87. Do obłędu.
Jej norka doprowadzała mnie do obłędu. W ciasnym objęciu jej mięśni mój kutas drżał i pulsował.
-Aaaaach! - wciągnęła głośno powietrze.
Do góry, do dołu, kółeczko...
-Uhu! - stęknęła.
Trzy razy kółeczko. Czułem twardy, gruby sutek.
-Och, och, och... - dyszała.
Sztywność mojego drąga najwyraźniej bardzo się jej podobała.
-Ach, uch!
Uderzyła, dwa razy, bardzo mocno, w sam środek i zaśmiała się słodko. Drżałem.
-Ucha-ha!
Do góry, do dołu... przytrzymała... przycisnęła.
-Mmmmmmm!
Kółeczko, kółeczko, kółeczko...
Jej mokra antenka przesuwała się po bardzo wrażliwej żyle. Wyprężyłem się.
-Ach! - wyrzuciłem z siebie.
Chwyciła moją pytę jak małe, zbłąkane zwierzątko i czule schowała między swoimi wielkimi cycami. Dygotałem.
-Ha, och! - stęknęła zadowolona.
Poruszała swoimi worami do góry i do dołu, z dwóch stron bardzo mocno je ściskała.
-Ooooooch! - jęknąłem.
Było ciasno, tak bardzo ciasno. Mój kutas schował się między nimi całkowicie i na dodatek ścisnęła je tak mocno, że ich antenki zetknęły się ze sobą.
-Ach! - wyrzuciła z siebie zadowolona.
Wykonywała drobne, prawie niezauważalne ruchy. Słyszałem ciche, mokre mlaskanie. Spojrzała mi w oczy i roześmiała się cichutko.
-Aua, ouł! - mruknęła po chwili.
Do góry, do dołu... - jeszcze raz rozpoczęła długie wahadłowe pieszczoty. Natychmiast oblała mnie fala gorąca, a drgawki opanowały całe moje ciało. Wiedziałem, że dłużej nie wytrzymam. Wyprężyłem się, a z mojego fiuta jeszcze raz strzeliła sperma.
-Och, och, och!!! - stękałem, chlapiąc na jej balony.
Nie zaprzestała posuwania, trzymała mnie w gorącym uścisku do samego końca, a ja tryskałem i tryskałem. Białe, błotniste nasienie wyskakiwało spomiędzy jej cycków.
-Oho, och, ach... - postękiwała zadowolona.
Ostatnie krople spadły w samą szczelinę, na wystający nieznacznie łeb. Widząc to, zaśmiała się.
-Oooooooooch!!! - jęknąłem głęboko zadowolony.
Nie czekając, pochyliła się nad moim podbrzuszem i wysunąwszy język, zaczęła zlizywać wszystkie pozostałości. Później wzięła go w swoje słodkie usteczka i jeszcze raz, głośno mlaskając, zaczęła ssać.
Kiedy znów go uwolniła w kącikach jej ślicznej buzi pozostały kropelki białej, lepkiej cieczy. Popatrzyła na mnie z pytaniem w oczach, w końcu zaśmiała się i wstała.
Prostując się, zahuśtała piersiami. Po chwili schylając się, ściągnęła swoje majteczki. Jej wygolona broszka była przecudowna.
-Uchu! - stęknęła, chwytając za biust.
Zaczęła ssać sutki, głośno pojękując. Drugą dłonią pieściła własną cipkę. Wsunąwszy do środka palec wskazujący, zaczęła poruszać.
-I jak, panie Hamman, terapia przyniosła oczekiwany rezultat? Jest pan zadowolony?
-Och tak! - westchnąłem, spoglądając na rozchylone płatki jej różyczki.
Jej cipeczka była mocno spuchnięta.
-Chcę, by wyszedł pan stąd, całkowicie odprężony, - ciągnęła, nie przerywając swojej zabawy.
Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Mimo takiego maratonu chciałem jej jeszcze, wciąż pragnąłem, pragnąłem jeszcze mocniej niż wcześniej.
-Wiem, co jeszcze mogę panu jeszcze zaoferować, - powiedziała, mocno akcentując końcówkę zdania i stopniowo opadając na moją pałę.
Ze zdziwienia wytrzeszczyłem oczy, bo mój kutas wcale nie opadł. Był tak samo sztywny, jak przed wytryskiem. Za wszelką cenę chciałem się w niej już znaleźć, wejść w to gorące, ciasne wnętrze.
Położyła rozpostartą dłoń na swoim wzgórku i czubkami palców zagarnęła mojego węża do środka.
-Hhhhhyyyy, ooooo! - westchnęła głośno.
Jej szeroko rozsunięte uda były niebiańsko podniecające, a szparka goszcząca mojego fiuta doprowadzała mnie wprost do obłędu. Kiedy jego koniec siedział w niej dostatecznie stabilnie, zaczęła powoli opadać.
-Aaaaaaaaaach!!! - jęknąłem z rozkoszy.
-Mmmmm-aaaaa!!! - stęknęła, unosząc się do góry.
Kiedy znów powoli zaczęła opadać, jeszcze raz wydała z siebie odgłos rozkoszy. Za trzecim razem nadziała się do samego końca. Jej norka doprowadzała mnie do obłędu. W ciasnym objęciu jej mięśni mój kutas drżał i pulsował. Pochyliła się do przodu i wsparła rękoma na moim torsie.
I znów się zaczęło... unosiła się i opadała, unosiła się i opadała. Z jej gardła wydobywały się rozkoszne westchnienia i jęki. Jej biodra poruszały się tak sprawnie, tak płynnie i rytmicznie, że myślałem, iż za chwilę zemdleję.
-Klaro, och Klaro!!! - wypowiadałem jej imię jak mantrę.
-Aaaaaa, aaaaa, aaaach!!! - odpowiadało mi słodkie kwilenie.
Na swoich bokach czułem jej coraz mocniej zaciskające się palce. Jak dzika amazonka dosiadała mnie w ekstatycznym uniesieniu. Jej wielkie piersi kołysały się przy każdym poruszeniu, a z cipki wydobywały się aromatyczne soki.
-Klaro, Klaro pamiętasz mnie?! - skomlałem.
-Och, oooooooo, oooooch!!! - wzdychała tylko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz