82. Wszystko zrozumiałem.
Jej wzrok zatrzymał się w okolicy moich ud. W tym samym momencie usłyszałem słodki śmiech. Kiedy uniosłem się jeszcze wyżej, wszystko zrozumiałem. Byłem kompletnie nagi, a mój kutas sterczał jak rakieta.
-Cholera! - zakląłem.
Byłem na zewnątrz. Nad moją głową przesuwał się brzuch wielkiego płaskiego statku z otworami silników. Szary talerz odlatywał w przestrzeń. Powoli uniosłem się ponad jego środkową krawędź i pod przezroczystą kopułą zobaczyłem pomarańczowy kwiat, dwa fruwające wokoło nietoperze, wielką żabę, robota na małym kółku, błyszczące odbicie, dziwnego krasnala a w samym środku czarnowłosą, nagą dziewczynę. Kopulowali na różne sposoby. To było ciekawe: krasnal jebał panienkę od tyłu, robot posuwał ją od przodu, kwiat ruchał fantom, a żabi król wszystkiemu się przyglądał. Chociaż, podejrzewałem, że także i on, na swój sposób, doświadczał rozkoszy.
Nagle okręt nabrał szybkości i w oślepiającym błysku zniknął w nadprzestrzeni. Znów ciemność.
Otworzyłem oczy i zobaczyłem szary sufit jakiegoś pokoju. Pomyślałem, że to kolejny epizod tego holograficznego filmu, ale tym razem czułem się jakoś inaczej. Bolała mnie głowa, a w plecy gniótł niezbyt miękki materac. Sufit był zwyczajny, po przecinany wąskimi kreskami jarzeniówek. Po mojej lewej stronie znajdowało się wysokie okno zaciągnięte pomarańczową zasłoną.
Z zewnątrz biło jasne światło. Odwróciłem się w jego stronę, ból jeszcze bardziej się nasilił. Nie miałem pojęcia, gdzie się znajduję, nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Zaczynałem się bać.
Okno było szersze, niż mi się na początku zdawało, kotary nie zakrywały całej jego powierzchni. Powoli uniosłem się na łokciach, ale przychodziło mi to z wielkim trudem. Po przeciwległej stronie pomieszczenia na komodzie zobaczyłem okrągły staromodny zegar. Przejechałem wzrokiem po nieciekawych ołowianych ścianach i nagle trafiłem na twarz.
„Jeszcze jedna twarz”, - pomyślałem z ironią.
Jednak ta twarz była inna, moje serce rozpoznało ją szybciej niż moja świadomość.
-Klara?! - zapytałem, nie dowierzając samemu sobie.
W milczeniu patrzyła w podłogę. Poczułem suchość w gardle.
-Klaro, kochanie! - powiedziałem uradowany.
Uniosłem się jeszcze wyżej. Siedziała na metalowym krześle z dużym notesem w dłoni.
-... no to jak, panie Hamman, możemy kontynuować? Czy jest pan gotów?
Nie wiedziałem, co robić, to wszystko było takie nie realne, a jednocześnie tak bardzo rzeczywiste.
-Klaro, żono moja! - odezwałem się nieco patetycznie.
Zachowywała się tak, jakby w ogóle mnie nie słyszała.
-Mówił pan, panie Hamman, że od kiedy wrócił pan z Alfa Centaury, pańskie lęki znacznie przybrały na sile.
Czyżbym był kimś innym? Nie mogłem uwierzyć w to, co się działo.
-Klaro! - odezwałem się jeszcze raz.
Miała na sobie szary żakiet bez rękawów i obcisłą fioletową spódnicę. To właśnie nosiła podczas naszej pierwszej wspólnej wyprawy. Nawet na mnie nie spojrzała, zakreślała coś na kartkach swojego zeszytu.
-Proszę mi powiedzieć, co pan czuje? - zadała rzeczowe pytanie.
-Klaro! - zawołałem tak, jakbym chciał ją przywrócić do rzeczywistości.
Spostrzegłem, że była bardzo podniecona. Jej wielkie piersi o mało nie wyskoczyły spod ciasnego stanika. Wpatrywałem się w profil jej ust i dostrzegłem subtelny uśmiech.
-Klaro, czy to jakaś gra?! - mówiłem, chcąc ją już odzyskać.
Uniosła głowę i powoli odwróciła się w moją stronę. Jej piękne, pełne usta zacisnęły się, próbując utrzymać powagę. Znałem ją zbyt dobrze.
“To musi być gra”, - pomyślałem, - “tylko w jakim celu?”
Jej wzrok zatrzymał się w okolicy moich ud. W tym samym momencie usłyszałem słodki śmiech. Kiedy uniosłem się jeszcze wyżej, wszystko zrozumiałem. Byłem kompletnie nagi, a mój kutas sterczał jak rakieta.
-Cholera! - zakląłem.
Był... duży, wielki... nie... ogromny. Wzdrygnąłem się, nie mogąc uwierzyć, że jestem właścicielem tak potężnego narzędzia.
-Ja pierdolę! - wyrwało się z mojego gardła.
Każdy facet marzy o takim fiucie, a ja się wystraszyłem.
-Niech się pan odpręży, panie Hamman, - odezwała się ponownie, - postaram się, by było panu bardzo przyjemnie.
Wstała, metalowe krzesło stuknęło w podłogę.
-Klaro! Twoje piersi... - powiedziałem z zachwytem.
Jej cycki były dużo większe niż te, które zapamiętałem.
-No i co... co pan czuje, kiedy pan na mnie patrzy? - zapytała, zerkając na mnie z góry.
-Hm... no... - bąkałem.
Zastanawiałem się, po co w ogóle zadała to pytanie? Widziała przecież mojego sztywnego i grubego fiuta.
-No, słucham, - naciskała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz