37. Dłoń mojej partnerki.
Zadrżałem, gdyż poczułem, że dłoń Cristi wślizguje się w mój rozporek. Mimowolnie odwróciłem się w jej stronę, nie odrywałem, jednak wzroku od istot znajdujących się poniżej. Dłoń mojej partnerki, w jakiś dziwny sposób naśladowała ruchy samicy. Po sekundzie poczułem ciepły, sprężysty uścisk na swoim fiucie. Zrobiło mi się bardzo przyjemnie.
Nagle odwróciła się do niego przodem i uniosła głowę. Chwycił ją za podudzia i powoli uniósł do góry. Jej krocze zatrzymało się na wysokości ogromnej głowicy jego fiuta. Rozszerzył jej uda, chwilę poruszał całym ciałem, ostrożnie badając wejście, a później energicznie pociągnął na siebie.
-Guuuuliiii, guuuul! - wydobywało się z jej gardła.
Widziałem, jak kurczy się i szarpie. Wpatrywała się w jego czarne ślepia, jakby prosząc, by już przestał. Nie przerwał, trzymał, póki nie zwiotczała, a później docisnął jeszcze mocniej.
-Uuuueeeech! - westchnęła obejmując jego ciemne cielsko równocześnie ramionami i udami.
Olbrzym zaczął płynnie opuszczać ją i unosić. Ruchy były ledwie widoczne, ale samica pojękiwała za każdym razem. Odchyliła ramiona do tyłu i oparła się o słup. Nie czekając wcisnął swoją wielką dłoń i podparł jej plecy. Czując się bezpiecznie puściła się. Bezgranicznie ufała jego objęciom. Przycisnął ją mocniej do siebie i rozgniótł jej ciało na swoim, nadętym brzuchu.
-Giiiilgu, giiiilgu… - kwiliła jak słowik.
Leżeliśmy rozpłaszczeni na kawałku palisady i patrzyliśmy. Z każdą minutą mój lęk coraz bardziej przeradzał się w zaciekawienie, fascynację, a na koniec, w coraz większe podniecenie.
Niespodziewanie olbrzym płożył się na skalnej posadzce i wsparł swój kark o filar. Ciągle trzymał ją w swoich, wielkich dłoniach. Popatrzył na nią, obrócił kilka razy, po czym ostrożnie usadowił między swoimi, słoniowatymi nogami. Uklękła, wygięła się do tyłu, wypinając w jego kierunku swoje malutkie piersi. Sapnął tylko kiwając głową.
Naraz to ona wyciągnęła swoją drobniutką dłoń w stronę tej, jego wielkiej, sterczącej gałęzi. Jego kutas był rozmiarów jej ramienia, łukowato wygięty w stronę brzucha i zwieńczony potężnymi jajami. Całość jego przyrodzenia ubarwiona była w fioletowo-czarne paski.
Jej delikatne paluszki próbowały zacisnąć się na twardej żołędzi.
-Ukh! - stęknął wypinając swoje podbrzusze.
Wsunęła swoje kolano nieco głębiej a jego wielki wór zawisł na jej udzie.
Zadrżałem, gdyż poczułem, że dłoń Cristi wślizguje się w mój rozporek. Mimowolnie odwróciłem się w jej stronę, nie odrywałem, jednak wzroku od istot znajdujących się poniżej. Dłoń mojej partnerki, w jakiś dziwny sposób naśladowała ruchy samicy. Po sekundzie poczułem ciepły, sprężysty uścisk na swoim fiucie. Zrobiło mi się bardzo przyjemnie.
-Niesamowite, homobugalaris kopuluje… coś pięknego, - szeptała nie do końca zdając sobie sprawę z tego co wyczynia.
-Nooooo! - mruknął Morgan, podwijając krótką spódniczkę Lary.
-Przestań, przestań, co ty robisz?! - protestowała.
Nim się zorientowałem młoda, drobna samiczka weszła na twarde, kanciaste biodra samca i z lekkim półobrotem wcisnęła dłoń pod jego drąga. Chwyciła go pewnie i bawiąc się drażniła swoje pośladki. Po chwili przytrzymała go w jednym miejscu i powoli zaczęła opadać.
-Muuufff, muuufff! - sapał.
Jego cielsko było jak góra czarnego, przypalonego mięsa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz