Szukaj na tym blogu

21 kwietnia 2021

Planeta rozkoszy.

29. W kałuży nasienia.


Fiona leżała na łóżku w kałuży nasienia. Była mokra, zmordowana, ale coraz bardziej spokojna i rozluźniona. 


Zapadła cisza, przez długą chwilę nic się nie działo i nagle:

-Yyyyyyyyaaaaaaaaach!!! - rozległo się przeciągłe wycie Charona. 

Jego sperma długą, mocną serią poszybowała nad jej ciałem i, z niesamowitym impetem, uderzyła w podbródek. Odbiła się od niego i spadając ochlapała jej cycki. Po pięciu sekundach biała struga, znacząca ślad, przez całą długość jej  tułowia powoli zaczęła rozpływać się na boki. 

-Ale strzał! - usłyszałem podniecony głos Cristi. 

Odruchowo uśmiechnąłem się. Przyjemnie było patrzeć na coś takiego. 

-Poczekaj, to jeszcze nie koniec, - powiedziałem z nieukrywanym zadowoleniem.

Tymczasem Herkules uniósł głowę Fiony, oparł na ugiętym kolanie, chwycił swoją fujarę, wycelował i trysnął prosto w jej gardło. No to już była prawdziwa wirtuozeria. 

Gul, gul, gul… - łykała dziewczyna.

Nasienie błyskawicznie wypełniło jej buzię, przelało się obfitą, powolną kaskadą i zaczęło spadać na jej piersi. “Brawo mała, tak trzymaj! Nie poddawaj się”, - myślałem. Wysunęła język, próbując zebrać resztki i wtedy stało się coś nieoczekiwanego. 

W momencie, kiedy przerzucił swoją długą lagę przez jej ramię nastąpiła druga jeszcze potężniejsza erupcja. Bryzgał na jej tors, jak z węża strażackiego. Lepki balsam wypełnił wszystkie zakamarki jej zgrabnego ciała. Wkrótce od stóp do głów pokryta była niczym słodkim lukrem. Hmm… niesamowity widok. 

-Oooo matko! - westchnęła z zachwytem Cristi, Nie spodziewałam się, że będzie tego aż tyle.

-Nie mów, że jesteś zaskoczona. Sama twierdziłaś, że to nic więcej jak maszynka do produkcji nasienia, - powiedziałem spokojnie, chociaż w głębi także się gotowałem.  

W jej oczach pojawiło się rozmarzenie. Jakiś wyraz uwielbienia i tęsknoty. 

-No wiesz jako lekarz i naukowiec, to nie, ale kiedy się to widzi na własne oczy to już zupełnie inna bajka. 

-No tak, - westchnąłem, - prawda, że są niesamowite. 

W tym samym momencie Charon postanowił do końca opróżnić swoje ciężkie jaja. 

-Patrz, - szepnąłem w stronę koleżanki, - To jeszcze nie koniec.

Czarny olbrzym, napełniwszy pizdeczkę, przesunął swojego drąga w kierunku jej ust, sam koniec ułożył na brodzie i wlał w jej gardło wszystko, co w nim pozostało. Nie łykała. Teraz już nie. Nie próbowała się bronić. Oddychała przez nos i pozwalała białej powodzi przelewać się przez jej twarz, jak przez chińską fontannę. 

-Jedna zabezpieczona, - rzuciłem krótko. 

Fiona leżała na łóżku w kałuży nasienia. Była mokra, zmordowana, ale coraz bardziej spokojna i rozluźniona. 

-Zadziała? - rzuciłem w stronę przyjaciółki, którą przed chwilą wyruchałem.

-Tak, - odpowiedziała, - teraz powinna zasnąć.

-No to, co zbieramy się? 

-Tak, tak, - westchnęła. Spojrzała na mnie jakoś tak gorąco. - Tylko wiesz co? 

-Hmmm… no nie wiem.

-Poczekaj jeszcze mamy trochę czasu. 

Spojrzałem na nią zaskoczony.

-Czasu, na co? 

-No wiesz… widzę, że jeszcze ci do końca nie opadł, może zrobię ci loda. Co ty na to Jazonie?

-Z miłą chęcią koleżanko, z miłą chęcią… 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...