym językiem. Banan ledwie mieścił się w jej ustach. 

Po chwili objęła go dwoma rękami i obrabiała samą głowicę.  To było coś. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...