79. Gdzie był ów diabełek?
Tymczasem dziewczyna na stojąco kopulowała z czarnym nietoperzem. Nie wiem, co się stało, ale nagle spadłem do jej stóp. To krążenie i opadanie stawało się coraz bardziej przyjemne. Obserwowałem, jak opiera się o blat i pochyla do przodu. Tylko, gdzie był ów diabełek? Nie mogłem go dostrzec.
Stała w rozkroku z jaszczurką w cipce. Potworek zwisał jak suszony afrodyzjak. Po chwili ożył, szarpnął skrzydłami, jakby chciał wspiąć się po jej udach. Cały łeb, szyja aż po gadzie ramiona spoczywały w kobiecej szparce.
-Oooooch!!! - jęknęła podniecająco, wspierając dłonie o własne biodra.
Wzniosłem się wyżej, przesunąłem obok wklęsłego pępka, wielkich jak balony piersi, drobnych ramion, napiętej szyi i zatrzymałem się na wysokości odchylonej do tyłu głowy. Panienka wyglądała na bardzo podnieconą. Bez pośpiechu opadłem niżej, by móc przyjrzeć się temu, co robi nietoperz. Trzymając się jej ud, podciągał się do góry, by po chwili opaść do poprzedniego poziomu. Zawzięcie machał swoim cienkim ogonkiem. Gdzieś za nimi wielka żaba wąskimi źrenicami śledziła każdy ich ruch.
-Ach, aaaaaaach, ach! - pojękiwała samiczka.
Stała w rozkroku na ugiętych kolanach z rękoma wspartymi na pośladkach i wpatrywała się w swoje krocze. Jej intymne miejsce wciąż było okupowane przez niezbyt przyjemną latającą istotę. Kobieta jakby była zdziwiona, że ten stworek jeszcze w niej siedzi i z głośnym mlaskaniem próbuje doprowadzić do orgazmu. Jednak bez wątpienia było jej bardzo przyjemnie. Jej łydki drżały, a całe ciało było naprężone.
-Ach, akhah!!! - stękała głośno.
Dynamicznie balansowała biodrami do tyłu i do przodu jakby mogła tym pomóc czarnemu kutasowi w jego swawolnej akcji.
-Ach, ach, ach!!! - wzdychała.
Raz za razem uderzała pośladkami. Nietoperz przywarł do jej ud, zawieszając na niej część swojego ciężaru. Merdając ogonkiem, poruszał się wraz z nią. Zatrzymałem się na wprost na samym dole i patrzyłem, jak ta dziewczyna zmysłowo porusza swoją pupcią. Zdjęła dłonie z bioder i położyła na piersiach. Uniosła je do góry i zaczęła ugniatać.
-Ach, ach, ach... - dyszała, zaciskając i rozluźniając palce.
Uniosłem się do i zatrzymałem kilka centymetrów przed nią. Miałem wrażenie, że za chwilę wepchnie mojego sterczącego fiuta w swoje szeroko otwarte usta.
-Haaaaaa, aaaaaach, aaaaaa!!! - jęczała.
Jeszcze szerzej rozstawiła nogi. Stworek zawisł między nimi i się huśtał. Byłem przekonany, że za chwilę wypadnie.
-Uhu, uhu, uhu... - sapała.
Szarpała dolną częścią ciała, ściskała cycki i jęczała.
-Ołach, ołach, ołach!!!
Coraz bardziej zatracała się w tej niezwykłej grze miłosnej. Wykonałem półobrót i zawisłem nad stołem. Na jego środku umieszczony był jakiś znak. Było to niewielkie koło z pięcioma prostymi ramionami. Na końcu każdego znajdowały się wypukłości w kolorze pomarańczowym. Mogły to być lampki. Nie miałem pojęcia, co to wszystko miało oznaczać, ale było na tyle charakterystyczne, że nie dało się przejść obok tego obojętnie. Odwróciłem wzrok od stołu i spojrzałem na wprost. Jej pośladki lśniły już od potu, a każdy mięsień był napięty. Poruszała biodrami do przodu i do tyłu.
-Aaaach, aaaach, aaaaach!!! - jęczała.
Nagle jakaś siła niespodziewanie wyniosła mnie pod sam sufit. Byłem z boku, widziałem ją i jednocześnie wielką żabę w kącie. Patrzyłem i dotarło do mnie, że tak naprawdę to stworzenie tylko w niewielkim stopniu przypominało żabę. Łeb, owszem, ale nogi podobne były do wysuniętego z muszli małża. Jasno kremowym odcieniem rozpływały się po podłodze. Tymczasem dziewczyna na stojąco kopulowała z czarnym nietoperzem. Nie wiem, co się stało, ale nagle spadłem do jej stóp. To krążenie i opadanie stawało się coraz bardziej przyjemne. Obserwowałem, jak opiera się o blat i pochyla do przodu. Tylko, gdzie był ów diabełek? Nie mogłem go dostrzec.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz