Szukaj na tym blogu

12 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

81. Żaba.


Żaba z tyłu zacisnęła powieki i przysiadła na topornych łapach. Nagle uniosła się i napęczniała, jak napompowana a po sekundzie z każdego ze ślimaczych rogów pokrywających brązowy grzbiet we wszystkich kierunkach trysnęły strugi białej spienionej cieczy. Wyglądało to jak pagórek pokryty gejzerami.


Wróciłem do poprzedniej pozycji. Nic specjalnego się nie wydarzyło: jeden potworek posuwał ją od przodu drugi od tyłu. Czyżbym się przesłyszał?

Minęło kilka chwil. Już nawet nie jęczała, nie stękała. Najwidoczniej trudno było wydobyć jej jakikolwiek dźwięk. Stworek z przodu rytmicznie poruszał swoją głową w jej ustach. Obserwowała go tak, jakby na coś czekała.

Wielka żaba po drugiej stronie pomieszczenia przechyliła swoją płaską czaszkę. Pomyślałem, że może jednak będzie się coś działo i rzeczywiście miałem rację. Po chwili z ogromnego gardła płaza wydobyło się głębokie przejmujące bulgotanie. Nieznacznie uniósł swój ciężki łeb i spojrzał do góry. Jeszcze raz mrugnął ślepiami i mlasnął. Później otworzył paszczę i znów ją zamknął.

Nietoperze niezmiennie atakowały ją z dwóch stron. Kołysała się tak, jakby była jebana przez rzeczywistych samców.

-Chrrrrrrrraaaaaau!!! - dobiegło do moich uszu.

Szybko odwróciłem wzrok. To charczenie wydawał jednak ten żabi król. Tak go nazwałem. W tej chwili jeszcze z jego brzydkiego pyska wydobywały się niewielkie bąbelki.

-Ech, ech, ech! - stękała.

Upiorne ćmy dawały jej solidnie do wiwatu, a poczwara pod ścianą najwyraźniej była coraz bardziej podniecona. Unosiła się i opadała, jakby miała zamiar do niej podejść.

Nagle na sekundę zrobiło się całkiem ciemno, po czym zobaczyłem, jak jeden z owadów unosi się tuż nad jej pośladkami. Najwyraźniej wykorzystując moment mojej nieuwagi, wysunął się z jej dupki. Trzepotał skrzydłami, wisząc nad jednym punktem.

Po chwili uniósł się, odwrócił, i zapikował między jej pośladki, niczym w tarczę strzelniczą.

-Aaaaaach!!! - jękneła głośno.

Drugi diabełek także gdzieś umknął. Po sekundzie usłyszałem ciche:

Bulg.

Pierwszy jak dzida wbił się w jej dupę. Siedział jeszcze głębiej niż poprzednio. Pomieszczenie zaczęły przenikać tak słodkie mlaskania, że gdybym tylko miał taką możliwość, trysnąłbym z rozkoszy.

Głorrrrrrrrrr, grrrrrrrrrraaaa!!! - charczzał płaz.

-Aha, oooooch!!! - jęczała.

Bulg, mlask, bulg...

-Ooooooooch!!!

Bulg, mlask, bulg...

Klęczała, ale na ramionach opadła tak nisko jakby robiła pompki.

Bulg, bulg, bulg...

-Ooooooch!!!

Jeszcze szybciej machał swoimi skrzydłami. Jej cipka rozwarła się jeszcze bardziej, a z jej środka obficie płynęły soki.

-Łoooooch, aaaaach, łooooooch!!!

Mlaskanie z krótkich serii przeszło w rytm ciągły, przybrało jeszcze bardziej mokry i słodki ton. Stworek w widoczny sposób wkładał mniej wysiłku, by się w niej poruszać. Żaba bez przerwy obserwowała ich z otwartą paszczą, co chwilę mrugała żółtymi ślepiami. Dziewczyna kołysała się i bez przerwy jęczała.

Przeniosłem się do przodu i opadłem niżej. Obserwowałem jej swobodnie opadające, kształtne piersi. W chwilę później znowu rzucała głową, próbując dostosować się do narastającego napięcia.

-Aha, aha, aha... - ciężko wzdychała.

Stworek łomotał ją od tyłu jak rasowy ogier.

-Aaaaach, aaaaach, aaaaach!!! - jęczała.

Wsuwał i wysuwał swój łeb, bez przerwy wachlując skrzydłami. Jej jęki stawały się coraz krótsze i głośniejsze. Przesunąłem się tuż nad jej okrągłe pośladki. Nietoperz zaczął drżeć i dygotać.

-Ach, och, uuuua!!!

Patrzyła w podłogę, jej cycki poruszały się do tyłu i do przodu.

-Oooooooooo!!! - krzyknęła.

Kiedy wróciłem do jej pośladków, okazało się, że odnalazł się brakujący potworek. Oniemiałem z wrażenia, bo okupowały obydwa wejścia. To było piękne, więcej nie mogłem oczekiwać.

-Łooooooch, łoooooch, łoooooch!!! - jęczała.

Potworki nie przeszkadzały sobie nawzajem. Ich ruchy były niezwykle synchroniczne.

-Ła, ała, aaa!!! - wyrzucała z siebie dziewczyna.

Drżała, trzęsła tyłeczkiem, a one ostawiały swój magiczny taniec.

-Mmmmmm, ach, aha... - wzdychała.

Mocno trzymała się krawędzi stołu. Czworo skrzydeł łopotało razem.

-Aaaaaach, aaaaach, aaaaaach!!!

Próbowała spojrzeć za siebie, one były jak wampiry, robiły to coraz szybciej. Powietrze przenikał świst błoniastych skrzydełek.

Żaba na sekundę uchyliła paszczę i zdawało się mi, że wyleciał z niej jeszcze jeden cień, ale mogło być to tylko wrażenie.

-Aaaaaach, ach, ach, ach, aaaaaach, aaaaaach!!!

Spinała się i rozluźniała, najwyraźniej od dłuższego już czasu szczytując. Rozpływałem się w jej westchnieniach. Kołysała się do przodu i do tyłu, jej piersi huśtały się w rytm jej ruchów. Tuż za jej pośladkami trzepotało czworo skrzydeł. Gdyby miały dość siły pewnie uniosłyby ją do góry.

Żaba z tyłu zacisnęła powieki i przysiadła na topornych łapach. Nagle uniosła się i napęczniała, jak napompowana a po sekundzie z każdego ze ślimaczych rogów pokrywających brązowy grzbiet we wszystkich kierunkach trysnęły strugi białej spienionej cieczy. Wyglądało to jak pagórek pokryty gejzerami.

Po chwili płaz szeroko otworzył ślepia i paszczę, tak właśnie przeżywał uniesienia z czarnowłosą dziewczyną.

Nietoperze opuściły obydwa otworki i przez chwilę szybowały w pobliżu. Zwiesiły swoje, podobne do penisów, łby a po chwili zapadła kompletna ciemność.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...