Szukaj na tym blogu

29 kwietnia 2021

Planeta rozkoszy.


37. Dłoń mojej partnerki.


Zadrżałem, gdyż poczułem, że dłoń Cristi wślizguje się w mój rozporek. Mimowolnie odwróciłem się w jej stronę, nie odrywałem, jednak wzroku od istot znajdujących się poniżej. Dłoń mojej partnerki, w jakiś dziwny sposób naśladowała ruchy samicy. Po sekundzie poczułem ciepły, sprężysty uścisk na swoim fiucie. Zrobiło mi się bardzo przyjemnie. 


Nagle odwróciła się do niego przodem i uniosła głowę. Chwycił ją za podudzia i powoli uniósł do góry. Jej krocze zatrzymało się na wysokości ogromnej głowicy jego fiuta. Rozszerzył jej uda, chwilę poruszał całym ciałem, ostrożnie badając wejście, a później energicznie pociągnął na siebie. 

-Guuuuliiii, guuuul! - wydobywało się z jej gardła.

Widziałem, jak kurczy się i szarpie. Wpatrywała się w jego czarne ślepia, jakby prosząc, by już przestał. Nie przerwał, trzymał, póki nie zwiotczała, a później docisnął jeszcze mocniej. 

-Uuuueeeech! - westchnęła obejmując jego ciemne cielsko równocześnie ramionami i udami. 

Olbrzym zaczął płynnie opuszczać ją i unosić. Ruchy były ledwie widoczne, ale samica pojękiwała za każdym razem. Odchyliła ramiona do tyłu i oparła się o słup. Nie czekając wcisnął swoją wielką dłoń i podparł jej plecy. Czując się bezpiecznie puściła się. Bezgranicznie ufała jego objęciom. Przycisnął ją mocniej do siebie i rozgniótł jej ciało na swoim, nadętym brzuchu. 

-Giiiilgu, giiiilgu… - kwiliła jak słowik. 

Leżeliśmy rozpłaszczeni na kawałku palisady i patrzyliśmy. Z każdą minutą mój lęk coraz bardziej przeradzał się w zaciekawienie, fascynację, a na koniec, w coraz większe podniecenie. 

Niespodziewanie olbrzym płożył się na skalnej posadzce i wsparł swój kark o filar. Ciągle trzymał ją w swoich, wielkich dłoniach. Popatrzył na nią, obrócił kilka razy, po czym ostrożnie usadowił między swoimi, słoniowatymi nogami. Uklękła, wygięła się do tyłu, wypinając w jego kierunku swoje malutkie piersi. Sapnął tylko kiwając głową. 

Naraz to ona wyciągnęła swoją drobniutką dłoń w stronę tej, jego wielkiej, sterczącej gałęzi. Jego kutas był rozmiarów jej ramienia, łukowato wygięty w stronę brzucha i zwieńczony potężnymi jajami. Całość jego przyrodzenia ubarwiona była w fioletowo-czarne paski.

Jej delikatne paluszki próbowały zacisnąć się na twardej żołędzi. 

-Ukh! - stęknął wypinając swoje podbrzusze.

Wsunęła swoje kolano nieco głębiej a jego wielki wór zawisł na jej udzie. 

Zadrżałem, gdyż poczułem, że dłoń Cristi wślizguje się w mój rozporek. Mimowolnie odwróciłem się w jej stronę, nie odrywałem, jednak wzroku od istot znajdujących się poniżej. Dłoń mojej partnerki, w jakiś dziwny sposób naśladowała ruchy samicy. Po sekundzie poczułem ciepły, sprężysty uścisk na swoim fiucie. Zrobiło mi się bardzo przyjemnie. 

-Niesamowite, homobugalaris kopuluje… coś pięknego, - szeptała nie do końca zdając sobie sprawę z tego co wyczynia. 

-Nooooo! - mruknął Morgan, podwijając krótką spódniczkę Lary.

-Przestań, przestań, co ty robisz?! - protestowała.

Nim się zorientowałem młoda, drobna samiczka weszła na twarde, kanciaste biodra samca i z lekkim półobrotem wcisnęła dłoń pod jego drąga. Chwyciła go pewnie i bawiąc się drażniła swoje pośladki. Po chwili przytrzymała go w jednym miejscu i powoli zaczęła opadać. 

-Muuufff, muuufff! - sapał.

Jego cielsko było jak góra czarnego, przypalonego mięsa.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...