29. W kałuży nasienia.
Fiona leżała na łóżku w kałuży nasienia. Była mokra, zmordowana, ale coraz bardziej spokojna i rozluźniona.
Zapadła cisza, przez długą chwilę nic się nie działo i nagle:
-Yyyyyyyyaaaaaaaaach!!! - rozległo się przeciągłe wycie Charona.
Jego sperma długą, mocną serią poszybowała nad jej ciałem i, z niesamowitym impetem, uderzyła w podbródek. Odbiła się od niego i spadając ochlapała jej cycki. Po pięciu sekundach biała struga, znacząca ślad, przez całą długość jej tułowia powoli zaczęła rozpływać się na boki.
-Ale strzał! - usłyszałem podniecony głos Cristi.
Odruchowo uśmiechnąłem się. Przyjemnie było patrzeć na coś takiego.
-Poczekaj, to jeszcze nie koniec, - powiedziałem z nieukrywanym zadowoleniem.
Tymczasem Herkules uniósł głowę Fiony, oparł na ugiętym kolanie, chwycił swoją fujarę, wycelował i trysnął prosto w jej gardło. No to już była prawdziwa wirtuozeria.
Gul, gul, gul… - łykała dziewczyna.
Nasienie błyskawicznie wypełniło jej buzię, przelało się obfitą, powolną kaskadą i zaczęło spadać na jej piersi. “Brawo mała, tak trzymaj! Nie poddawaj się”, - myślałem. Wysunęła język, próbując zebrać resztki i wtedy stało się coś nieoczekiwanego.
W momencie, kiedy przerzucił swoją długą lagę przez jej ramię nastąpiła druga jeszcze potężniejsza erupcja. Bryzgał na jej tors, jak z węża strażackiego. Lepki balsam wypełnił wszystkie zakamarki jej zgrabnego ciała. Wkrótce od stóp do głów pokryta była niczym słodkim lukrem. Hmm… niesamowity widok.
-Oooo matko! - westchnęła z zachwytem Cristi, Nie spodziewałam się, że będzie tego aż tyle.
-Nie mów, że jesteś zaskoczona. Sama twierdziłaś, że to nic więcej jak maszynka do produkcji nasienia, - powiedziałem spokojnie, chociaż w głębi także się gotowałem.
W jej oczach pojawiło się rozmarzenie. Jakiś wyraz uwielbienia i tęsknoty.
-No wiesz jako lekarz i naukowiec, to nie, ale kiedy się to widzi na własne oczy to już zupełnie inna bajka.
-No tak, - westchnąłem, - prawda, że są niesamowite.
W tym samym momencie Charon postanowił do końca opróżnić swoje ciężkie jaja.
-Patrz, - szepnąłem w stronę koleżanki, - To jeszcze nie koniec.
Czarny olbrzym, napełniwszy pizdeczkę, przesunął swojego drąga w kierunku jej ust, sam koniec ułożył na brodzie i wlał w jej gardło wszystko, co w nim pozostało. Nie łykała. Teraz już nie. Nie próbowała się bronić. Oddychała przez nos i pozwalała białej powodzi przelewać się przez jej twarz, jak przez chińską fontannę.
-Jedna zabezpieczona, - rzuciłem krótko.
Fiona leżała na łóżku w kałuży nasienia. Była mokra, zmordowana, ale coraz bardziej spokojna i rozluźniona.
-Zadziała? - rzuciłem w stronę przyjaciółki, którą przed chwilą wyruchałem.
-Tak, - odpowiedziała, - teraz powinna zasnąć.
-No to, co zbieramy się?
-Tak, tak, - westchnęła. Spojrzała na mnie jakoś tak gorąco. - Tylko wiesz co?
-Hmmm… no nie wiem.
-Poczekaj jeszcze mamy trochę czasu.
Spojrzałem na nią zaskoczony.
-Czasu, na co?
-No wiesz… widzę, że jeszcze ci do końca nie opadł, może zrobię ci loda. Co ty na to Jazonie?
-Z miłą chęcią koleżanko, z miłą chęcią…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz